Wiadomości

Wrocławianie pokochali operę. „Tosca” z Aleksandrą Kurzak na pl. Wolności

2024-05-31, Autor: r

Mimo niepewnej pogody wielu wrocławian przyszło na pl. Wolności, by na wielkim ekranie obejrzeć „Toscę” z udziałem śpiewaków - Aleksandry Kurzak i Roberto Alagna. Bilety na to przedstawienie w Operze Wrocławskiej kosztowały od 200 do 1300 złotych. Na świeżym powietrzu można było delektować się muzyką za darmo.

Reklama

„Toscę” z udziałem słynnych śpiewaków, światowej sławy sopranistki – wrocławianki - Aleksandry Kurzak i Roberto Alagna, w Operze Wrocławskiej zaplanowano na 31 maja i 2 czerwca. W piątek dodatkowo przygotowano na placu Wolności transmisję przedstawienia na ogromnym telebimie o powierzchni około 80 metrów kwadratowych.

Realizacja opery Giacoma Pucciniego na scenie Opery Wrocławskiej w reżyserii Michaela Gielety jest już piątą inscenizacją, w jakiej występuje wrocławianka.

Jak podawała Opera Wrocławska, w roli scenicznego partnera śpiewaczki, malarza Maria Cavaradossiego, wystąpi jej mąż, tenor najwyższej próby - Roberto Alagna. Będzie to pierwszy raz kiedy ta niezwykła para zaprezentuje się razem na polskiej scenie, w pełnym formacie scenicznym.

 Według serwisu operalovers.pl, Opera Wrocławska zaproponowała widzom bilety na „Toscę” w cenach od 200 do 1300 złotych. Osoby zainteresowane spotkaniem z artystami za uczestnictwo w spektaklu miały zapłacić 2000 złotych. 

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~Culture_Agent 2024-06-02
    19:31:18

    5 1

    Niestety dla wprawnego ucha nie była to żadna uczta. Można nabierać Polaków odwykłych od kultury i chodzenia do opery na znakomite nazwiska, czego dowodem jest ten spektakl. Opera Wrocławska ma dość przeciętny zespół. Przyzwyczaiła więc melomanów do zupełnie przeciętnego poziomu teatrów klasy C. I taka też była Tosca. Alagna od lat ludzi nie zachwyca, raczej permanentnie rozczarowuje. Większego skandalu niż jego Otello w La Scali trudno w ostatnich latach szukać. Rola Cavaradossiego została przez niego jedynie poprawnie odśpiewana. Śpiewak walczy sam ze sobą. Śpiew jest matowy, dużo w nim powietrza. Na każdą "górę" drapie się z mozołem i sili na atak z dołu. Góry są wykrzyczane, siłowe i nieładne. Broni go średnica, w której jeszcze kontroluje oddech. Widać, że głos jest zmęczony i nie nadaje się już do werystycznych ról. Poległ już kilka lat temu na festiwalu Orange śpiewając Otella, w La Scali utwierdził światową publiczność, że już się skończył, a teraz porywając się na Pucciniego (przeznaczonego wyłącznie dla śpiewaków w szczytowej formie) tylko wszystko to potwierdził. Jego życiowa i sceniczna partnerka wrocławianka Aleksandra Kurzak to kolejny przykład tego jak fatalnie śpiewana jest Floria Tosca przez małe liryko-koloraturowe głosy. Doprawdy dyrekcji Opery Wrocławskiej wydaje się, że wrocławianie to głuche kmiotki, które łykną wszystko bo kiedyś było sławne? My naprawdę wiemy jak powinna brzmieć Tosca. To partia dla Wielkiej Spintowej Sopranistki. Głos musi być czekoladowy, pełny, wyrównany w każdym rejestrze, powinien mieć pewne doły, spójną z nimi bogatą i mięsistą średnicę, a ostatnie słowa wyśpiewywane przez Florię powinny wgniatać w fotel dramatyczną siłą. Dramatycznym squillo!!! Nie będziemy się zachwycać tym spektaklem tylko dlatego, że pani Kurzak pochodzi z Wrocławia. Tutejsza publiczność też zasługuje na wysoki poziom, a nie jedynie na odśpiewanie roli za dużej dla jej koloraturki. To nie jest sopran spinto. To jedynie koloratura koło 50.

  • ~gueneverepurple 2024-06-04
    15:31:57

    0 1

    Mój mąż i ja zrzuciliśmy dodatkowe kilogramy bez diety i ćwiczeń w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Najskuteczniejszy lek, który pomógł milionom i pomoże ci: ---- https://use.my/exketo

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.