Sport

Wraca Oporowska, wróci forma? Śląsk Wrocław przed meczem z GKS Bełchatów

2012-04-06, Autor: Łukasz Maślanka
Piłkarski Śląsk Wrocław wraca na stare śmieci. W sobotę wrocławianie na Oporowskiej zmierzą się z GKS Bełchatów. Stawka meczu jest duża: porażka może ostatecznie przekreślić marzenia Śląska o mistrzostwie Polski, a nawet pozbawić go miejsca na ligowym podium. Czy wrocławianie, wracając na Oporowską, wrócą też do formy, do której jesienią zdążyli przyzwyczaić swoich kibiców i całą T-Mobile Ekstraklasę?

Reklama

O wiosennej formie piłkarzy Śląska nie ma co się zbytnio rozpisywać. Bo wrocławskiej drużynie idzie jak po grudzie, a przez kiepską formę spadli na trzecie miejsce w ligowej tabeli, dając się wyprzedzić Legii Warszawa i Ruchowi Chorzów. Zespół trenera Oresta Lenczyka wiosną w lidze wygrał tylko raz, ze słabiutką Cracovią, a z meczu na mecz gra coraz gorzej. To, co w poprzedniej kolejce pokazał Śląsk w przegranym 0:3 meczu z warszawską Polonią, był pokazem antyfutbolu. Wrocławianie mają jednak mnóstwo szczęścia, bo rywale ze szczytu tabeli też grają w kratkę. I Śląsk do pierwszego miejsca w stawce traci tylko trzy punkty.

Każda passa, choćby najgorsza, musi kiedyś się skończyć. Śląsk w sobotę stanie przed doskonałą okazją, by znowu wygrać i kto wie, czy nie przełamać się na dobre. Wrocławianie podejmą na własnym boisku GKS Bełchatów, który najprawdopodobniej czeka walka o utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie. Zatrzymując się na chwilę - pojęcie “własne boisko” nabiera w tym kontekście głębszego znaczenia. Bo Śląsk zmierzy się z bełchatowianami na stadionie przy Oporowskiej, a więc na obiekcie, który przez lata był areną jego występów i gdzie do dziś mieszczą się klubowe biura oraz boisko treningowe. Stadion Miejski na Pilczycach stracił bowiem pozwolenie na użytkowanie, a na dodatek na obiekcie ciągle jest sporo pracy do wykonania. I w obecnych warunkach ligowy mecz Śląska pasowałby tam jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. Można zatem wierzyć, że przeprowadzka na stare śmieci, jesienią tak szczęśliwe dla Śląska, będzie dla wrocławian dodatkowym atutem.

Wróćmy jednak do GKS-u Bełchatów. Drużyna prowadzona przez trenera Kamila Kieresia wiosną wygrała tylko dwa mecze. A po porażce z Lechią Gdańsk w poprzedniej kolejce ma tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Ani to dużo, ani mało. Teoretycznie bełchatowianie z ligi spaść nie powinni, ale kolejne porażki mogą skomplikować im życie. I wszystko wskazuje na to, że we Wrocławiu GKS zagra mocno zmobilizowany. Tym bardziej, że hasło “Śląsk Wrocław” nie działa już na rywali tak, jak jeszcze jesienią, budząc solidny respekt. Skoro wicemistrza Polski w potyczce pucharowej mogła ograć pierwszoligowa Arka Gdynia, to tym bardziej stać na to ekstraklasowy GKS Bełchatów, który - pamiętajmy o tym - jesienią pokonał u siebie Śląsk aż 3:0.

- Czeka nas mecz z drużyną, której miejsce w tabeli nie robi wrażenia. Ale to przede wszystkim od nas zależy, jaki będzie wynik tego spotkania. Z pewnością musimy mądrze atakować. Musimy jednocześnie uważać na stałe fragmenty gry, bo GKS może mieć jedną szansę w meczu, którą wykorzysta i tym samym stworzy nam problem. Chyba, że zagramy z taką intensywnością, jak podczas niedawnego spotkania z Arką Gdynia na Stadionie Miejskim - analizuje Orest Lenczyk, trener wrocławskiego Śląska.

Atutem Śląska w sobotnim meczu może być fakt, że GKS we Wrocławiu zagra bez zawieszonych za kartki: Tomasza WróblaMacieja Wilusza, a także prawdopodobnie bez narzekającego na uraz Macieja Szmatiuka. To ważni piłkarze bełchatowskiej jedenastki, mający pewne miejsce w podstawowym składzie. Do dyspozycji trenera Kieresia będą za to tacy zawodnicy, jak stare piłkarskie wygi: Kamil KosowskiMarcin Żewłakow, a także zawsze groźny pod bramką rywala, swego czasu łączony z transferem do Śląska Wrocław, Dawid Nowak. Szansę na występ we Wrocławiu mogą też dostać utalentowani bracia, MichałMateusz Makowie. I pewne jest, że piłkarze Śląska przed rozpoczęciem meczu muszą zapomnieć, jak nisko w tabeli plasuje się ich rywal z Bełchatowa. Bo górniczy zespół, mimo kadrowych ubytków, będzie miał kim straszyć. O tym, by rywala nie lekceważyć, przestrzega drugi trener Śląska Paweł Barylski:

- Przede wszystkim w żadnym wypadku nie można zlekceważyć GKS-u. To zespół, który ma swój styl i potrafi grać z teoretycznie mocniejszymi rywalami. Najlepszym tego przykładem były mecze z Lechem Poznań, Polonią Warszawa i Wisłą Kraków. Dwa pierwsze wygrali, a Wiśle urwali punkt. To pokazuje, że GKS jest naprawdę groźnym przeciwnikiem.

Jak pisaliśmy Wam w piątek, trener Orest Lenczyk na mecz z GKS-em Bełchatów może posłać do boju solidnie zmieniony w porównaniu z wcześniejszymi potyczkami skład. I na kadrowych roszadach Śląsk może zyskać najwięcej. Bo taki - lekki co prawda, ale jednak - wstrząs może zadziałać na zespół ożywczo. A dublerzy mogą postarać się udowodnić, że zasługują na więcej minut gry. Kluczowy wydaje się być jednak aspekt psychiczny, a mianowicie: czy Śląsk na nowym-starym stadionie przy Oporowskiej zdoła wymazać z pamięci wcześniejsze wiosenne wpadki, za to skupi się na tym, że do fotela lidera brakuje mu tylko trzech punktów? Jeśli tak, to wrocławianie powinni bez większych problemów poradzić sobie z bełchatowską ekipą.

25. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - GKS Bełchatów, sobota (7 kwietnia), godz. 15:45, stadion przy ul. Oporowskiej 62.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1062