Wrocław tym żyje

Wrocław: Droższe bilety MPK oraz mniej autobusów i tramwajów? "Nie możemy tego wykluczyć"

2022-08-05, Autor: M

Zmniejszenie liczby autobusów i tramwajów, a do tego droższe bilety komunikacji miejskiej - taka może być reakcja Wrocławia na rosnące ceny paliw i energii. W otoczeniu prezydenta Jacka Sutryka o takich rozwiązaniach mówi się dziś coraz głośniej. - Tak naprawdę dopiero przetarg na zakup paliwa przez MPK pokaże, jak dużych oszczędności będziemy musieli szukać - mówi jeden z prezydenckich radnych.

Reklama

- Przestańcie kłamać! Żadnych podwyżek nie będzie - wykrzykiwał na facebookowym profilu portalu TuWroclaw.com prezes MPK Krzysztof Balawejder, gdy na początku lipca ostrzegaliśmy że konsekwencją zerwania przez Lotos umowy na dostawę paliwa dla MPK mogą być droższe bilety komunikacji miejskiej. I choć to nie prezes, a rada miejska decyduje o cenach biletów, na Krzysztofa Balawejdera powoływało się też biuro prasowe ratusza. "Prezes zapowiedział bardzo wyraźnie, że nie będzie podwyżek cen biletów" - komentowali na Faceboku pracownicy biura.

Wystarczyło zaledwie kilka dni, by biuro prasowe zmieniło zdanie. - Jeśli nic się nie zmieni w krajowym prawie, nieuniknione będą kolejne podwyżki biletów komunikacji - brzmi komunikat Unii Metropolii Polskich, który przed tygodniem do wszystkich mediów we Wrocławiu wysłał Przemysław Gałecki, szef prezydenckiego biura prasowego.

O wiszących na włosku podwyżkach w otoczeniu Jacka Sutryka mówi się dziś otwarcie. - Nie wykluczamy ani podwyżek cen biletów, ani zmniejszenia liczby autobusów i tramwajów - przyznaje Paweł Karpiński, rzecznik związanego z prezydentem Wrocławia klubu Forum Jacka Sutryka. - Oba rozwiązania wymagają głębokiej analizy, ale tak naprawdę dopiero przetarg na zakup paliwa przez MPK pokaże, jak dużych oszczędności będziemy musieli szukać - zaznacza.

Obecna umowa na dostawę paliwa dla wrocławskich autobusów obowiązuje do końca listopada tego roku. Ewentualnych podwyżek możemy więc spodziewać się najwcześniej pod koniec roku. - Dziś trudno nawet szacować, jakich cen zażyczą sobie dostawcy w nowym przetargu. Na szczęście ceny paliwa czy prądu nie są jedynym składnikiem kosztów komunikacji miejskiej. Nawet ich dwukrotny wzrost nie przełoży się na dwukrotną podwyżkę cen, bo duża część kosztów to wynagrodzenia pracowników czy amortyzacja sprzętu, a tu koszty aż tak drastycznie nie rosną - podkreśla rzecznik radnych Jacka Sutryka.

- Dziś trudno cokolwiek przewidzieć i zaplanować, bo pracując nad budżetem miasta musimy opierać się na danych rządowych. A tych albo nie ma, albo są niektualne - tłumaczy Paweł Karpiński. - Wystarczy przypomnieć, że w budzecie państwa zapisana jest inflacja w wysokości 3 procent. Ta wartość nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jak mamy planować finanse miasta, gdy nie wiemy kiedy czeka nas szczyt inflacji i jaką osiągnie ona wysokość, nie wiemy jak się będą zmieniały ceny prądu czy gazu - wylicza radny.

- A trzeba też pamiętać, że Wrocław w związku z Polskim Ładem traci miliard złotych rocznie. To tyle, ile wydajemy na nasze wszystkie inwestycje. To nieuniknione, że w takiej sytuacji trzeba będzie ograniczyć część usług miejskich - rozkłada ręce Karpiński.

O droższych biletach MPK nie chce jednak słyszeć opozycja. I przekonuje, by oszczędności najpierw poszukać w samym MPK. 
- Przecież nie minął nawet rok od ostatnich podwyżek. Droższe bilety na komunikację zbiorową w obecnej sytuacji gospodarczej w Polsce byłyby kolejnym, przykrym i niezrozumiałym ciosem dla portfeli wrocławianek i wrocławian. Ograniczenie kursów byłoby z kolei odwrotem od realizacji miejskich polityk transportowych, choć urząd nie traktuje ich przesadnie poważnie, nad czym ubolewam - komentuje Piotr Uhle, szef największego w radzie miejskiej opozycyjnego klubu Nowa Nadzieja.

- Prezes Balawejder zadłużył MPK Wrocław na olbrzymią skalę. Zobowiązania te zaciągał jednak w czasie, gdy o rosnących cenach mówiło się już bardzo głośno. Podobnie było przy ostatniej podwyżce cen biletów. Jeżeli w kasie miejskiego przewoźnika hula wiatr i to mimo niedawnych podwyżek to znaczy, że mamy do czynienia z elementarnym problemem z zarządzaniem - dodaje Uhle. - Ratusz musi zacisnąć pasa, ale zaczynając od siebie, nie od jakości usług miejskich. Jeżeli pan prezydent ma problem ze znalezieniem oszczędności w podległych mu komórkach urzędu, chętnie jak co roku, pomożemy - kończy przewodniczący.

- Ubiegłoroczne podwyżki sprawiły, że jesteśmy w czołówce miast z najwyższymi cenami biletów - przypomina z kolei Michał Kurczewski, szef Prawa i Sprawiedliwości w radzie miejskiej. - Wydatkom prezesa MPK na cele niezwiązane ściśle z misją spółki nikt dokładnie się do tej pory nie przyglądał. Obstawiam, że potencjał do oszczędności tam jest - dodaje radny.

- Nie uważam także, że delikatne przyhamowanie tempa wyprowadzania torowisk z zapaści będzie tragedią dla Wrocławia. Lepiej robić to nieco dłużej niż doprowadzić do spadku zainteresowania korzystaniem z komunikacji zbiorowej we Wrocławiu poprzez zbyt wysokie ceny biletów lub obcięcie kursów - sugeruje szef radnych PiS. - Trzeba zaznaczyć, że wydatki na utrzymanie torowisk rokrocznie muszą być ponoszone i powrotu do czasów Prezydenta Dutkiewicza w tym zakresie nie ma - podkreśla.

Oceń publikację: + 1 + 19 - 1 - 41

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~ 2022-08-05
    22:59:06

    28 9

    Zastanawiam się dlaczego my mamy na tym cierpieć, skoro ukraincy jeżdżą darmo to jeszcze się nam odbije nie raz za lekkomslnosc naszych zadzacych.

  • ~rododendron 2022-08-06
    07:37:25

    13 6

    Darmowe przejazdy dla Ukraińców skończyły się, od 1 lipca mają płacić normalnie za bilety.

  • ~zby13 2022-08-08
    08:06:16

    5 3

    Darmowe przejazdy dla ukraińców zakończyły się z dniem 1 lipca - więc temat zamknięty.
    Inną sprawą jest rozbudowana administracja wrocławskiego MPK - tu można znaleźć oszczędności.
    Pozdrawiam

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.