zamknij

Sport

Trzęsienie ziemi przy Oporowskiej. Jaka przyszłość czeka Śląsk Wrocław?

2018-12-05, Autor: Marcin Torz

Co się dzieje w Śląsku Wrocław? Takie pytanie co rusz zadają sobie kibice, a odpowiedzi pojawia się tyle, że można nimi obdzielić spekulacje dotyczące całej Ekstraklasy z ostatnich 5 lat. Postaraliśmy się dowiedzieć, jaka przyszłość czeka wrocławski klub. Choć na wstępie trzeba zaznaczyć, że na niektóre pytania odpowiedzi nie znamy.

Przede wszystkim, a to informacja z piłkarskiego punktu widzenia najważniejsza, posadę trenera straci Tadeusz Pawłowski. To jest pewne, a jedyny znak zapytania dotyczy tego, czy poprowadzi zespół w meczu z Lechem Poznań, czy na ławce zasiądzie już ktoś inny.

Reklama

Tadeusz Pawłowski miał zostać zwolniony już kilka tygodni temu. Wiemy, że wyczerpał już kredyt zaufania, który miał u prezesa Marcina Przychodnego. Trudno się dziwić, bo przecież zespół kilka razy doznał upokarzających porażek, a na stadion przychodzi już garstka kibiców.

Podobno Pawłowski usłyszał nawet, żeby sam podał się do dymisji, ale z takiej opcji nie skorzystał. Trenera teraz, przykro to pisać, nic nie broni. Śląsk gra fatalnie, nie widać żadnej poprawy, do tego trener na konferencjach prasowych wypowiada się tak, jakby tych problemów nie było.

Trenerem jest natomiast do teraz (choć to zdanie może w każdej chwili stracić na aktualności), bo Przychodny nie może sobie pozwolić na zatrudnienie nowego szkoleniowca. I tu pojawiają się dwa ważne wątki. Pierwszy jest taki, że na ławce z Lechem może zasiąść albo Pawłowski, albo jego asystent Paweł Barylski. Albo oczywiście inny trener, który ma odpowiednią licencję wymaganą przepisami. Od ok. 10 dni ze Śląskiem jest dogadany trener zza granicy: mówi się, że to Czech, albo mieszkaniec b. Jugosławii. Jego CV ma budzić szacunek i przez osoby, które wiedzą kto to, określany jest jako „jeden z najlepszych trenerów, którzy będą w Ekstraklasie”. Nazwiska nie znamy. Mimo, że jest dogadany, to Przychodny nie zdecydował się go zatrudnić. Dlaczego? Oto drugi wątek: Przychodny doskonale zdaje sobie sprawę, że sam zaraz może stracić posadę. Mógłby więc zwolnić Pawłowskiego, ale nie mógłby zatrudnić nowego trenera, bo obarczyłby klub nowymi, dużymi wydatkami. Być może w ostatnich dniach swojego urzędowania. Zachowanie fair wobec klubu, bo przecież nowy prezes może uznać, że trzeba innego szkoleniowca.

Wiele osób już skreśliło Przychodnego. Pojawiło się też nazwisko nowego prezesa: Piotra Waśniewskiego. Był już szefem Śląska, w czasach gdy klub odnosił największe sukcesy (mistrzostwo Polski). Waśniewski to człowiek Grzegorza Schetyny, szefa Platformy Obywatelskiej. To wiedza powszechnie znana. Jego wejście do klubu zostanie odebrane tak: WKS przejmuje właśnie Schetyna. A to, choćby w kontekście budowy akademii piłkarskiej, wcale nie musi być dobrym sygnałem dla... rządu. To rząd ma przekazać pieniądze na inwestycję. Niby wszystko jest na dobrej drodze, ale zaraz może się okazać, że Prawo i Sprawiedliwość, z którym Schetyna przecież zaciekle walczy, znajdzie pretekst, aby klub tych pieniędzy nie dostał. Bo bo jak to? Państwowe pieniądze dla klubu rządzonego przez ludzi lidera opozycji? A chodzi przecież o wiele milionów złotych.

I dlatego wcale nie jest przesądzone, że Przychodny rozstanie się z klubem. Większość obserwatorów zapomina bowiem, że o tym, kto ma być szefem WKS-u decyduje prezydent Jacek Sutryk. Dzisiaj (środa) wieczorem Przychodny spotyka się z Sutrykiem. Z naszych informacji wynika, że niekoniecznie mazapaść wtedy jakakolwiek decyzja. - Analizuję sytuację - mówi nam tylko prezydent Jacek Sutryk. Szanse są na to małe, ale możliwe jest, że Przychodny jednak zostanie w Śląsku. Jeśli jednak nie, to trafi on na Stadion Wrocław. W mieście nie chcą zrezygnować z talentów Przychodnego.

Prawie na pewno w klubie zostanie Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy. O ile wierzyć plotkom, to na jego miejsce - przez niektórych - szykowany jest Krzysztof Paluszek, który już piastował tę funkcję w klubie. Jednak Sztylka ma za sobą kibiców (to legenda klubu), ale też bronią go wyniki jego pracy. Kibice doskonale o tym wiedzą: Sztylka zatrudniał młodych, zdolnych (no i relatywnie tanich) Polaków, a do tego zastopował kontraktowanie tzw. zagranicznego szrotu, dodajmy za ogromne pieniądze. Warto też wiedzieć, że prowadzone są zaawansowane rozmowy z kilkoma zdolnymi piłkarzami i trudno byłoby w tym momencie zrozumieć pożegnanie się ze Sztylką, który te rozmowy prowadzi.

Jak będzie? Dowiemy się niebawem. Jedno jest pewne. Zamieszanie w klubie jest tak duże, że trzeba natychmiast sytuację opanować, bo inaczej dla Śląska może to się skończyć bardzo źle.

Oceń publikację: + 1 + 43 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jeśli choinka w domu, to...




Oddanych głosów: 30