zamknij

Sport

Wejść na wysokie obroty. Śląsk zagra na wyjeździe z Pogonią [ZAPOWIEDŹ]

2020-02-15, Autor: Bartosz Królikowski

Po długim oczekiwaniu piłkarski Śląsk powrócił do gry o punkty w PKO Ekstraklasie. Mimo sporych nadziei wrocławianom nie udało się pokonać na własnym stadionie Lechii Gdańsk, choć warto ich pochwalić za walkę do końca. Uratowanie remisu pomimo przegrywania już 0:2, nie jest łatwe. Teraz muszą oni skupić się na tym, jak nie dopuścić więcej do takiej sytuacji, a w najbliższej kolejce łatwo nie będzie, gdyż jadą oni do trzeciej w tabeli Pogoni Szczecin.

Choć piłkarze Vitezslava Lavicki walczyli do końca i strzelili bramkę na 2:2 w ostatniej minucie, mecz z Lechią daleki był, od uznania go za udany. Śląsk grał wolno, bez pomysłu na grę i co najgorsze, niepewnie w defensywie. Diego Żivulić na środku obrony zagrał po prostu bardzo słabo. Przy pierwszej bramce dla rywali źle się ustawił i Flavio Paixao miał tyle miejsca, że nie mógł nie trafić. Chorwat maczał również palce przy drugim golu Portugalczyka. Lubambo Musonda był aktywny, robił dużo zamieszania na prawej stronie boiska, ale w obronie był często zagrożeniem dla obu drużyn. Już w pierwszej połowie mógł wylecieć z boiska za uderzenie w głowę Filipa Mladenovicia i to na pełnym rozpędzie. Nawet Dino Stiglec był bezproduktywny. Nie dość że w ofensywie niczego nie pokazał, to jeszcze koniec końców jego stroną poszły obie bramkowe akcje Lechii. Natomiast jedyny obrońca, który z Lechią zagrał przyzwoicie – Israel Puerto, otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie, przez co w Szczecinie przymusowo go zabraknie. To natomiast oznacza spore kłopoty dla trenera Lavicki oraz całej drużyny.

Reklama

Bardzo podobnie wyglądała ofensywa. Środek pola nie istniał. Gdyby nie dwa przebłyski Michała Chrapka, które uratowały Śląsk, to cała trójka zagrałaby równie koszmarnie. Przy czym Jakuba Łabojko można częściowo rozgrzeszyć, bowiem jego rola polega przede wszystkim na destrukcji. Znacznie bardziej zawiedli jednak skrzydłowi. Przemysław Płacheta na boisku był i to w sumie tyle na temat jego występu. Robert Pich natomiast w pierwszej połowie przynajmniej starał się być widoczny, ale w drugiej dołączył do Płachety w niebycie. Jeśli chodzi o napastnika to… niełatwo napisać cokolwiek. Erik Exposito chciał, w pierwszej połowie próbował strzałów, a raz był nawet w miarę blisko. To jednak zdecydowanie za mało. Jeśli sprowadzenie Filipa Raicevicia miały zmotywować Hiszpana do lepszej gry, to na efekty trzeba jeszcze poczekać. Owszem, Exposito miał kontuzję i nie przepracował całego okresu przygotowawczego. Tyle że on odkąd przyszedł nie pokazał nic nowego, niestandardowego. Czegoś co by go wyróżniło. Zwłaszcza że wspomniany Raicević zmienił go w 58. minucie i przez resztę meczu zrobił więcej dobrego niż Erik jak dotąd. Już po dziesięciu minutach strzeliłby gola gdyby nie fantastyczna parada Dusana Kuciaka, a w 93. minucie to on świetnie zastawił się i zgrał piłkę do Chrapka, który zdobył bramkę. Mówiąc wprost, dwoma akcjami nakrył Exposito czapką i niewykluczone, że w Szczecinie to on zacznie w wyjściowym składzie.

Najbliższy rywal Śląska – Pogoń Szczecin, ma za sobą bardzo podobny powrót co wrocławianie. Zawodnicy Kosty Runjaicia do gry powrócili w Płocku, grając rzecz jasna z Wisłą. Przez 75 minut, szczecinianie grali… absolutnie koszmarnie. Można powiedzieć, że znacznie gorzej niż Śląsk z Lechią. Podobnie jak gdańszczanie, Wisła Płock również prowadziła 2:0. Jednak wtedy w grze Pogoni nastąpiło pozytywne tąpnięcie. Pomiędzy 77., a 83. Minutą „Portowcy” rozpętali prawdziwe tornado i strzelili trzy gole, wywracając wszystko do góry nogami. O ile pierwszą bramkę zdobyli z karnego, tak dwie kolejne padły po naprawdę ładnych akcjach, które pokazały dlaczego oni są tak wysoko w tabeli. Owszem, sporo w tym winy Wisły Płock, która w końcówce przysnęła i pozwoliła Pogoni na tą remontadę. Ale szczecinianie pokazali jak bardzo mogą być niebezpieczni, a po kilku minutach szaleństwa spokojnie dowieźli wynik 3:2 do końca, nie wykorzystując okazji do zdobycia czwartego gola.

Pogoń zimą sprzedała swojego najlepszego strzelca, Adama Buksę, a z Wisłą Płock nie zagrał kluczowy ofensywny pomocnik Zvonimir Kozulj, który może nie być gotowy na mecz ze Śląskiem. Przez większość meczu to było widać. Jednak wrocławianie wciąż muszą bardzo uważać. Szczecinianie mają przede wszystkim szybkiego, świetnego technicznie Austriaka Srdjana Spiridonovicia, który w Płocku wykorzystał karnego i zaliczył asystę przy golu na 3:2. W znakomitym stylu z naszą ligą przywitał się nowy nabytek Pogoni, Szwed Paweł Cibicki. To on przyczynił się do wywalczenia „jedenastki” oraz sam strzelił zwycięskiego gola.

Najmocniejszym punktem tej drużyny jest jednak defensywa z bardzo szybkim jak na stopera Benediktem Zechem oraz prawdopodobnie najlepszym obecnie bramkarzem ligi, Chorwatem Dante Stipicą. Jak pokazał jednak mecz z Wisłą Płock, są oni podatni na dośrodkowania ze stałych fragmentów gry, gdyż płocczanie oba gole zdobyli w taki właśnie sposób. Oprócz tego, mieli kłopoty, gdy środkowi obrońcy nie mogli spokojnie wprowadzać piłki do rozegrania. Ogromnym problemem Pogoni jest też pozycja napastnika. Po odejściu Buksy do szczecina przybył Cibicki, którego Runjaić widzi jednak na skrzydle. Natomiast Grek Michalis Manias… najlepiej powiedzieć, że wszystkie gole szczecinian w meczu z Wisłą padły krótko po jego zejściu z boiska. Zawsze jest też Niemiec Soufian Benyamina, ale to nie jest gwarant goli. Obrońcy Śląska będą musieli to wykorzystać przez 90 minut, a nie tylko 75, jak płocczanie.

Tutaj pojawia się pytanie, jak podziurawiona kontuzjami i kartkami defensywa Śląska, poradzi sobie w bardzo eksperymentalnym składzie. Za wykartkowanego Puerto do składu wskoczy zapewne Piotr Celeban, który nie prezentuje już tego poziomu co kiedyś. Ewentualnie może to zrobić nowy obrońca Guillermo Cotugno, jednak granie na środku defensywy, prawym obrońcą oraz pomocnikiem jest lekko mówiąc ryzykowne. W tym wypadku każde zestawienie będzie niosło ze sobą pewne zagrożenie. Jest też szansa, że na środku ataku od pierwszej minuty zobaczymy Filipa Raicevicia. Czarnogórzec wciąż jest krótko w zespole, ale nie przeszkodziło mu to w zaliczeniu udanego występu przeciw Lechii.

Dla Śląska to także ważny mecz w kontekście układu tabeli. Jeśli wrocławianie przegrają, ich strata do podium urośnie do 6 punktów, a sami będą zagrożeni spadkiem na 6. Miejsce. Jednak nawet z rozbitą obroną, Śląsk absolutnie nie jest skazany w Szczecinie na pożarcie. Nie zapominajmy, że mecze w lutym tuż po przerwie bywają wyjątkowo dziwne i to, że zawodnicy Vitezslava Lavicki słabo zagrali z Lechią, nie oznacza, że znów tak będzie. Zwłaszcza, że motywacja do powrotu na szlak zwycięstw będzie ogromna, a kto nie pamięta, że Śląsk potrafi w tym sezonie wygrywać na trudnym terenie, ten niech spyta Piasta Gliwice (3:0) lub Lecha Poznań (3:1).

Mecz z Pogonią Szczecin wrocławianie rozegrają w sobotę 15 lutego o godz. 17:30, na stadionie im. Floriana Krygiera w Szczecinie.

Mecz Śląsk – Pogoń z rundy jesiennej:

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 1:1 (Pich 4’ – Buksa 22’), 1 września 2019r., 7. Kolejka sezonu 2019/20

Ostatni mecz tych zespołów w Szczecinie:

Pogoń Szczecin – Śląsk Wrocław 2:1 (Drygas 67’, Guarrotxena 72’ – Robak 45+2’), 20 grudnia 2018r., 20. Kolejka sezonu 2018/19

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Musonda, Celeban, Żivulić, Stiglec – Pich, Mączyński, Łabojko, Chrapek, Płacheta - Raicević

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

NA KOGO ODDASZ GŁOS W WYBORACH PREZYDENCKICH 2020?








Oddanych głosów: 716