zamknij

Kultura

Widzieliśmy nowy film Quentina Tarantino [RECENZJA]

2019-08-15, Autor: Michał Hernes

„Pewnego razu... w Hollywood” to przepiękny list miłosny do kina i fabryki snów autorstwa jednego z mistrzów kinematografii, Quentina Tarantino. W filmowym hołdzie dla odchodzącej w przeszłość złotej ery Hollywood zagrali m.in. Leonardo DiCaprio, Brad Pitt i polski aktor Rafał Zawierucha.

Akcja filmu rozgrywa się w Los Angeles w 1969 roku, u progu wielkich zmian. Bohaterami tej produkcji są Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) i Cliff Booth (Brad Pitt). Pierwszy niegdyś był gwiazdą seriali, a drugi pracuje jako jego dubler, kaskader i człowiek od brudnej roboty. Sąsiadem Daltona jest najgorętszy reżyser w L.A. i być może na całym świecie, czyli Roman Polański (Rafał Zawierucha), który mieszka tam wraz z żoną Sharon Tate (Margot Robbie).

Reklama

„Pewnego razu… w Hollywood” to przepiękny i nostalgiczny list miłosny do kina autorstwa zakochanego w kinematografii Quentina Tarantino. Choć przez większość filmu fani jego twórczości mogą być zdziwieni, że krew nie leje się niczym w „Pulp Fiction” czy „Django”, to końcówka przypomina, że mamy do czynienia z reżyserem „Bękartów wojny”. Jak przystało na tego filmowca, jest to kino zemsty, ale można pomyśleć, że tym razem dokonuje jej sam Tarantino.

Jak zwykle u amerykańskiego filmowca, fabuła jest nieśpieszna, bohaterowie toczą między sobą rozmowy, a w tle pobrzmiewa rewelacyjnie dobrana muzyka. Wielu znakomitych aktorów ma w tym filmie swoje pięć minut, ale najlepszy z nich wszystkich zdecydowanie jest Brad Pitt, który przyćmił nawet autoironicznego Leonarda DiCaprio.

Tradycyjnie u Tarantino pojawia się wiele kinofilskich smaczków i niespodzianek, a zaskoczeni mogą być chociażby fani Bruce’a Lee.
W „Pewnego razu… w Hollywood” klasyk kina zabrał mnie w odległą podróż (nie tylko w czasie) do fabryki snów, gdzie paradoksalnie poczułem się jak w domu i odnalazłem swój dom.

Żal było kończyć tą filmową podróż i być może podobne odczucia miał sam reżyser, skoro dołożył świetną scenę, która pojawia się w trakcie napisów końcowych. Warto więc zostać do samego końca- także dla muzyki i kolejnego niezapomnianego soundtracku.

Film "Pewnego razu... w Hollywood" wejdzie do polskich kin w piątek, 16 sierpnia.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Wrocław jest miastem przyjaznym osobom młodym?




Oddanych głosów: 273