Sport

Święto kapeluszy na Partynicach. Powrót do przeszłości [ZDJĘCIA, VIDEO]

2017-06-11, Autor: mgo, prochu

W niedzielę na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych we Wrocławiu rozegrana została kolejna gonitwa z cyklu Crystal Cup. Była to również czwarta edycja Ladies Day - na Partynicach zaroiło się od kapeluszy!

Reklama

Ladies Day to klasyczne święto wyścigowej elegancji. Wrocławianki potrafią bawić się wyścigową modą - przebranych na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych pań w niedzielę nie brakowało.

W ramach Fashion Meeting Style około 30 niezależnych projektantów zaprezentowało swoje unikalne kolekcje w plenerowym showroomie. Panie miały okazję skorzystać z darmowych porad stylistów, które podpowiadały najnowsze trendy. W przerwie po pierwszej gonitwie można było podziwiać pokaz mody. Kolekcję "Be Chic" zaprezentowała młoda, utalentowana projektantka Judyta Rybka. Pokazała kreacje w stylu glamour, będące połączeniem nowoczesnych form z romantycznymi elementami zdobień i koronek.

W jedno z najważniejszych wydarzeń sportowych sezonu na Partynicach publiczność nie zawiodła. Prawie siedem tysięcy widzów oglądało zmagania koni na torze, a emocji nie brakowało. Wrocławski hipodrom po raz kolejny zaroił się od kapeluszy. Licznie przybyłe Panie w pięknych strojach pokazały, że święto Ladies Day zdecydowanie przypadło im do gustu.

Reki wygrał Crystal Cup. Po fantastycznej walce Reki dosiadany przez czeskiego dżokeja Jaroslava Myskę, pokonał faworytkę Delight My Fire z Czech i wygrał dla wrocławskiego trenera Michała Borkowskiego przeszkodową gonitwę Crystal Cup. Reki trochę nieoczekiwanie od razu po starcie znalazł się na czele stawki, chociaż spodziewano się raczej, że tempo dyktować będzie Delight My Fire. Jednak dosiadający faworytki Szwed Niklas Loven usadowił się tuż za liderem i czekał na dogodny moment do ataku na pierwszą pozycję. Tymczasem cała 11-konna stawka w zwartej grupie pokonywała kolejne przeszkody, aż do bankietu, gdzie jeźdźca stracił Opaleo z Włoch.

Po drugim skoku przez rów do przodu wyskoczyła Delight My Fire i szybko uzyskała kilka metrów przewagi. Tempo wyraźnie wzrosło, stawka się podzieliła. Przed finiszowym skokiem Reki zbliżył się do liderki i po krótkiej walce pokonał ją o cztery długości. - Taktyka była trochę inna. Reki miał jechać bardziej z tyłu i dopiero w dalszej fazie gonitwy przesuwać się stopniowo do przodu - wyjaśnił Michał Borkowski. - Ale nikt nie chciał poprowadzić i jeździec postanowił wziąć ciężar prowadzenia na siebie. Trochę obawiałem się o skoki, bo Reki jest czasem zbyt ostrożny i czai się przed przeszkodą. Dużo dało tu doświadczenie dżokeja, który pomagał koniowi przy każdym skoku. Kiedy Delight My Fire go wyprzedziła, pozwolił jej odjechać, złapał oddech i pokazał, że potrafi finiszować - dodał.

- Fantastyczny tor i fantastyczne widowisko - nie krył zachwytu Matthew Foxton-Duffy, regionalny szef marketingu z Cheltenham. - Liczyłem, że Delight My Fire wygra. Ale jeździec chyba za szybko zaatakował i to nie był jego dzień - przyznał.

W niedzielę nie zabrakło też atrakcji dla najmłodszych. Mieli okazję do przejażdżki na kucykach Wyższej Szkółki Jazdy oraz spotkania z wyścigowymi maskotkami.

Zobacz galerię

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy nazwanie tramwaju imieniem Krzysztofa Balawejdera to dobry pomysł?



Oddanych głosów: 1092