Sport

W końcu zwycięstwo Śląska! Słodkie pożegnanie gorzkiej jesieni [RELACJA]

Pożegnanie gorzkiej jesieni w Ekstraklasie wyszło Śląskowi Wrocław na słodko. Wrocławianie pokonali Jagiellonię Białystok 1:0, a zwycięską bramkę strzelił Arkadiusz Piech. Wszystko wskazuje na to, że był to ostatni mecz Śląska pod wodzą trenera Jana Urbana.

Reklama

Zdecydowanym faworytem tego meczu była Jagiellonia, która w poprzedniej kolejce przejechała się po Koronie Kielce i wygrała aż 5:1. Śląsk zaś uległ Bruk-Bet Termalice Nieciecza 1:2 po meczu, który był równie przyjemny w odbiorze jak wyrywanie zęba. Po tej porażce we wrocławskim klubie tąpnęło i posypały się informacje, że los trenera Jana Urbana w Śląsku jest przesądzony. Jego pożegnanie miało wypaść właśnie w meczu z “Jagą” i zanosiło się na to, że szkoleniowiec zakończy pracę we Wrocławiu porażką.

Jego zawodnicy stanęli jednak na wysokości zadania, a prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Bo Śląsk Urbana pokazał, że ten zespół potrafi się zmobilizować, a trener potrafi poradzić sobie z kryzysową sytuacją. Z drugiej strony, przed meczem z "Jagą" mówiono otwarcie, że decyzja o zwolnieniu trenera w Śląsku Wrocław już zapadła. I nie wiadomo, na jakie rozwiązanie ostatecznie zdecydują się miejscy i klubowi włodarze. Po meczu prezes Śląska Michał Bobowiec na naszych łamach dementował, że w sprawie trenera Jana Urbana żadne decyzje nie zapadły, a najważniejsze, aby wyciszyć emocje. 

MICHAŁ BOBOWIEC: TRENEREM ŚLĄSKA JEST JAN URBAN!

W pierwszej połowie tego meczu momentów dobrej gry starczyłoby może na kwadrans. Piłkarze toczyli walkę w niezłym tempie, ale oba zespoły raziły brakiem pomysłu na grę i niedokładnymi zagraniami. Mówiąc delikatnie, to był futbol raczej dla koneserów. Na szczęście oba zespoły postarały się o to, aby kibice nie zamarzli z nudów w ten mroźny grudniowy wieczór. W 23. minucie świetne podanie w pole karne dostał Marcin Robak. Gdzieś w to wszystko wmieszał się jeden z obrońców Jagiellonii, który próbował wybić piłkę, ale posłał ją wprost pod nogi Arkadiusza Piecha. Ten uderzył jak z armaty, ale trafił tylko w słupek. Kilka minut później bliscy szczęścia byli goście, ale Arvydas Novikovas przegrał pojedynek z bramkarzem Śląska Jakubem Słowikiem.

Najlepszą okazję Śląsk miał tuż przed końcem pierwszej połowy. Wtedy obrona “Jagi” postanowiła najwyraźniej sprezentować gospodarzom gola. Grający dziś w Jagiellonii były bramkarz Śląska Mariusz Pawełek zupełnie nie dogadał się z Ivanem Runje, kto ma przeciąć dośrodkowanie w pole karne. Jeden patrzył na drugiego, a efekt tego nieporozumienia był taki, że piłka spadła prosto pod nogi Piecha, który miał przed sobą pustą bramkę. Zareagował odruchowo, trącił futbolówkę, ale zrobił to niedokładnie i posłał ją poza boisko.

Po zmianie stron Śląsk szybko postarał się o to, aby wreszcie objąć prowadzenie. I zrobił to po bardzo dobrej akcji. W 53. minucie świetnym przechwytem w środku pola popisał się Michał Chrapek. Nie zastanawiał się długo i posłał znakomite podanie “w uliczkę” do wbiegającego w pole karne Piecha, a ten nie zmarnował okazji.

SKLEP INTERNETOWY PIĘTĄ ACHILLESOWĄ ŚLĄSKA. "JAK KLUB MOŻE FUNKCJONOWAĆ W TAK FATALNY SPOSÓB?"

W tym momencie na Stadionie Wrocław zrobił się mecz przez duże M. Bo po zaledwie dwóch minutach goście stanęli przed szansą na doprowadzenie do remisu. Sprawcą całego zamieszania był Marcin Robak, który zagrał ręką we własnym polu karnym. Nie uszło to uwadze sędziego, który wskazał na “wapno”. Do rzutu karnego podszedł Arvydas Novikovas, ale jego intencje wyczuł Jakub Słowik i odbił piłkę. Pod bramką Śląska się zakotłowało, wybitą piłkę dopadł Karol Świderski i potężnie uderzył zza pola karnego, trafiając w poprzeczkę. Wrocławianom udało się wyjść z tej opresji, a po kilku minutach sami mogli cieszyć się z kolejnego gola. Sito Riera popisał się precyzyjnym strzałem, ale Mariusz Pawełek obronił go w bardzo efektowny sposób i pozbawił Hiszpana marzeń o golu.

Po tej nawałnicy strzeleckiej pod bramkami tempo meczu siadło. Śląsk skupił się na grze w obronie, goście zaś szukali okazji do wyrównania, ale w ich akcjach brakowało precyzji i pomysłu na to, jak rozmontować wrocławską defensywę. Trener Ireneusz Mamrot sięgnął po rezerwowych Martina PospisilaPiotra Tomasika, próbował rozruszać swoją drużynę, ale zmiany na nic się zdały. Jagiellonii nie pomogło nawet pospolite ruszenie w doliczonym czasie gry, kiedy pod bramkę Śląska powędrował cały białostocki zespół, razem z bramkarzem. Trzy punkty zostały we Wrocławiu, a Jagiellonia poniosła swoją piątą porażkę w tym sezonie.

Zimową przerwę w Ekstraklasie Śląsk spędzi na 10. miejscu. Wrocławianie jesienią uzbierali 27 pkt., a do miejsca nr osiem - dającego prawo gry w grupie medalowej - tracą obecnie dwa pkt. Ta strata może jednak wzrosnąć, jeśli zajmujące ósme miejsce w tabeli Zagłębie Lubin pokona Wisłę Kraków.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0)
Bramki: Piech (53.)

Śląsk Wrocław: Słowik - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Pich - Madej (88. Srnić), Chrapek (83. Łyszczarz), Vacek, Piech, Sito Riera - Robak.
Jagiellonia Białystok: Pawełek - Burliga, Runje, Mitrović, Guilherme (90. Wasiluk) - Cernych, Grzyb (74. Pospisil), Wlazło, Świderski (80. Tomasik), Novikovas - Sekulski.

Żółte kartki: Vacek, Słowik, Riera - Cernych.
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: ok. 4,5 tys.

W 57. minucie Arvydas Novikovas (Jagiellonia) nie wykorzystał rzutu karnego (Jakub Słowik obronił).

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1112