zamknij

Sport

Twierdza Wrocław zdobyta. Śląsk Wrocław przegrywa u siebie z Rakowem Częstochowa

2021-10-16, Autor: Bartosz Królikowski

Tydzień temu po raz pierwszy w sezonie, tym razem po raz pierwszy u siebie. Piłkarze Śląska Wrocław na oczach ponad 13 tysięcy kibiców przegrali na Stadionie Wrocław z Rakowem Częstochowa 1:2. To druga porażka wrocławian z rzędu.

Reklama

Wygrać z Rakowem i zapomnieć o Poznaniu. Takie nastawienie towarzyszyło przez przerwę reprezentacyjną piłkarzom Śląska Wrocław. Mogli ją spędzić niepokonani na fotelu lidera. To się nie udało, przeciwko Lechowi zagrali koszmarnie i tak naprawdę sami sprezentowali rywalom zwycięstwo. A hojni byli że proszę siadać, bo 0:4 to nie był najwyższy wymiar kary. To nie pierwszy raz w tym sezonie, gdy WKS-owi przydarzyła się dokładnie takich rozmiarów porażka. Wcześniej właśnie tyle pokonał ich Hapoel Beer Szewa, eliminując z europejskich pucharów. Jak po tamtej porażce ułożyły się wyniki Śląska? Wrocławianie dwa kolejne mecze remisowali (z Górnikiem Łęczna oraz Piastem Gliwice), aż przełamali się w Derbach Dolnego Śląska.

Zatem tym razem z pewnością chcieli nie czekać aż trzech spotkań, by odnieść zwycięstwo w oficjalnym meczu. To warto podkreślić, bowiem wygrana przyszła im w sparingu jaki rozegrali w przerwie na kadrę. I to z nie byle kim, bowiem z czołową drużyną niemieckiej Bundesligi, RB Lipsk, która nie grała wcale we w pełni rezerwowym składzie. WKS wygrał 2:1 po golach Waldemara Soboty oraz Erika Exposito, co z pewnością pozwoliło im złapać dodatkową pewność siebie i drugi oddech. Przynajmniej taką pozostawało mieć kibicom Śląska nadzieję, bo wyzwanie było spore.

Raków Częstochowa przegrał w tym sezonie, podobnie jak WKS, tylko 1 mecz (0:3 na wyjeździe z Jagiellonią Białystok) i to ponad 2 miesiące temu (1 sierpnia). Daje im to siedem spotkań ligowych bez porażki. Ostatnio rozbili u siebie Wartę Poznań 3:0, dzięki czemu mimo iż mają jeden mecz rozegrany mniej, wyprzedzili Śląsk w tabeli ligowej. W znakomitej formie znajduje się w tym sezonie Hiszpan Ivi Lopez, który w 7 meczach strzelił 5 goli i zaliczył 3 asysty.

WKS od początku spotkania starał się kontrolować grę, budować ataki pozycyjne i metodycznie przedostawać się bliżej bramki Rakowa. Problem w tym, że szło im to dobrze, ale tylko do okolic pola karnego. Później brakowało koncepcji na ostatnie podanie. Inna sprawa że Raków również wiele więcej nie pokazywał, choć to goście mieli w pierwszych minutach najlepszą okazję. Gdyby Mateusz Wdowiak sekundę wcześniej spotkał się z piłką, bez wątpienia wbiłby ją do bramki, zamiast jedynie musnąć i to zbyt lekko.

Przed meczem można się było nastawiać na ciekawe, pełne akcji widowisko, bo zarówno Śląsk, jak i przede wszystkim Raków mają style gry oraz piłkarzy potrafiących zrobić widowisko. Ale pierwsza połowa była wielkim rozczarowaniem. Miał być napój energetyczny, a wyszedł środek nasenny. Poza wspomnianą sytuacją Wdowiaka, był strzał Roberta Picha prosto w bramkarza i rzut wolny z dobrej pozycji dla Śląska, koncertowo zmarnowany przez Exposito. Tyle. Pochwalić można było, lecz obrońców i tylko ich.

Po przerwie oba zespoły wyszły na boisko z większym animuszem, bardzo ospałe tempo zostało wreszcie nieco podkręcone, choć konkretów wciąż brakowało. Na takowe, w postaci gola, świetną szansę w 55 minucie miał Śląsk, który wyszedł z szybkim kontratakiem i miał przewagę liczebną (3 na 2). Praszelik wybrał podanie do Picha, ale ten z pierwszej piłki huknął zaledwie w boczną siatkę. Słowakowi „odwdzięczył się” kilka chwil później Vladislavs Gutkovskis, który dobrze wypracował sobie pozycję w polu karnym, ale nie trafił z kilkunastu metrów nawet w bramkę.

Jednak w 64 minucie Łotysz już się nie pomylił. Dostał wówczas świetne podanie w pole karne od Iviego Lopeza i bez przyjęcia piłki uderzył ją dokładnie tak jak powinien. Płasko, w dolny róg bramki, poza zasięgiem Szromnika. Raków miał prowadzenie, a Śląsk spory problem. Problem który pięć minut później stał się ogromny. Raków wyprowadził wówczas szybką, wzorcową kontrę, a Ivi Lopez z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam. Tak oto w 5 minut wydarzyło się dwa razy więcej, niż przez poprzednią godzinę, a Śląsk znalazł się pod ścianą.

Aby się od niej odepchnąć, przynajmniej na jakiś czas, WKS potrzebował szybko zdobytego gola. I to im się… udało! Tej sztuki dokonał w 75 minucie Mateusz Praszelik. Młodzieżowiec Miesiąca Września PKO Ekstraklasy pokonał Vladana Kovacevicia kąśliwym strzałem z okolic linii pola karnego, dając Śląskowi złapać oddech i wciąż mieć nadzieję na obronienie Twierdzy Wrocław.

WKS starał się nacierać, zamknąć rywali na ich połowie. Ale o ile Raków faktycznie więcej sytuacji już nie miał, to Śląskowi zdobyć kolejnego gola się już nie udało. Szansę miał Robert Pich, dobre wejście z ławki zaliczył Waldemar Sobota, ale to było za mało. Wrocławianie przegrali po raz pierwszy w sezonie u siebie, drugi mecz z rzędu, a trzeci w ostatnich czterech spotkaniach.

Wystarczy popchnąć jedną kostkę, aby całe domino zostało wprawione w ruch. Tak właśnie wyglądał ten mecz. Dopóki nie padł pierwszy gol, to spotkanie to była potworna nuda i rozczarowanie. Jak pojawiło się premierowe trafienie, to od razu pociągnęło za sobą kolejne emocje oraz gole. Piłkarze Śląska po tym starciu muszą zadać sobie pytanie, czy trzeba było stracić dwa gole, żeby zacząć odważniej atakować. Nie raz nie dwa bywało, nawet w tym sezonie Ekstraklasy, że zespoły wychodziły z 0:2. Nawet na zwycięstwo. Nie tym razem. Zbyt wiele złych decyzji w kluczowych momentach pogrążyło dziś Śląsk. Gdy trzeba było podawać, strzelali, gdy należało strzelić, podawali. Raków nie grał wiele lepiej, ale był skuteczniejszy. To wystarczyło, by Twierdza Wrocław padła po 223 dniach.

Kolejny mecz WKS rozegra w sobotę 23 października o 20:00. Wrocławianie powalczą wówczas o punkty na wyjeździe z Wisłą Kraków.

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:2

Gole:

0:1 – Vladislavs Gutkovskis 64’

0:2 – Ivi Lopez 69’

1:2 – Mateusz Praszelik 75’

Śląsk: Szromnik – Lewkot, Golla, Bejger – Janasik, Mączyński (83. Łyszczarz), Schwarz, Garcia – Pich, Praszelik (76. Sobota) – Exposito

Raków: Kovacević – Papanikolau, Petrasek, Niewulis – Tudor, Poletanović, Lederman (75. Gvilia), Kun – Wdowiak (73. Szelągowski), Lopez (83. Sturgeon) – Gutkovskis (73. Arak)

Żółte kartki: Niewulis, Lopez, Arak (Raków) – Szromnik, Sobota (Śląsk)

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 13 198

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wrocławskie taksówki są za drogie?




Oddanych głosów: 457