zamknij

Kultura

„Warto przypomnieć wrocławianom o dawnym Teatrze Żydowskim” [WYWIAD]

2019-10-17, Autor: Michał Hernes

– Scena Kameralna Teatru Polskiego mocno jest kojarzona z lekkim repertuarem, a przecież spektakle wystawiali tu Jarocki i Grzegorzewski. To scena Teatru Żydowskiego Idy Kamińskiej z olbrzymimi tradycjami i historią – mówi Seb Majewski, reżyser spektaklu „Tatuś”, którego prapremiera odbędzie się w piątek, 18 października w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

Michał Hernes: Debiutuje Pan „Tatusiem” na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu. Czy tym samym spełniło się pańskie marzenie?
Seb Majewski: To trudne pytanie. W pewnym sensie tak. Magiczne jest dla mnie to, że pracuję na Scenie Kameralnej, czyli miejscu bardzo ważnym w mojej osobistej historii. Pamiętam, jak mama przyprowadziła mnie tutaj 7 października 1984 roku, gdy miałem 13 lat, żeby pokazać mi pewien element dorosłego życia, czyli wyjście do teatru wieczorem, a nie za dnia ze szkołą. Wybraliśmy się na „Świętoszka” w reżyserii Jacka Zagajewskiego z Jerzym Szchejbalem i Eljaszem Kuziemskim.

Reklama

Pamiętam widownię, scenę i bardzo silne, trudne do nazwania podświadome wrażenie, że chcę być w tej przestrzeni. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, czy jako reżyser, aktor bądź obsługa, ale zafascynowało mnie to. „Tatuś” jest moją pierwszą realizacją w tym Teatrze i bardzo mi zależało, żeby wystawić go właśnie na tej scenie.

Równie ważna jest dla mnie praca z Teresą Sawicką i Mariuszem Kiljanem, z którymi moje drogi już wcześniej się krzyżowały, a teraz odczuwam satysfakcję w związku z tym, że razem tworzymy i przeżywamy fajną przygodę.

Łatwo pracuje się na kameralnej scenie?
Tak, bardzo dobrze. Tym bardziej, że to spektakl na dwie osoby, nie mamy więc możliwości budowania czegoś monumentalnego. To bardzo ciekawa scena, którą należałoby wrocławianom przywrócić. Mocno jest ona kojarzona z lekkim repertuarem, a przecież spektakle wystawiali tu Jarocki i Grzegorzewski. To scena Teatru Żydowskiego Idy Kamińskiej z olbrzymimi tradycjami i historią. Fajnie byłoby więc przypomnieć wrocławianom o tym, że było to miejsc ważnych opowieści teatralnych, a nie tylko fars, które ostatnio tu wystawiano.  

Czy „Tatuś" jest spektaklem poważnym i ambitnym?
Może traktuje o rzeczach poważnych, ale staramy się także opowiadać tę historię w trochę lekki sposób. Nie zmienia to faktu, że opowiada ona o toksycznych relacjach –  o trudnym temacie autorytetu tytułowego tatusia, który równie dobrze może być mamusią. Spektakl traktuje o kimś, kto nas w jakiś sposób naznaczył i o tym, czy to naznaczenie jest dla nas nagrodą, czy też znamieniem na całe życie.

Kto jest pańskim tatusiem?
Mam dwóch tatusiów – jednego białego, a drugiego czarnego. Ten biały to Andrzej Karolak, z którym spotkałem się w szkole teatralnej w Białymstoku. To aktor – wtedy czynny, dziś emerytowany – z którym przez dwa lata miałem zajęcia w szkole teatralne, skupiające się przede wszystkim na pracy na planie, z aktorem i na dawaniu komunikatów aktorom. Nauczył mnie również dystansu i nie zacietrzewiania się na próbach. Powtarzał nam, że jeżeli coś nie wychodzi, nie opłaca się katować ludzi i lepiej pójść do domu, a spotkać się następnego dnia. Uważał, że lepiej wychodzić z założenia, że skoro już się spotkamy, traktujmy to jako przygodę.

Czarny tatuś to natomiast Piotr Tomaszuk, u którego zrobiłem swój debiutancki spektakl „Prawiek i inne czasy” na podstawie książki Olgi Tokarczuk, dziś noblistki. Mówię o czarnym tatusiu, bo Piotr nauczył mnie pewnych bardzo konkretnych rzeczy, chociażby o myśleniu formą i  o tym, czym jest forma w teatrze. To dla mnie bardzo ważne, ale w klasztornym zespole, jaki prowadził Piotr,  gdzie relacje między nami były bardzo toksyczne, nauczył mnie też, czego nie robić; w co nie wchodzić i jak się czasem nie zachowywać. Jest więc dla mnie tatusiem i co prawda nie mogę przywoływać go myśląc o mojej artystycznej drodze, a zarazem nie wspomnieć o tym, że dał mi w tej nauce bardzo dużo negatywnych informacji.

Czy m.in. z tego zrodził się ten spektakl?
Tak, ale też z pomysłu Teresy Sawickiej, żeby zając się „Co się zdarzyło Baby Jane?”; a także z kontaktu między Teresą Sawicką a Mariuszem Kiljanem, czyli między mamusią i synkiem. To para, która spotkała się nie tylko na scenie, ale wcześniej wiele lat temu w szkole teatralnej, gdzie Sawicka była profesorką studenta Kiljana. Cały czas ze sobą rozmawiamy i w scenach, które są napisane aktorzy starają się odnajdywać swoje własne emocje wynikające z konkretnych zdarzeń, które ich kiedyś spotkały.

Teatr jako autoterapia?
Może nie autoterapia, bo nie wierzę w takie rzeczy. Bardziej opowiedzenie, refleksja nad tym. Nie otwieramy ran, tylko zastanawiamy się, jak to z nami było; kto był tatusiem Teresy. Powtórzę: to bardziej refleksja niż terapia. 

Czyli ten spektakl każdego wieczoru będzie się trochę zmieniał?
Jego druga część to historia dwójki aktorów o ich tatusiach. Nie jest ona mi znana. Wszyscy, łącznie ze mną, zobaczymy ją dopiero na premierze.

Teatr jako dialog?
Teatr jako zaskoczenie. Przez to, że ta druga część jest niepewna, każdy spektakl będzie inny, bo wydaje mi się, że aktorzy będą inaczej rozwijać ten temat. Każdy z nas zastanawia się, kto jest jego mistrzem i czy to mistrz, który dał skrzydła, czy taki, który stłamsił i zdusił. To historia naszych nauczycieli, wykładowców i mentorów. Łatwo się w tym odnaleźć bez strasznej autoterapii.

Czy tego rodzaju spektakl wiąże się z ryzkiem wynikającym z niepewności i zaskoczenia?
Ryzyko ma pejoratywny wydźwięk. To bardziej rodzaj przygody i chęć uatrakcyjnienia wieczoru aktorom, żeby nie mieli poczucia, że wykonują powtarzalną, męczliwą pracę, tylko że jest w niej element atrakcyjności i nowości, który może ich nakręcać.

Oceń publikację: + 1 + 13 - 1 - 8

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy uważasz, że z buspasów powinni móc korzystać kierowcy wiozący kilku pasażerów?




Oddanych głosów: 106