Wiadomości

Wrocławski zakręt śmierci. Ginęli tu pasażerowie tramwajów

2024-05-19, Autor: Kinga Mierzwiak

Według historyków, może to być jeden z powodów, dla których tramwaje przestały kursować wzdłuż południowej pieprzei Rynku. Na torowisku między dzisiejszą ulicą Szajnochy i Kazimierza Wielkiego - obok gmachu dawnej Biblioteki Uniwersyteckiej - ginęli ludzie. O tym miejscu mówiono, że to wrocławski zakręt śmierci. Fragmenty torów z tego zakrętu do dziś znajdziemy na ul. Szajnochy.

Reklama

KLIKNIJ I ZOBACZ WSPÓŁCZESNE ORAZ ARCHIWALNE ZDJĘCIA

Tory prowadzące z dzisiejszej ul. Kazimierza Wielkiego na Szajnochy bardzo ostro zakręcały. Tak, że gmach Biblioteki Uniwersyteckiej niemal całkowicie zasłaniał widoczność. Zdarzało się, że ludzie zwisający na stopniach tramwaju (także tak w dawnych czasach podróżowało się po Wrocławiu), nie zdążali uciekać przed tramwajami jadącymi z naprzeciwka. Dochodziło do wypadków, także śmiertelnych. Pod kołami tramwajów ginęli też piesi. Jedną z ofiar takiego wypadku miał być profesor, współautor polichromii Rynku. Wpadł pod tramwaj na zakręcie śmierci, gdy wybiegał z apteki na rogu.

Były dyrektor Muzeum Architektury, Olgierd Czerner (był dyrektorem w latach 1965-200), w swojej publikacji "Krajobraz Wrocławia jako dzieło" wspomina, że wypadki na zakręcie śmierci mogły być jedną z przyczyn eliminacji ruchu tramwajowego wzdłuż pierzei wrocławskiego Rynku. Tory na Szajnochy wykorzystywano do końca lutego 1951 roku - wówczas linię przeniesiono na ulicę Siedmiu Kół, czyli dzisiejszą Kazimierza Wielkiego.  

KLIKNIJ I ZOBACZ WSPÓŁCZESNE ORAZ ARCHIWALNE ZDJĘCIA

 

 

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.