zamknij

Kultura

Sylwia Chutnik: „Polacy nagle stali się ekspertami od literatury” [WYWIAD]

2019-10-18, Autor: Michał Hernes

– Olga Tokarczuk zajmuje się literaturą zadającą pytania, która wymaga od nas myślenia. Rozumiem, że dla wielu osób jest to nieznośne. Może nie lubią myśleć? – pyta pisarka i publicystka Sylwia Chutnik w rozmowie z tuWroclaw.com.

Michał Hernes: Czy zaskoczył panią literacki Nobel dla Olgi Tokarczuk?
Sylwia Chutnik: Nie, już od kilku lat uważałam, że Olga na niego zasługuje, a po tym, jak „Księgi Jakubowe” przetłumaczono na język szwedzki, byłam niemal pewna, że dostanie Nobla.

Reklama

Są tacy, którzy twierdzą, że dostać go nie powinna. Nie brakuje też osób, które nie przeczytały żadnej jej książki. Jak wytłumaczyłaby im pani, na czym polega fenomen Olgi Tokarczuk?
Po pierwsze, rzecz jasna, na niewątpliwym talencie Olgi Tokarczuk do opowiadania; ona po prostu snuje historie, a to jest według mnie najważniejsze w literaturze pięknej, zarówno w prozie, jak i opowiadaniach. Po drugie, Olga Tokarczuk jest w tej chwili najpopularniejszą na świecie żyjącą polską pisarką. Miałam przyjemność być jako widz na różnych jej spotkaniach autorskich w krajach zachodnich i pamiętam, że przychodziły na nie dzikie tłumy. Jej książki zostały przetłumaczone na większość języków krajów zachodnich, od wielu lat jest więc tam znana, również w świecie wydawców.

Ważne jest też jej społeczne zaangażowanie. Wydaje mi się, że w obecnych czasach pisarz czy pisarka musi zabierać głos w sprawach społecznych. Gdy spojrzy się na to, jak w Polsce definiowany jest zawód pisarza, widać, że naszym obowiązkiem jest wypowiadanie się w sprawach ważnych społecznie. Olga od wielu lat korzysta z tej możliwości. Nie chodzi tylko o poglądy, ale także o kwestię bycia wrażliwą na to, co dzieje się poza literaturą.

CZYTAJ TEŻ: WROCŁAWIANIE BĘDĄ WSPÓLNIE CZYTALI KSIĄŻKĘ TOKARCZUK

Są osoby, które mają do nobliski żal, że wypowiada się na takie tematy; ich zdaniem Tokarczuk obraża Polskę.
Obowiązkiem intelektualisty mającego zasoby i narzędzia intelektualne, wiedzę i wrażliwość jest zabieranie głosu w ważnych sprawach społecznych i politycznych. Dodatkowo jako ludzie i obywatele mamy obowiązek i prawo do tego, żeby mieć swoje poglądy. Jeśli zaś chodzi o szkalowanie Polski, powtórzę to, co powiedziałam na początku. Polska literatura bardzo zyskała na tym, że jest z nami Olga Tokarczuk, nie tylko za sprawą Nobla, ale już wcześniej, właśnie dzięki temu, jak bardzo poczytną jest pisarką i jak bardzo jest szanowana w świecie intelektualnym, nie tylko wydawniczym. Jest prawdziwą ambasadorką polskiej kultury na świecie.

Może niektórzy krytycy Tokarczuk inaczej patrzyliby się na nią i jej twórczość w Polsce, gdyby przeczytali jej książki?
W Polsce nie za bardzo czyta się książki. Pokazują to robione co roku statystyki Biblioteki Narodowej. Polscy nagle są specjalistami od wszystkiego – od samolotu, literatury i oczywiście od sportu.

Jeśli chodzi o książki Olgi Tokarczuk, rzeczywiście są wymagające. Nie jest to proza do pociągu, choć akurat „Bieguni” idealnie nadają się na podróże. Z drugiej strony nie są to też książki, które wymagają od nas nie wiadomo czego. Nie są to naukowe pozycje, ale są wymagające o tyle, że czytając je musimy otworzyć swoją wrażliwość. To nie „czytadła”, ale za nie Nobla się nie dostaje.

Wspominała pani o tłumach na zagranicznych spotkaniach z Tokarczuk. Jakie pytania na nich padały?
Przede wszystkim czyta się na nich sporo książek. U nas nie ma takiej kultury i w trakcie spotkań autorskich czytane są jedynie krótkie fragmenty. Zagraniczne spotkanie autorskie nazywa się wręcz czytaniem. Autor bądź autorka jest wtedy proszony na scenę i przez ok. 20 minut czyta się jego teksty, a dopiero potem rozpoczyna się rozmowa. Pytania dotyczą zwykle kwestii moralnych i związanych z książką, ale koncentrują się bardziej na ogólnych zagadnieniach niż fabule i narracji.

Dramaturg Arthur Miller mówił, że nie wyobraża sobie teatru wartego swoich czasów, który nie stawia sobie za cel próbę zmiany świata. Czy podobnie jest, albo powinno być z literaturą?
Jest dużo literatury rozrywkowej i bardzo dobrze, że ona istnieje. Nie zawsze musimy czytać „tomiszcza”, ale Olga zajmuje się literaturą zadającą pytania, która wymaga od nas myślenia. Rozumiem, że dla wielu osób jest to nieznośne. Może nie lubią myśleć?

CZYTAJ TEŻ: PIERWSZE PUBLICZNE SPOTKANIE Z TOKARCZUK PO NOBLU

Czy takiej literatury należy się bać? Ktoś może pomyśleć, że jest zbyt trudna.
Mamy obecnie „serialozę”, wszyscy oglądają głównie seriale. Wiem, że jest to pewnie łatwiejsze niż sięgnięcie po książkę, ale mam nadzieję, że ludzie choćby z ciekawości sięgną po jej książki. Wyniki sprzedaży z ostatniego tygodnia pokazują, że tak właśnie się dzieje.  

„Księgi Jakubowe” są oczywiście bardzo wymagające, to potężne „tomiszcze”, które może trochę przerażać choćby swoją objętością, ale są też jej inne książki i opowiadania. Twórczość Olgi Tokarczuk jest różnorodna, napisała chociażby quasi-kryminał „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, który może zadowolić osoby lepiej czujące się w literaturze gatunkowej.

Nie chcę powiedzieć, że każdy znajdzie w jej książkach coś dla siebie, ale warto czasem sięgnąć po literaturę, która zmusza do myślenia.

Mówi się, że następuje powrót do społeczeństwa obrazkowego.
Literatura nigdy nie była masowa, a teraz jest na tyle niepoważana, że nawet minister kultury potrafi przyznać się publicznie, że nie czyta. Wydaje mi się, że jeszcze kilka lat temu byłoby to obciachem.

Minister Gliński zadeklarował, że przeczyta książki Tokarczuk.
Ze względu na Nobla biedak nie ma wyjścia.

Czy literatura albo pisarz jest w stanie coś zmienić?
Tak, pokazuje to chociażby Nobel, którego kilka lat temu dostała białoruska pisarka Swietłana Aleksijewicz. Z nią zresztą prezydent Łukaszenko też miał duży problem i zdaje się, że dopiero po dwóch dniach pogratulował jej Nobla. To pokazuje, że pisarz może być niewygodny dla różnych władz niezależnie od tego, jaki jest to obóz polityczny. Pisarze są zwykle wolnomyślicielami i nie są w stanie złapać się na te wszystkie reguły.

A propos serialozy, przecież serial „Czarnobyl" w dużej mierze oparty jest na książce „Czarnobylska modlitwa” Swietłany Aleksijewicz, która pisze bardzo literackie reportaże. Jej „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” to jedna z pierwszych i nielicznych książek, które tak masowo zaistniały na światowym rynku, która pokazuje ogrom zniszczeń wojennych, przede wszystkim psychicznych. Pokazuje kobiecą perspektywę i kobiece doświadczenie. Wcześniej nie było tego zbyt wiele w literaturze, również faktu.

Zadawanie pytań jest tak naprawdę pokazywaniem zupełnie nowych obrazów albo rzeczy, do których przywykliśmy, ale w nowej perspektywie. Wydaje mi się, że Olga, podobnie jak Swietłana, zadaje pytania, choć zajmuje się literaturą piękną, a nie reportażem.

Kto wie, może powstanie serial na podstawie prozy Tokarczuk?
Mamy już „Pokot” Agnieszki Holland, powstało też kilka innych filmów na podstawie opowiadań Olgi Tokarczuk. Uważam, że „Księgi Jakubowe”, jakkolwiek są wymagającą literaturą, jako serial historyczny byłyby czymś fascynującym.

Trzeba poczekać, aż zostaną przetłumaczone na angielski.
Jako ciekawostkę powiem, że na język szwedzki zostały przetłumaczone wręcz ekspresowo jak na objętość tej książki. Zdaje się, że ukazały się tam rok po polskiej premierze. Czasami, gdy jest dobry tłumacz lub tłumacza, może to iść naprawdę szybko.

Czy głos Olgi Tokarczuk jest obecnie bardzo potrzebny?
Tak. Tuż przed wyborami powiedziała, żeby zastanowić się, w jakim momencie znajdują się Europa i świat, jeżeli chodzi o demokrację i prawa człowieka. Olga zawsze aktywnie działała społecznie, a takie oświeceniowe głosy są dużym wsparciem dla środowisk walczących o prawa człowieka.

Czy pani zdaniem Tokarczuk poradzi sobie z presją wokół Nobla i sławą?
Myślę, że Olga pod wieloma względami jest podobna do pani Wisławy Szymborskiej, w swojej skromności i zwyczajności tam będzie więc szukała ratunku po tym, co Wisława Szymborska nazwała katastrofą sztokholmską.

Czy najlepsze dopiero przed Tokarczuk?
Każdy twórca i twórczyni w głębi liczy na to, że najlepsze jeszcze przed nim, niezależnie od nagród i splendoru. To kwestia naszej pracy i dążenia do bycia jeszcze lepszym.
 

Czy Olga Tokarczuk powinna otrzymać literackiego Nobla?




Oddanych głosów: 2000

Oceń publikację: + 1 + 12 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Galeria Mikołaja powinna zostać na placu Solnym?





Oddanych głosów: 365