Nieruchomości

Wrocław oczami taksówkarza. "Kocham turystów" [FELIETON]

2017-11-08, Autor: red.

Wszystko się zmienia. Zmieniły się nowoczesne technologie wspomagające człowieka i jego pracę. Zmieniło się nasze miasto Wrocław uratowane przed powodzią w 1997 roku. Tak mniej więcej datowany jest też niesamowity rozwój tego miasta, jego ekspansja terytorialna i zmiana postrzegania go na tle innych miast polskich.

Reklama

Kiedyś turyści głównie kierowali swoje kroki do Krakowa. Kraków miał swoje atuty. Niezniszczoną przez wojnę zabudowę i status byłej stolicy Polski. Wrocław nie miał szczęścia do dobrych włodarzy, aż pojawił się Prezydent miasta Bogdan Zdrojewski. To on zaczął drogę, która doprowadziła Wrocław do jego obecnej pozycji. Aż nasza aglomeracja zaczęła być odwiedzana chętnie przez turystów. Turyści przyjeżdżali na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej czy też imprezy Europejskiej Stolicy Kultury.

Jako wrocławski taksówkarz, zatrudniony w młodej i prężnie rozwijającej się firmie taksówkowej, kocham turystów. Najbardziej lubię ich wozić z lotniska do centrum, a po skończonej wizycie z powrotem. Mamy piękne funkcjonalne lotnisko i to przez nie przewijają się tysiące turystów, biznesmenów, fachowców różnych branż spotykających się np. na zlocie bibliotekarzy. 

Tak sobie kiedyś pomyślałem, że taksówkarz jest dla wielu turystów pierwszą osobą, jaką spotykają w naszym kraju i może on wpływać pozytywnie na postrzeganie miasta. Postanowiłem więc sprawdzić, czy moja hobbystyczna znajomość historii Wrocławia może się przełożyć na nawiązywanie więzi z klientem w czasie, który nie przekracza 40 minut, bo tyle trwa kurs w korku z lotniska.

Jeżeli klient chce rozmawiać i jest ciekaw, co mijamy po drodze, jest to duże pole do popisu dla samorodnego przewodnika. Klientowi warto zapakować do bagażnika torby, otworzyć drzwi, Wierzcie mi, to robi wrażenie. Gdy obcy facet pomaga wyregulować siedzenie niepełnosprawnemu turyście czy pomaga mu zapiąć pasy, zawsze wygląda to dobrze.

No dobra, klient zapakowany. Gdy dowiemy się, gdzie jedzie, możemy oszacować czas przejazdu i rozważyć, co można mu pokazać z okien naszej hybrydowej Toyoty. To też robi na kliencie wrażenie, szczególne na panach. Będą potem opowiadać u siebie w domu, jak to przyjechało po nich nowe auto, które podczas jazdy sunie bezgłośnie.

Najlepsi są ci turyści, którzy przyjechali do Wrocławia pierwszy raz. Czasami udaje się po krótkiej rozmowie rozszyfrować, jaki klient ma zawód i wtedy rozmowa powinna być prowadzona w tym kierunku, bo przecież najlepiej gada się o pracy. Pamiętam, jak kiedyś czwórka amerykańskich czarnoskórych dżentelmenów wmawiała mi, że są z tajnych służb, a ja na koniec pokazałem im plakat zespołu gospel przed kościołem Marii Magdaleny. Na plakacie byli oni. Powiedziałem im: "Faktycznie macie Panowie na kurtkach napis Secret Service, ale to chyba marka odzieży. Ale myślę, że u nas występujecie na festiwalu Wratislawia Cantans". To też zrobiło na nich wrażenie. Sam pomyślałem, kogo jak kogo, ale że wrocławskiego taryfiarza chcieli przerobić!

Jeśli klient chce pogadać i widać u niego ciekawość miasta, to nie ma na co czekać. Mijając polską jednostkę wojskową, obowiązkowo pokazujemy mu Miga 21, stojącego tam na postumencie. Możemy dodać, że stąd startowały wojska do różnych operacji na całym świecie. No i z tego powodu można zobaczyć lądującego tutaj Rusłana. Kawał maszyny.

Zawsze chwalę się węzłem AOW i pokazuję, jak to jeszcze tylko 5 lat temu cały ten ruch biegł przez miasto. Największe wrażenie, jeżeli chodzi o drogi, wywierane jest na nacji ukraińskiej, bo u nich tam raczej kiepsko w tym temacie. Na placu Strzegomskim można opowiedzieć o tym, jak dzielny lejtnant Nazarow zrobił dziurę w bunkrze i spowodował jego dobycie w 1945 r. Należy też dodać, jak jest grubość jego ścian.

Z Niemcami oczywiście należy ostrożnie mówić o zniszczeniu miasta, ale jeśli są otwarci, można im uzmysłowić, ile na Frankfurter Stasse (Legnickiej) zostało oryginalnych domów. Pamiętam, jak stara Niemka pokazała kiedyś palcem na obecny budynek Just in Center. Powiedziała: ”Tutaj była poczta główna”. Budynek rozebrano w 1965 roku. Innego razu para Szwedek w drodze do swojego hotelu zażyczyła sobie obejrzeć, co jest godnego uwagi blisko ich hotelu. Pokazałem im standardowo NFM, Halę Targową i Panoramę Racławicką.

No i teraz można zapytać, po co ja sam, bez zlecenia pokazuję ludziom różne rzeczy? Po pierwsze, bo lubię, a po drugie - jak myślicie - czy po takim fajnym wykładziku objazdowym klient nie da napiwku? Ale i tak najbardziej cieszy docenienie ze strony klienta, wszakże to najczystsza forma satysfakcji. Miałem nawet taki przypadek, że kolega nie był w stanie zająć się swoim gościem w godzinach pracy, więc przekazał mi temat zwiedzania miasta. Sam miałem dzięki temu możliwość bardziej skrupulatnego zwiedzenia Hali Stulecia z notabene inżynierem od stali i betonu. Człowiek jakże sympatyczny, którego życie zawodowe było w pełni związane z prywatnym. Doceniam pasję starszego mężczyzny, który w trakcie zwiedzenia zachwyca się brakiem pęknięć na wewnętrznych ścianach hali. 

Najdziwniejszymi moimi klientami byli dwaj Rosjanie. Generalnie interesowały ich nocne kluby dla panów, ale wcześniej zrobili mały tour po mieście i knajpach z polskim jedzeniem. Kazali zamówić drugą taksówkę, a mnie wynajęli jako przewodnika. Kiedy zapadła noc, ekscentryczni Rosjanie skupili się już tylko na działalności klubów, związanych z nocnymi uciechami. Odwiedzaliśmy po kolei topowe wtedy agencje. Ja robiłem za eksperta i przyzwoitkę.

W jednym z lokali o kultowej już dzisiaj nazwie Atena musiałem wytłumaczyć pracującej tutaj śliczności, że ja tylko tutaj służbowo. Moi Rosjanie w lekkim już amoku stwierdzili, że lepiej będzie kiedy będę trzymał ich kasę dokumenty i telefony, bo oni już nie czują się na siłach. Och, upojna to była noc. Klienci zadowoleni w 120 procentach, nie stracili nic z cennych rzeczy i na koniec zostali bezpiecznie odtransportowani do hotelu. Na drugi dzień mi podziękowali i pytali czy wynagrodzenie mi odpowiadało. Wiecie, ile zarobiłem za ten wieczór ? Niech to pozostanie tajemnicą handlową. Jeszcze wiele lat po tym fakcie miałem zapisany w telefonie ich numery telefonów. Jako napiwek dostałem litrowego Smirnowa, oryginał.


Kiedyś klient stwierdził, że mamy piękne gotyckie kościoły. Odpowiedziałem mu, że po wojnie zostały odbudowane jako pierwsze, bo świadczyły o naszych polskich korzeniach na Śląsku. Niestety wiele niemieckich budowli uległo zagładzie.

I tak w taksówce można moim sposobem połączyć przyjemne z pożytecznym. Opowiedzieć o mieście tak chętnie odwiedzanym przez cudzoziemców, o zabytkach wspólnej europejskiej pamięci. Można też opowiedzieć o zwykłym życiu. Co ile kosztuje, ile mamy tu studentów, a ilu Ukraińców - to też nasi klienci. Fajnie by było, gdyby więcej taksówkarzy posiadało choć podstawową wiedzę o budowlach miasta, jaką pełniły kiedyś funkcję, a jaką obecnie.

Klient będzie pamiętał serdeczność, jeżeli poświeci mu się trochę czasu i przekaże to, co dla nas jest oczywiste, a on widzi to pierwszy raz. Jeśli mu powiemy, że obecna Renoma to właściwie PDT, czyli jeden z nielicznych po wojnie ocalałych domów towarowych, to on to zapamięta. Jak mu powiemy jeszcze o tym, z jakim pietyzmem został ten budynek odrestaurowany, to Niemiec będzie wniebowzięty, bo to przecież Wertcheim AG. Natomiast jak mu jeszcze podkreślimy, że przed wojną do 1929 roku stał tu luksusowy hotel Residence, to napiwek murowany i wszyscy są zadowoleni.

Walka na rynku taksówek trwa. Firm taksówkowych jest wiele. Tak samo wiele jest atrakcji przyciągających turystów. Mimo, że opcji mam wiele, ja jeżdżę dla Wicar Taxi, ze względu na podejście szefostwa do kierowców i klientów. Mimo bardzo konkurencyjnych czasów, nie patrzymy w firmie za siebie i ciągle staramy się rozwijać, co spotyka się z docenieniem klientów. Lubię swoją pracę i dlatego codziennie czerpię z niej przyjemność. Nawet do korków człowiek jest w stanie przyzwyczaić.

Oceń publikację: + 1 + 38 - 1 - 14

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ulica Szczytnicka powinna być deptakiem?



Oddanych głosów: 1934