Sport

W niedzielę na Pilczycach może być gorąco. Śląsk podejmie Zagłębie Lubin

2012-04-27, Autor: Łukasz Maślanka
Derby Dolnego Śląska zawsze rozpalają wyobraźnię kibiców w regionie. To mecz z gatunku tych, którego przegrać nie wolno. W niedzielę na Stadionie Miejskim na Pilczycach piłkarze Śląska Wrocław podejmą Zagłębie Lubin. O jesiennym wyniku pojedynku obu ekip, kiedy Śląsk wygrał 5:1, trzeba zapomnieć, bo wszystko wskazuje na to, że lubinianie we Wrocławiu mogą być bardzo trudnym rywalem.

Reklama

W tym sezonie Dolny Śląsk ma szczęście do drużyn pochodzących z regionu aspirujących do miana perełek T-Mobile Ekstraklasy. Jesienią taką perełką był Śląsk Wrocław, który poprzednią rundę zakończył na fotelu lidera ligi. Wiosną wrocławianie mieli z tego wysokiego i wygodnego fotela sięgnąć po mistrzowską koronę, ale co z tych planów zostało, wszyscy wiemy.

Mówiąc obrazowo, Śląsk z hukiem zleciał z tego fotela, a teraz walczy, by utrzymać się na nieco mniej prestiżowym stołku - tym, który daje wicemistrzostwo Polski lub choćby brązowy medal. Ale Dolny Śląsk godnie reprezentuje inny nasz zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej, czyli Zagłębie Lubin. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że wiosną to “Miedziowi” z Lubina są zespołem, jakim jesienią był Śląsk. Ambitnym, grającym w miarę poukładany futbol, o wyrównanym składzie i co najważniejsze, wygrywającym. A to sprawia, że trudno jednoznacznie powiedzieć, by niedzielne derby Dolnego Śląska miały swojego faworyta. A jeszcze trudniej byłoby stwierdzić, że jest nim właśnie wrocławski zespół.

Wiosną piłkarze z Lubina uzbierali już 21 pkt., czyli znacznie więcej, niż udało im się zdobyć przez całą jesień. I z dorobkiem 34 “oczek” Zagłębie może już być praktycznie pewne utrzymania się w T-Mobile Ekstraklasie. Co jeszcze zimą nie było tak oczywiste, a w Lubinie poważnie obawiano się, że piłkarzom będą musieli przełknąć gorzki smak degradacji. Ale sprowadzony do Lubina w październiku ub.r trener z Czech Pavel Hapal zdołał poukładać zespół, wyszły mu też zimowe transfery. Hapal wzmocnił przede wszystkim słabiutką na jesień defensywę Zagłębia. Ściągnął z Górnika Zabrze Adama Banasia, a z CSKA Sofia Bułgara Pawła Widanowa. Z kolei w linii pomocy pojawił się rodak Hapala, Jiri Bilek z rezerw niemieckiego 1. FC Kaiserslautern i wniósł dużo dobrego do gry lubińskiej linii pomocy. Pod ręką Hapala odżył też Szymon Pawłowski, który wiosną gra nieźle i pojawiły się nawet pogłoski, że latem może przejść do Wisły Kraków. Zagłębiu mocno dopisuje też szczęście, co widać w statystykach. W czterech wiosennych meczach lubinianie strzelali gole decydujące o wyniku spotkania w ostatnich dziesięciu minutach gry - dodajmy, że najczęściej w minucie ostatniej. To wszystko sprawia, że Zagłębie może we Wrocławiu zawiesić Śląskowi poprzeczkę bardzo wysoko i odkuć się za wiosenną klęskę na własnym boisku, gdy wrocławianie wygrali w Lubinie aż 5:1.

- Należy zapomnieć o wyniku 5:1, jaki osiągnęliśmy jesienią w Lubinie i przystąpić do niedzielnego spotkania zmobilizowani i zmotywowani. Nie możemy liczyć na to, że Zagłębie zagra słaby mecz. Zespół z Lubina jest na fali, chwalony za ostatnie występy, nie tylko z powodu osiąganych rezultatów, ale także i za grę. Kilka zmian dokonanych zimą w tej drużynie z pewnością podniosło jej jakość - przekonuje trener Śląska Wrocław Orest Lenczyk.

Wrocławski szkoleniowiec przed derbami regionu ma na głowie sporo kłopotów. Kontuzje i nadmiar kartek sprawiły, że trener Lenczyk będzie musiał od nowa poustawiać obronę swojej drużyny. Kontuzja wykluczyła z gry do końca sezonu Jarosława Fojuta, a zawieszony jest Tadeusz SochaMariusz Pawelec. I wszystko wskazuje na to, że do pierwszego składu wskoczy dawno niewidziany Słowak Patrik Mraz. Także w gronie pomocników nie obeszło się bez problemów - tutaj z gry wypadł Sebastian Dudek, który złamał nos. Szczęśliwie jego akurat zastąpić może Mateusz Cetnarski lub Dalibor Stevanović, a zatem nie powinna być to szczególnie dotkliwa strata. Do tego do zespołu po kontuzji wraca jego mózg i kapitan Sebastian Mila. Nie zmienia to jednak faktu, że forma linii defensywnej Śląska w meczu z Zagłębiem jest sporą niewiadomą. Tym bardziej, że lubińscy napastnicy, Darvydas SernasMahmadou Traore, nie omieszkają przetestować jej czujności.

Dla piłkarzy Śląska Wrocław niemal każdy wiosenny mecz był “o coś”. O utrzymanie fotela lidera, o zmniejszenie straty do Legii Warszawa, od niedawna także o obronienie drugiego miejsca w tabeli przed Ruchem Chorzów... Teraz wrocławianie gonią i zespół z Chorzowa, i muszą się opierać rozpędzonemu na koniec sezonu Lechowi Poznań. Nie wolno też zapomniać, że kierując się tylko matematyką, Śląsk może nadal sięgnąć po mistrzostwo Polski. Ale jest jeden warunek. Wrocławianie muszą wygrać wszystko, co jeszcze w tej rundzie jest do wygrania. Zwłaszcza mecz z Zagłębiem Lubin. Bo porażki ze znienawidzonym rywalem zza miedz nikt piłkarzom Śląska we Wrocławiu nie wybaczy. Tym bardziej, że niedzielna porażka może odebrać wrocławskim piłkarzom nadzieję na to, że dobiegający końca sezon przyniesie im jakikolwiek sukces.

28. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin, niedziela (29 kwietnia), godz. 14:30, Stadion Miejski przy Alei Śląskiej we Wrocławiu.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1100