Biznes

Wojna na Pergoli. Czy Hala Stulecia bezprawnie wyrzuciła najemcę restauracji?

2017-06-06, Autor: Marcin Torz

Wzajemne zarzucanie sobie kłamstwa, oskarżenia o nieprzestrzeganie umów, groźby oddania sprawy do sądu i przerzucanie się oświadczeniami. W atmosferze wielkiego skandalu zarząd Hali Stulecia kłóci się z firmą Sławomira Onufrejowa, która – do niedawna – prowadziła restauracje na Pergoli. Końca sporu nie widać, a efekt na razie jest tylko i wyłącznie taki, że na Pergoli nie działa żadna restauracja, bo pomieszczenia zarząd Hali Stulecia kazał zamknąć na głucho. A sezon turystyczny właśnie się rozpoczął...

Reklama

O sprawie portal TuWroclaw napisał jako pierwszy już w piątek. Od tego czasu pojawiły się jednak nowe okoliczności, dlatego do tematu wracamy.

Przypomnijmy, że od 7 lat, w wyniku przetargu restaurację na Pergoli (formalnie to dwa lokale: bistro i restauracja) prowadzi firma Invest System EU, należąca do Sławomira Onufrejowa. To znany w branży gastronomicznej przedsiębiorca. W teorii miał zawiadywać tym miejscem do 2024 roku – tak wynikało z umowy, która restaurator podpisał z Halą Stulecia. W sezonie letnim miesiąc czynszu w tym miejscu to – uwaga – blisko sto tysięcy złotych. - Mam z góry opłacony czynsz za czerwiec i lipiec – mówi nam Onufrejów.

Rzecz w tym, że Hala niedawno wypowiedziała umowę, w lokalach zmieniła zamki, a o Onufrejowie i jego firmie nie chce już słyszeć. Zaczęła się wojna.

Hala Stulecia wypowiedziała umowę tłumacząc, że firma Onufrejowa nie przestrzegała zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego. W wyniku zaniedbań miało dojść pod koniec kwietnia pożaru w pomieszczeniu socjalnym w restauracji. Zapaliły się tam śmieci w kuble. Na miejsce przyjechała straż pożarna. Strażacy nie mieli problemów z ugaszeniem pożaru. Jednak dla zarządu Hali, na czele którego stoi Andrzej Baworowski, to był wystarczający powód, żeby umowę natychmiast wypowiedzieć. Hala Stulecia (zwana również Ludową) to zabytek klasy UNESCO, o który trzeba szczególnie dbać. W specjalnym komunikacie podnoszona jest również kwestia bezpieczeństwa gości przebywających w Hali. - Prawda jest taka, że nic poważnego się nie stało. Strażacy użyli raptem litra wody. Ale najważniejsze jest to, że do tego pomieszczenia mógł wejść każdy, kto chciał. Nie było odpowiednio zabezpieczone przed osobami z zewnątrz, co powinna zapewnić Hala Stulecia. Nie zrobiła tego – tłumaczy Onufrejów.

Hala w piśmie informującym o wypowiedzeniu zaznacza także, że kontrola już po pożarze ujawniła rażące nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Interesujące, że zupełnie innego zdania są… strażacy. Dotarliśmy do pisma od komendanta wrocławskiej straży pożarnej, w którym jednoznacznie stwierdza, że nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Skoro Hala twierdzi, że nieprawidłowości w kwestii przeciwpożarowej były, a strażacy uważają coś zupełnie innego, to o co tutaj chodzi?   

Zadzwoniliśmy do Andrzeja Baworowskiego. - Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Wszystko jest napisane w komunikacie – powiedział nam tylko szef Hali Stulecia i pożegnał się.

Onufrejów nie owija w bawełnę. - Pożar to pretekst. Po prostu zarząd chce się mnie pozbyć. Zresztą na spotkaniu z nami usłyszałem, że mają już kogoś na moje miejsce. Jak tak można postępować? - dziwi się Onufrejów.

Tymczasem w kolejnym oświadczeniu Hali czytamy, że to najemca nie chciał w żaden sposób wyjaśnić sytuacji. - Bzdura i kłamstwo. Zaproponowałem nawet, że jeśli tak bardzo mnie nie chcą, to zgodzę się na skrócenie najmu. Jeśli nie ma woli współpracy, to trudno mi się narzucać. Ale ja mam w bankach ogromne kredyty, a do tego jestem odpowiedzialny za pracowników, którzy nagle zostali na lodzie – słyszymy od Onufrejowa.

Ale taka propozycja nie została – zdaniem naszego rozmówcy – zaakceptowana. - Nie zostawię tak tego wszystkiego, bo uważam, że zarząd Hali działa bezprawnie. Dlatego też skieruję sprawę do sądu. Choć oczywiście wolałbym tego uniknąć i po prostu dojść do porozumienia – mówi Onufrejów.

Kolejnym interesującym elementem sporu jest pismo, które już po wypowiedzeniu, wysłał Baworowski do podmiotów, które mają już podpisane umowy na organizowanie imprez w Hali Stulecia. Catering miał zagwarantować Onufrejów. W piśmie, do którego dotarliśmy czytamy jednak, że klienci Hali oczywiście jak chcą, to mogą skorzystać z jego usług, ale wtedy muszą też zapłacić Hali Stulecia… 15 proc. więcej za wynajem! - Czy można to ocenić inaczej, niż jak zwykły szantaż? - denerwuje się Onufrejów.

Tymczasem zaczął się sezon turystyczny, a turyści, których w weekendy w okolicy są tysiące, nie mogą posilić się w restauracji na Pergoli. Niestety źle to świadczy o Wrocławiu. - A we wtorek nagle pracownicy Hali wyłączyli prąd w naszych foodtruckach. Na ich funkcjonowanie mam zupełnie inną umowę, która nie została wypowiedziana. Jaki jest zatem powód takich zachowań pracowników Hali? - kończy Onufrejów.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.