zamknij

Sport

Tym razem bez większych szans. Śląsk ponownie przegrał z Zastalem

2021-04-14, Autor: Bartosz Królikowski

Koszykarski Śląsk Wrocław znów słabszy od Zastalu Zielona Góra. Wrocławianie tym razem nie byli w stanie na dłuższą metę przeciwstawić się mistrzom Polski i przegrali 76:87. Tym samym Zastal prowadzi już 2:0, a WKS jest jedną porażkę od przegrania półfinałowej rywalizacji.

Reklama

Koszykarze Śląska Wrocław z pewnością mają czego żałować po pierwszym meczu rywalizacji z Zastalem. W pewnym momencie wydawało się, że mają ich już jak na talerzu. Ale zielonogórzanie to taki zespół, który jeśli da mu się okazję, nawet w takiej sytuacji potrafi stanąć w gardle. No i niestety stanęli. W czwartej kwarcie wszelkie, jak dotąd skuteczne, sposoby jakie miał Śląsk na zatrzymanie ich, przestały działać. Sami wrocławianie zatracili natomiast tą skuteczność. Zastal wykorzystał to przeokrutnie i w proch obrócił całą ciężką pracę, jaką WKS wykonał w poprzednich trzech kwartach.

Śląsk był blisko, ale pierwsza bitwa tej półfinałowej wojny padła jednak łupem Zastalu. Wrocławianie pokazali jednak, że zespół Żana Tabaka można poważnie naruszyć, a nawet i pokonać. Nie wolno jednak spuścić z tonu nawet na chwilę, bo w przeciwnym wypadku kończy się to tak jak było widać.

Czy WKS stać na kolejne takie mecze? Na pewno, wszakże w sezonie zasadniczym choćby potrafili ograć Zastal, a że jakość mają sporą w drużynie to wszyscy wiemy. Będzie teraz jeszcze trudniej. Bo z każdym meczem te drużyny wiedzą o sobie coraz więcej, toteż zaskoczenie czymkolwiek staje się tym większym wyzwaniem. Do tego dochodzi też zmęczenie, bo play-off to jak wiadomo bardzo wymagająca fizycznie faza. Ale Śląsk z pewnością broni nie składa. Jeśli wygraliby mecz nr 2, wyrównaliby stan rywalizacji na 1:1 i wszystko tak naprawdę wróciłoby do punktu wyjścia. Druga porażka postawiłaby ich z kolei pod ścianą z nożem bardzo blisko gardła.

Wrocławianie kiepsko weszli w mecz. Kompletnie nie radzili sobie z agresywnością oraz intensywnością Zastalu, który dominował pod koszem i na dodatek świetnie rzucał za 3 pkt. Szalał Kris Richard, któremu pięć minut zajęło rzucenie 12 pkt. Śląsk zresztą mu pomagał, bo sporo strat zaliczyli wrocławianie, przez co zielonogórzanie wyszli na prowadzenie 19:10. Trener Vidin wziął czas aby obudzić rozbitą w defensywie drużynę i faktycznie w końcówce kwarty wrocławianie się nieco uspokoili, bardziej metodycznie utrudniając grę rywalom. Bardzo dobrze punktował Strahinja Jovanović (10 pkt w kwarcie), a WKS przegrał pierwszą partię, ale tylko 21:24.

Uskrzydlony Śląsk przycisnął rywali i bardzo solidnie wszedł w drugą połowę. Wrocławianie wyszli nawet na prowadzenie 29:26, uszczelniając defensywę. Zastal dominował jednak w bardzo ważnej statystyce. W trójkach. Niemal za każdym razem gdy Śląsk miał lepszy okres w grze, zielonogórzanie wsadzali im kij w szprychy rzutami zza linii. WKS natomiast takowe pudłował masowo. Dość powiedzieć, że w trójkach po 20 minutach było 7:1 dla mistrzów kraju. Końcówka kwarty zdecydowanie należała znów do Zastalu, który do przerwy prowadził ze Śląskiem 41:33.

O tym jak cenne są celne trójki WKS szybko przekonał się również w kwarcie nr 3. Wszakże dzięki dwóm udanym rzutom zza linii oraz dobrej defensywie wrocławianie… w 1,5 minuty odrobili straty i wyszli na prowadzenie 44:42. Przebudził się Kyle Gibson, który miał bardzo słabą jak na swoje możliwości pierwszą połowę. Zastal jednak nie odpuszczał i ta kwarta przez długi czas była najbardziej wyrównana z dotychczasowych. No właśnie. Przez długi czas, a nie cały czas, bowiem w końcówce znów jakby zabrakło Śląskowi koncentracji. Zastal po raz kolejny pokazał, że takich błędów absolutnie nie wybacza i ekspresowo wręcz zbudowali sobie aż 10 pkt przewagi przed ostatnią kwartą (69:59).

Aby wygrać, Śląsk potrzebował czegoś specjalnego. Takiej kwarty jak Zastal w poprzednim meczu. Nadzieja przez chwilę była, gdy wrocławianie zniwelowali stratę do 5 pkt na 3 minuty przed końcem. Ale zielonogórzanie po raz kolejny wybili im z głowy plany „wywrotowe” trójką Richards Freimanisa. Łotysz ogólnie zagrał świetną końcówkę i na dobre pozbawił WKS złudzeń. Śląsk przegrał 76:87 i teraz jest już pod ścianą.

Niestety, ale tym razem Zastal nie pozostawił wątpliwości. Zielonogórzanie byli skuteczniejsi w kluczowych momentach i nie tracili głowy. Jednak przede wszystkim trójki. Trójki których Zastal rzucił aż 15, przy 6 Śląska, czyli zdobył w ten sposób 27 pkt więcej. To zdecydowanie za dużo, by wrocławianie mogli myśleć o zwycięstwie. Wciąż formy nie może odnaleźć Ben Mccauley, zaciął się Elijah Stewart, a Ivan Ramljak drugi mecz z rzędu był nieprzydatny w ofensywie. Zbyt wiele dziur miał w składzie Śląsk, by skutecznie postawić się mistrzom kraju.

W rywalizacji półfinałowej wrocławianie przegrywają już 0:2, co oznacza że kolejna porażka zakończy ich marzenia o finale i zmusi do gry o trzecie miejsce. Następny mecz półfinałowej serii w piątek 16 kwietnia o 20:25.

Zastal Zielona Góra – WKS Śląsk Wrocław 87:76 (24:21, 17:12, 28:26, 18:17)

Zastal: Richard 22, Brembly 14, Bowlin 7, Freimanis 14, Groselle 8 oraz Traczyk 0, Sulima 0, Williams 2, Put 0, Berzins 12, Koszarek 8

Trener: Żan Tabak

Śląsk: Gibson 22, Mccauley 8, Dziewa 14, Jovanović 20, Szlachetka 3 oraz Stewart 4, Gordon 0, Wójcik 0, Gabiński 3, Tomczak 2, Żeleźniak 0, Ramljak 0

Trener: Oliver Vidin

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy bilet za 365 zł rocznie zachęciłby Cię do zamiany samochodu na komunikację miejską?




Oddanych głosów: 1168