Sport

Wreszcie! Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:1 [RELACJA]

2015-12-11, Autor: ŁM
Przez niemal całą jesień kibice Śląska Wrocław musieli czekać na kolejne zwycięstwo drużyny. Ale w końcu się udało. Śląsk pokonał Górnika Łęczna 2:1 i zaliczył pierwszą wygraną od września. Debiut Romualda Szukiełowicza w roli trenera drużyny wypadł więc najlepiej, jak mógł.

Reklama

Nowy szkoleniowiec Śląska miał tylko kilka dni, aby poskładać drużynę po serii fatalnych wyników. Trener Szukiełowicz postawił więc na rozwiązanie najlepsze z możliwych, czyli nie kombinował ze składem, tylko dał pograć piłkarzom na ich optymalnych pozycjach. Paweł Zieliński wrócił na prawą obronę, a Piotr Celeban do środka defensywy, w pomocy zagrał Tom HateleyTomasz Hołota, a pozycję napastnika obsadził rezerwowy ostatnio Kamil Biliński. Tak na dobrą sprawę, w składzie Śląska była tylko jedna niespodzianka, czyli Dudu grający nie w obronie, a na lewej pomocy. Proste pomysły często są najlepsze. I to sprawdziło się w meczu Śląska z Górnikiem Łęczna. Wrocławianie wyszli na boisko mocno nabuzowani, pełni woli walki. Widać było po nich determinację, w drużynie wreszcie było widać życie, energię i chęć gry. I Śląsk szybko objął prowadzenie. W 6. minucie dośrodkował Zieliński, a Dudu popisał się piękną główką - strzelając z blisko 11 metrów. Sergiusz Prusak nie miał szans przy tym uderzeniu.

Zwrot akcji nastąpił natychmiastowo. Goście odpowiedzieli golem po minucie, a pomógł im w tym Jakub Wrąbel. Bramkarz Śląska nie popisał się przy interwencji i wypuścił piłkę z rąk, pod jego bramką zrobił się kocioł, a w zamieszaniu najlepiej odnalazł się Jakub Świerczok i doprowadził do remisu.
Wrocławianie nie spuścili jednak głów. Było widać, że są gotowi na to, że będą trzeszczały kości, będzie męska gra, ale nie dadzą sobie wydrzeć zwycięstwa. I 17. minucie ponownie wyszli na prowadzenie. Piękną akcją popisał się duet Flavio Paixao - Kamil Biliński. Panowie wymienili się podaniami, “Bila” wpadł w pole karne i mimo, że był popychany przez obrońców Górnika, to zdołał posłać piłkę do bramki. Trzeba dodać, że obaj bohaterowie tej akcji w całym meczu spisali się lepiej niż dobrze. Flavio szukał gry, koledzy często posyłali do niego piłkę, a Portugalczyk na ogół wiedział, co z nią zrobić. Także “Bila” imponował pracowitością, mówiąc po piłkarsku “orał” boisko wzdłuż i wszerz. Skoro już jesteśmy przy indywidualnych wyróżnieniach, to musimy też wspomnieć o grze Toma Hateleya, który świetnie spisywał się w środku pola. Potrafił dobrze regulować tempo gry, nie bał się twardej walki przy odbiorze piłki. Dawno nie widzieliśmy Anglika w tak dobrej formie i szkoda, że piłkarskie granie w Polsce właśnie się kończy.

Po drugim golu chciało się zapytać: gdzie byli gracze Śląska w poprzednich meczach, skoro ciągle stać ich na tak dobre zagrania? To nie są rzeczy, których można nauczyć się w kilka dni, więc ten potencjał musiał drzemać w Śląsku od dawna. Tyle dobrego, że udało się go wyzwolić w bardzo ważnym meczu, bo porażka z Górnikiem bardzo utrudniłaby wrocławianom życie.

Piłkarze obu zespołów postrzelali na początku pierwszej połowy i do przerwy na boisku działo się niewiele. Górnik prezentował się solidnie, miewał momenty dobrej gry i potrafił utrzymać się przy piłce, ale większego zagrożenia pod bramką Śląska stworzyć nie potrafił. Wrocławianie zaś starali się grać mądrze, uważnie w defensywie. I do momentu, gdy sędzia Tomasz Frankowski zaprosił piłkarzy na przerwę, wynik spotkania się nie zmienił.

W drugiej połowie gole nie padły, sporo było za to walki. Śląsk miał dwie świetne okazje, ale Kamilowi Bilińskiemu zabrakło szczęścia i precyzji. Zwłaszcza w 60. minucie “Bila” powinien dołożyć kolejnego gola, ale przegrał pojedynek z bramkarzem Górnika Sergiuszem Prusakiem. Goście zaś próbowali atakować, ale na próbach na ogół się skończyło. I wypracowali tylko jedną groźniejszą sytuację. Dwa razy strzelał Grzegorz Bonin, ale najpierw jego uderzenie obronił Wrąbel, a poprawka wylądowała na bocznej siatce bramki Śląska. Dodajmy od razu, że młody bramkarz Śląska w tej sytuacji zachował się bardzo dobrze, ale przy innych interwencjach. Trudno powiedzieć, czy to przez stres lub brak ogrania w Ekstraklasie, ale Wrąbel w meczu z Górnikiem Łęczna był zbyt “elektryczny”. Kilkakrotnie wypuścił piłkę z rąk, a raz jego błąd kosztował drużynę utratę gola. Ale z drugiej strony, bramkarz Śląska był bohaterem sytuacji, która pokazała, że Śląsk jako drużyna znowu zaczyna żyć. Tuż przed końcem meczu Wrąbla bezpardonowo staranował Bartosz Śpiączka. W obronie bramkarza stanęła cała drużyna, poza Flavio Paixao, który miał kawał drogi do własnej bramki i udał się do ławki rezerwowych, aby wziąć łyk wody. Pozostali piłkarze Śląska jak jeden mąż rzucili się bronić Wrąbla, na boisku zrobiło się gorąco, ale sędzia Musiał szybko opanował sytuację. Obeszło się bez kontuzji i czerwonych kartek, za to dobrze było widzieć wyraźnie zmotywowanych, chcących walczyć wspólnie piłkarzy Śląska. Bo przez ostatnie tygodnie nie był to zbyt często widziany obrazek.

Było to pierwsze ligowe zwycięstwo Śląska od września br. Cenne, bo dzięki niemu wrocławianie uciekli z ostatniego miejsca w tabeli Ekstraklasy, co psychologicznie ma swoje znaczenie. Ze strefy spadkowej jeszcze się nie wydostali, bo do czternastej w ligowej stawce Termaliki Bruk-Bet Nieciecza brakuje obecnie brakuje im punktu. "Słonie" z Niecieczy w tej kolejce Ekstraklasy grają zresztą z ostatnim aktualnie Górnikiem Zabrze. Jeśli w tym meczu padnie remis, to dla Śląska będzie najlepszy rezultat. Bo jeśli w ostatnim meczu tego roku pokonają Podbeskidzie Bielsko-Biała, wtedy niemal na pewno wyrwą się ze strefy spadkowej.

Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 2:1 (2:1)
Bramki: Dudu (6.), Biliński (17.) - Świerczok (7.).

Śląsk Wrocław: Wrąbel - Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dankowski - Ostrowski (71. Kaczmarek), Hateley, Hołota, Flavio Paixao, Dudu - Biliński (81. Grajciar).
Górnik Łęczna: Prusak - Mierzejewski, Szmatiuk, Bednarek, Leandro (63. Sasin) - Bonin, Pruchnik, Nikitović (71. Nowak), Pitry (71. Śpiączka), Piesio - Świerczok.

Żółte kartki: Hateley, Dudu - Szmatiuk, Śpiączka, Nowak.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: nieco ponad 4 tys.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Jarosław Obremski powinien zostać odwołany ze stanowiska?



Oddanych głosów: 218