zamknij

Sport

Upragnione zwycięstwo po thrillerze. Śląsk pokonał Astorię! [RELACJA]

2019-12-28, Autor: Bartosz Królikowski

Trzy miesiące czekania i basta! Po nieprawdopodobnie emocjonującym spotkaniu Śląsk Wrocław pokonał Astorię Bydgoszcz 90:88. Tym samym wrocławianie przerwali serię sześciu domowych meczów bez wygranej i zrewanżowali się gościom za porażkę w zeszłym sezonie w starciu o awans do Energa Basket Ligi.

Śląsk i Astoria w 2019 roku miały wręcz niespotykanie wiele wspólnego. Obie drużyny grały na drugim poziomie rozgrywkowym w poprzednim sezonie. Obie ekipy zmierzyły się w finale, który wygrali bydgoszczanie, ale wrocławianie również awansowali do Energa Basket Ligi dzięki tzw. „dzikiej karcie”. Teraz miały nawet identyczny bilans wygranych oraz porażek (5-8), a żeby tego było mało, ich statystyki u siebie i na wyjeździe… też były identyczne (1 wygrana i 6 porażek w domu, a także 4 triumfy i 2 przegrane na wyjazdach).

Reklama

Mało? Najlepiej punktujący w zespole Śląska Devoe Joseph notuje w tym sezonie średnio 15,8 pkt. na mecz. Najskuteczniejszy pośród zawodników Astorii Kris Clyburn może się pochwalić średnią… 15,8 pkt. na mecz.

Zasadniczo jedyna istotna różnica polega na tym, że wrocławianie na domowe zwycięstwo czekali od 26 września, a bydgoszczanie wygrali na początku grudnia ze Spójnią Stargard. Śląsk miał zatem okazję zemścić się za porażkę 0:3 w zeszło-sezonowym finale oraz przełamać się we własnej hali w grudniu… dokładnie tak jak Astoria.

Mecz zapowiadał się na niezwykle wyrównany i tak też było od samego początku. Przez większość pierwszej kwarty rzadko zdarzało się, by którakolwiek z drużyn prowadziła wyżej niż jednym punktem.

Śląsk musiał radzić sobie bez kontuzjowanego lidera Mathieu Wojciechowskiego, ale w jego buty postanowił wejść niespodziewanie Michael Humphrey. Amerykanin faktycznie był bardzo aktywny i dobrą premierową część meczu spuentował efektownym wsadem. Obu drużynom brakowało skuteczności z dystansu, wszakże w celnych rzutach za 3 punkty było 2:1 dla Śląska. Cała kwarta natomiast minimalnie poszła na konto gości, którzy prowadzili 16:15.

Na początku drugiej kwarty wrocławian dopadł natomiast mały kryzys. Przez niecałe 5 minut gry rzucili ledwie trzy punkty. Astoria wykorzystała nieporadność ofensywną gospodarzy i odskoczyła im, wychodząc na prowadzenie 28:19. Śląskowi udało się jednak pozbierać z podłogi i wrócić do gry.

Sygnał do ataku dali swoimi „trójkami” Danny Gibson oraz Kamil Łączyński. Ich koledzy poszli ich śladem, co zaowocowało tym, że ni stąd ni zowąd Śląsk zdobył 13 punktów pod rząd, obejmując prowadzenie 32:29. W końcówce jednak popełnili oni dużo prostych błędów i to Astoria schodziła na przerwę prowadząc 39:34.

W pierwszej połowie spotkanie to nie było porywające, jeśli chodzi o akcje ofensywne. Zawodnicy obu drużyn wyraźnie to zauważyli, gdyż w trzeciej kwarcie wrzucili zdecydowanie wyższy bieg. Jedni i drudzy zaczęli wreszcie trafiać trójki. Do liderowania w grze Śląska powrócił nieco uśpiony w drugiej kwarcie Michael Humphrey.

Wrocławianie usilnie gonili gości, ale gdy tylko się zbliżyli, ci znów odskakiwali, głównie za sprawą świetnej postawy Adama Kempa. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Śląsk wyrównał dosłownie w ostatniej chwili, bowiem Michał Gabiński swój rzut za trzy punkty trafił niemal równo z syreną. Doprowadził tym samym do remisowego wyniku 70:70 tuż przed ekscytująco zapowiadającą się ostatnią kwartą.

Można było odnieść wrażenie, że graczom obu ekip spodobały się te wszystkie podobieństwa i gdyby mogli, to zakończyliby ten mecz remisem. Koszykówka to jednak bynajmniej nie piłka nożna czy MMA i ktoś przegrać musiał. Mimo wszystko decydująca część pojedynku wyglądała niemal identycznie jak wszystkie poprzednie.

Dwóch godnych siebie rywali walczyło ze sobą cios za cios, punkt za punkt. Początek lepszy mieli goście (prowadzili nawet 77:72), ale Śląsk nie pozostawał dłużny. Najlepszy swój mecz w tym sezonie rozgrywał Michael Humphrey, który zdobywał punkty w nieprawdopodobnie ważnych momentach.

Gdy wydawało się, że Śląsk ma już ten mecz w garści, prowadząc trzema punktami na 35 sekund przed końcem, bydgoszczanie, a konkretnie A.J. Walton, trafili z dystansu. Przy stanie 88:88 piłkę odzyskali gospodarze, a Aleksander Dziewa pięknym wsadem zdobył dwa punkty. Punkty, które jak się okazało były zwycięskie, bowiem ostatnią akcję gości nieprawdopodobnie ważnym przechwytem przerwał Torin Dorn i tak oto stało się. Klątwa Hali Orbita poszła precz!

Co to był za mecz, aż trudno opisać. Emocje w końcówce były tak ogromne, że Hala Orbita nieomal wystrzeliła na… orbitę. Śląsk walczył, gryzł, szarpał, gonił, rzucał… i w końcu wywalczył. Po prawie trzech miesiącach posuchy oraz sześciu porażkach, wrocławianie triumfowali na własnym parkiecie.

Ogromne słowa uznania należą się przede wszystkim Michaelowi Humphreyowi, który zdobył 24 punkty, trafiając w najważniejszych momentach. Najlepszy mecz w sezonie rozegrał również Danny Gibson (20 pkt.), który wreszcie pokazał cząstkę tego zawodnika, który kilka lat temu był jednym z najlepszych obcokrajowców w lidze.

Trzeba wręcz pochwalić też Torina Dorna, który zaliczył najważniejszy przechwyt w meczu. Na ten sukces pracowała jednak cała drużyna.  Domowe przełamanie na pewno będzie ogromnym podbudowaniem pewności siebie nie tylko przed kolejnymi meczami we Wrocławiu, ale i wszędzie. Następny mecz już tuż po Nowym Roku 2 stycznia o godz. 17:30. Zadanie będzie piekielnie trudne, bowiem Śląsk zmierzy się na wyjeździe z wiceliderem Stelmetem Enea BC Zielona Góra. Zielonogórzanie w tym sezonie nie doznali jeszcze porażki na własnym parkiecie.

Śląsk Wrocław – Astoria Bydgoszcz 90:88

Śląsk: Dorn 7, Joseph 9, Humphrey 24, Gabiński 12, Łączyński 9 oraz Gibson 20, Musiał 0, Jodłowski 0, Kulon 0, Dziewa 6, Chrabascz 3, Leńczuk 0

Trener: Oliver Vidin

Astoria: Clyburn 9, Zębski 9, Walton 7, Michał Nowakowski 10, Kemp 16 oraz Szyttenholm 4, Aleksandrowicz 7, Chyliński 15, Frąckiewicz 6, Marcin Nowakowski 5

Trener: Artur Gronek.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~szop_szopen 2019-12-28 22:26:10

    "Goście natomiast w zeszłym sezonie wyrzucili Śląsk z Energa Basket Ligi" - to śląsk grał w Energa Lidze? A nie awansował dopiero?

    2 0
  • ~Maciej Musiał 2019-12-29 10:34:49

    CPWCŚ!!! Piękne emocje. Koszykówka zasługuje bardziej na dofinansowanie od miasta niż piłka nożna, w końcu to 17 krotny Mistrz Polski, legenda sportowa lat 90tych.

    3 3

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy w 2020 roku we Wrocławiu dojdzie do więcej niż 100 wykolejeń tramwajów?




Oddanych głosów: 966