zamknij

Sport

Teren lidera niepodbity. Gwardia przegrywa ze Stalą

2020-02-01, Autor: Bartosz Królikowski

Walczyli dzielnie, ale to nie wystarczyło. Gwardia Wrocław przegrała w Hali Nysa z tamtejszą Stalą 1:3 i nie została drugą w tym sezonie drużyną, która potrafiła ograć lidera na jego terenie.

Gwardia w tym sezonie była jedną z niewielu drużyn, które sprawiły Stali Nysa jakiekolwiek problemy. W pierwszym pojedynku tych zespołów na Hali Orbita, zawodnicy z Nysy wygrali tylko 3:2. Nie zmienia to jednak faktu, że Stal jest jak czołg, który rozjeżdża niemal każdego (17 wygranych na 19 spotkań) i to oni byli zdecydowanymi faworytami tego spotkania. Należy jednak zauważyć, że ich jedyne dwie porażki, zaliczyli w ciągu 5 ostatnich spotkań. Gwardia natomiast była na fali trzech wygranych z rzędu.

Reklama

Gwardziści udanie rozpoczęli mecz. Ich wysoka skuteczność, połączona z kilkoma niewymuszonymi błędami rywali dała prowadzenie 10:6. Gospodarze na początku mieli spore problemy z koncentracją i zaliczyli sporo prostych pomyłek. Do tego bardzo dobrze funkcjonował blok wrocławian, którzy prowadzili w pewnym momencie nawet 18:12. Wtedy jednak przydarzył im się mały przestój w grze, co pozwoliło Stali doskoczyć na zaledwie punkt (19:18). Końcówka seta należała jednak do Gwardii, która niespodziewanie triumfowała w pierwszej partii 25:21.

Udany pierwszy set nie wprowadził jednak rozluźnienia w szeregach Gwardii, którzy wciąż walczyli z liderem jak równy z równym. Na początku drugiej partii szli z gospodarzami punkt za punkt, aż do kombinacji skutecznego bloku Błażeja Szymeczko oraz asa serwisowego Krzysztofa Gibka, które wyprowadziły gwardzistów na prowadzenie 8:6. Jednak niedługo później podobnym „monster blokiem” odpłacił się im Patryk Szczurek, co pozwoliło im odrobić straty.

Niedługo później zawodnicy Stali zaprezentowali heroiczną obronę godną lidera, co pozwoliło im odskoczyć na prowadzenie 12:9. Wrocławianom duże problemy zaczął sprawiać skuteczny przyjmujący Bartosz Bućko, z kolei po ich stronie siatki pojawiły się problemy ze skończeniem ataku. W chwili kryzysu mogli jednak liczyć na zagrywkę Krzysztofa Gibka, który jak nie zaliczył asa, to przynajmniej sprawiał rywalom mnóstwo kłopotów tym elementem. Przyczynił się on do tego, że wrocławianie zaliczyli serię kilku punktów z rzędu i w bardzo ważnym momencie seta prowadzili 20:18.

Zawodnicy Gwardii niestety zaczęli wówczas wyciągać rękę do rywali i popełniać błędy. Łukasz Lubaczewski popsuł zagrywkę, Marcel Gromadowski został zablokowany. Na dodatek atakujący Stali Łukasz Kaczorowski ustrzelił ich zagrywką. Set zakończył się autową kiwką Gromadowskiego i porażką wrocławian 23:25.

Trzeci set rozpoczął się dla Gwardii pechowo, a konkretnie dla Łukasza Lubaczewskiego, który przy ataku źle wylądował na nodze i doznał urazu. Jego kontuzja była okazją do debiutu dla nowego nabytku wrocławian – Fina Peetu Makinena. W swojej pierwszej akcji został jednak zablokowany. Potem dwa asy serwisowe zaliczył Patryk Szczurek i Stal Nysa wyszła na wysokie prowadzenie 8:2, zmuszając trenera Krzysztofa Janczaka do wzięcia czasu. Jednak tuż po niej… Szczurek zaliczył trzeciego asa (w tym drugiego na Makinenie), a skuteczny pojedynczy blok zaliczył Łukasz Kaczorowski. Przewaga gospodarzy rosła (12:5), a Gwardia szybko musiała się obudzić, by wrócić do gry w tym secie.

Gospodarze weszli na bardzo wysokie obroty i wrocławianom bardzo trudno było niwelować straty. Mieli oni problemy nawet ze skończeniem ataku, gdyż blok Patryk Szczurek – Moustapha M’Baye funkcjonował bardzo dobrze. Niemoc ofensywna Gwardii sprawiła, że Stal Nysa prowadziła już 21:12. W takim kryzysie nawet Krzysztof Gibek zepsuł zagrywkę, co wcześniej w tym meczu się nie zdarzyło. Seta potężnym atakiem zakończył Maciej Zajder, a Gwardia przegrała go 15:25.

Napędzona wysokim triumfem Stal na początku czwartego seta nie dawała Gwardii narzucić swojego stylu gry. Skuteczności brakowało Marcelowi Gromadowskiemu. Jednak w zamian za to, po fatalnym poprzednim secie obudził się Peetu Makinen, a dodatkowo asem serwisowym popisał się Błażej Szymeczko, wyprowadzając wrocławian na prowadzenie 7:6. Żadna z drużyn nie odpuszczała nawet na moment, a mecz zrobił się bardzo wyrównany. Również na tablicy wyników Gwardia i Stal szły „łeb w łeb”, a w połowie seta widniał na niej wynik 14:14. Choć swój debiutancki set miał z piekła rodem, liderem wrocławian w czwartej partii stał się Fin Makinen, który wciąż zastępował na boisku Łukasza Lubaczewskiego.

Gwardziści powrócili do gry po fatalnym trzecim secie, a z kolei Stal zaczęła popełniać więcej błędów zarówno w ataku, jak i na zagrywce. Wrocławianie wyszli na prowadzenie 20:17, tworząc realną szansę na doprowadzenie do tie-breaka. Niestety wtedy do głosu znów doszedł blok gospodarzy, a konkretnie M’Baye, który w krótkim czasie dwukrotnie zablokował wrocławian i z prowadzenia Gwardii zrobiło się 22:20 dla Stali. Zawodnicy z Wrocławia przekonali się, że jeśli dasz Stali się rozpędzić to… koniec. Mecz skutecznym atakiem po bloku zakończył atakujący Łukasz Kaczorowski. Gwardia przegrała tą partię 22:25, a cały mecz 1:3.

Zawodnicy Krzysztofa Janczaka mieli w tym meczu momenty, w których sprawiali faworyzowanym rywalom mnóstwo problemów. Było to jednak zdecydowanie za mało na Stal. Przestoje w grze zdarzały się zbyt często, a w kluczowych momentach gospodarze byli po prostu lepsi. Jeśli chodzi z kolei o debiutującego Peetu Makinena, to tak jak po wejściu na boisko grał koszmarnie i o trzecim secie lepiej mu będzie zapomnieć, tak w czwartym zaliczył spory progres, pokazując że z czasem może stać się silnym punktem zespołu.

Porażka sprawia, że Gwardia spadnie w tabeli na szóste miejsce. Kolejny mecz wrocławianie rozegrają w niedzielę 9 lutego o 18.00. Ich rywalem będzie siódmy w tabeli APP Krispol Września.

Stal Nysa – KFC Gwardia Wrocław 3:1 (21:25, 25:23, 25:15, 25:22)

Stal: Zajder 9, Kaczorowski 15, Długosz 10, Dobosz 0, Bućko 14, Mucha 0, M’Baye 8, Matula 0, Schamlewski 0, Szczurek 11, Łapszyński 3, Dembiec (L), Czunkiewicz (L)

Trener: Krzysztof Stelmach

Gwardia: Szymeczko 9, Wnuk 0, Lubaczewski 5, Sternik 0, Paszkowski 0, Nowosielski 1, Olczyk 8, Gromadowski 6, Kaźmierczak 0, Maćkowiak 1, Gibek 12, Makinen 6

Trener: Krzysztof Janczak

MVP: Łukasz Kaczorowski (Stal Nysa

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy władze Wrocławia powinny się przychylić do petycji aktywistów LGBT i wywiesić na ratuszu tęczowe flagi?




Oddanych głosów: 1363