zamknij

Sport

Walka do końca, ale już tylko o czwarte miejsce. Śląsk Wrocław jedzie do Białegostoku [ZAPOWIEDŹ]

2020-07-15, Autor: Bartosz Królikowski

Po ostatnich meczach Śląska Wrocław w grupie mistrzowskiej, nadzieje wrocławian na podium na koniec sezonu już niemal doszczętnie spłonęły. W dwóch spotkaniach jakie im jeszcze pozostały, WKS walczyć będzie o udane zamknięcie sezonu, który i tak był lepszy niż ktokolwiek przewidywał, czy oczekiwał. Najbliższy mecz Śląsk zagra na najdalszym wyjeździe w kalendarzu, w Białymstoku z Jagiellonią.

Nie ma co owijać w bawełnę, Śląsk do awansu na podium potrzebuje niemalże cudu. Wszakże teoretycznie to jeszcze jest możliwe. Piasta Gliwice wrocławianie nie wyprzedzą już na pewno. Ale przeskoczenie Lecha Poznań teoretycznie jest możliwe. Jednak aby tak się stało, WKS musi wygrać oba pozostałe mecze, a Lech obydwa przegrać. Jeden punkt poznaniaków oznacza ostateczny koniec szans. Teoretycznie, jak to w futbolu, to jest możliwe. Oceniając jednak realnie, chociażby po samej formie Lecha, nie chce się wierzyć, że mieliby nie zdobyć przynajmniej remisu w meczach z Cracovią oraz Jagiellonią. Zatem nawet dwa zwycięstwa z Lechią oraz Jagiellonią nic Śląskowi prawdopodobnie nie dadzą.

Reklama

Ostatnie starcie WKS-u, z Pogonią Szczecin, mogło zakończyć się zdecydowanie inaczej, lepiej dla Śląska. Jednak po końcowym gwizdku piłkarze Lavicki mogli się cieszyć, że nie skończyło się lepiej… dla Pogoni. Niestety dla siebie, wrocławianie popełnili ten sam błąd, który zdarzał im się w tym sezonie. Kompletnie oddali inicjatywę rywalowi, a sami nie stwarzali sobie żadnych sytuacji. Mniej więcej tak wyglądało ostatnie 20 minut starcia z Portowcami. Oczywiście ktoś powiedziałby, że Śląsk niejednokrotnie oddawał piłkę rywalom do ataku pozycyjnego, a sam przechodził do zwartej defensywy, wyczekując na okazje. Czym innym jednak jest styl gry oparty na niskim posiadaniu piłki, a czym innym danie się kompletnie zdominować. Wrocławianie prowadzili i mieli teoretycznie wszystko pod kontrolą. Gdyby znów nie zabrakło im skuteczności, wyjaśnili by kwestię zwycięstwa w tym meczu już w przeciągu pierwszych 60 minut. Pogoń to zespół z drugim najgorszym atakiem w całej lidze i rywalom z takimi problemami, nie wolno dawać licznych okazji do rozwiązania. Śląsk właśnie to zrobił. Gdyby szczecinianie mieli kogoś, kto naprawdę umie strzelać gole i jest doświadczony, wygraliby. Albo gdyby dostali kilka minut więcej, bo WKS im bliżej końca tym gorzej wyglądał. Zdobywca wyrównującego gola dla Pogoni, 19-letni Kacper Smoliński, miał w polu karnym tyle miejsca i czasu, że nie musiał wcale huknąć z automatu pod poprzeczkę, jak zrobił. Równie dobrze mógł spokojnie przyjąć, zastanowić się, wziąć głęboki oddech i równie precyzyjnie strzelić.

Już w drugim meczu z rzędu Śląskowi brakuje nieco pary oraz koncentracji w końcówce. Piast Gliwice (0:1) także zdobył gola w ostatnich minutach, tyle że akurat ze spalonego, co uratowało Śląsk. Możliwe, że podopieczni Lavicki odczuwają już trudy tego dziwnie przerwanego sezonu. Byłoby to w pełni zrozumiałe. Choć z drugiej strony, ten sam Śląsk dwa tygodnie temu poszedł z Lechem Poznań na wojnę w ostatnich minutach, dzielnie walcząc do końca o remis. Tak czy inaczej, paru rzeczy zabrakło w grupie mistrzowskiej. Przede wszystkim skuteczności przeciw Piastowi i Pogoni. Ale też solidności w defensywie, która na przestrzeni całej rywalizacji w górnej ósemce popełniała wręcz niepasujące do niej błędy. Choćby Israel Puerto sprokurował dwa rzuty karne. Co ciekawe w obu meczach, w których to robił, strzelał przy okazji gola (z Lechem i Pogonią). Cóż, kibicom WKS-u pozostaje nadzieja, że w nowym sezonie Hiszpan porzuci to pierwsze, zostawiając sobie jednak to drugie.

Najbliższy mecz Śląska, przedostatni w tym sezonie, to najdalszy wyjazd z możliwych w Ekstraklasie dla wrocławian. Białystok jest bowiem oddalony od Wrocławia o jakieś 550 kilometrów. Jednak ten dystans nie zawsze oznaczał kłopoty dla Śląska. Choćby w zeszłym sezonie, WKS potrafił wygrać tam z Jagiellonią 4:0. Teraz obu drużynom pozostała walka o jak najwyższą lokatę, co jest w sumie istotne, bo jak wiadomo, im wyżej w tabeli skończysz tym większą premię pieniężną dostaniesz. Natomiast Śląsk przy odrobinie pecha mógłby skończyć nawet siódmy, więc wciąż jest o co walczyć. Złą wiadomością jest uraz, którego przeciwko Pogoni nabawił się Lubambo Musonda. Zambijczyka na prawej obronie zastąpi najpewniej Kamil Dankowski, bo co dolega Guillermo Cotugno to w sumie dalej do końca nie wiadomo. Jednak dobre wieści są takie, że po dwumeczowej pauzie z powodu kartek, do gry powróci Krzysztof Mączyński, a wraz z nim po jednym meczu przerwy, wraca też Michał Chrapek.

Jagiellonia póki co w grupie mistrzowskiej radzi sobie przeciętnie. Podobnie jak Śląsk wygrali tylko jeden mecz i to też z Cracovią. Poza tym ledwo uratowali remis z Pogonią grającą przez ponad 70 minut w „10”, wyrwali niespodziewany punkt Legii Warszawa, a pozostałe mecze przegrali. Forma zatem raczej nie najwyższa, ale „Jaga” to wciąż zespół z dużym potencjałem w ofensywie, choć w górnej ósemce zbytnio tego nie pokazali. Dodatkowo w meczu ze Śląskiem mogą nie zagrać obaj podstawowi środkowi obrońcy białostoczan, Ivan Runje oraz Bogdan Tiru, co zwiastuje duże problemy w ich obronie, w obliczu wciąż kontuzjowanego Zorana Arsenicia. Nawet i bez tego, Jagiellonia w ostatnich 3 meczach straciła 6 goli.

Najlepszym strzelcem białostoczan w tym sezonie jest Hiszpan Jesus Imaz z 11 golami na koncie. Przy czym jednak ostatnie trafienie zaliczył w… grudniu. Za nim z 7 golami znajduje się Patryk Klimala, który ostatni mecz w barwach Jagiellonii rozegrał… też w grudniu, bo zimą odszedł do Celticu Glasgow. Spośród zawodników którzy są w klubie, lub nie są kompletnie bez formy, obrońcy Śląska muszą uważać na młodego 19-letniego Bartosza Bidę, autora 5 goli w tym sezonie. Groźny będzie też chorwacki napastnik Jakov Puljić, który strzelił dwa z ostatnich trzech goli Jagiellonii. Warto zauważyć, że w 2020 roku, białostoczanie koszmarnie radzą sobie na własnym stadionie. Na 7 spotkań, wygrali tylko jedno. Było to w marcu. Akurat ze Śląskiem.

Dla WKS-u ostatnie dwa mecze będą szansą nie tylko na wywalczenie większego bonusu pieniężnego, ale także okazją do ewentualnego sprawdzenia zawodników, którzy jak dotąd grali mniej. Przy czym należy zauważyć, że nie znaczy to, że ta okazja zostanie wykorzystana, bo znając trenera Lavickę, wielkich zmian nie należy się spodziewać. Choć warto byłoby zobaczyć kilku młodych na boisk w większym wymiarze czasowym. Po Przemysława Płachetę już zgłosił się klub zagraniczny, o czym pisaliśmy tutaj, a nawet gdyby tak nie było, utraciłby w przyszłym roku status młodzieżowca. Potencjalni przyszli „juniorzy” Śląska, wchodzili niekiedy na boisko, ale z reguły w dość małym wymiarze czasowym. Mecze z Jagą oraz Lechią, mogłyby posłużyć za szansę dla Piotra Samca-Talara, czy Adriana Łyszczarza. Owszem Śląsk sprowadził z Legii 20-letniego Mateusza Praszelika, ale on sam w Ekstraklasie rozegrał tylko 5 niepełnych meczów. Czy się to komu podoba czy nie, Śląsk młodzieżowca w składzie będzie musiał mieć, a kiedy sprawdzać na kogo można liczyć, jak nie właśnie teraz.

Mecz Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław odbędzie się w środę 15 lipca o godz. 20:30 na stadionie w Białymstoku. Warto pamiętać, że to spotkanie będzie transmitowane nie tylko na Canale+, ale też w TVP Sport.

Mecze tych drużyn w rundzie zasadniczej:

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:1 (Pich 57’ – Camara 69’), 4 października 2019 roku, 11 kolejka sezonu 2019/20

Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław 1:0 (Pospisil 56’(K)), 7 marca 2020 roku, 26 kolejka sezonu 2019/20

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Dankowski, Tamas, Puerto, Stiglec – Pich, Łabojko, Mączyński, Chrapek, Płacheta - Exposito

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy władze Wrocławia powinny się przychylić do petycji aktywistów LGBT i wywiesić na ratuszu tęczowe flagi?




Oddanych głosów: 1309