zamknij

Kultura

„Współczesna Polska to wdzięczne tło kryminału”[WYWIAD]

2019-08-12, Autor: Michał Hernes

– Codzienność dzisiejszej Polski stanowi bardzo wdzięczne tło dla współczesnej prozy gatunkowej, szczególnie kryminalnej. Lubię wymyślać historie, które zawierają elementy rzeczywiste, to dodaje wiarygodności kryminałom i sprawia, że są lepiej osadzone w czasie i przestrzeni – mówi Maurycy Nowakowski, urodzony we Wrocławiu pisarz, autor kryminału „Niezależność”.

Maurycy Nowakowski (urodzony w 1982 roku we Wrocławiu) to pisarz, biograf i dziennikarz kulturalny. Jest autorem powieści „Okrągły przekręt”, „Plagiat” i „Przypadek”. Nowakowski to zdobywca głównej nagrody na Festiwalu Kryminalna Piła w 2016 roku. Napisał również pięć biografii, m.in. Phila Collinsa, Petera Gabriela i zespołu Riverside. Publikował w portalu literackim Fabrica Librorum, Małym Leksykonie Wielkich Zespołów, magazynie „Kontury” i piśmie „Lizard”.

Michał Hernes: pańska nowa książka, zatytułowana „Niezależność”, opowiada o tajemnicach ukrytych na styku trzech światów: artystycznego, politycznego i medialnego. Dlaczego zdecydował się pan właśnie na taką tematykę?
Maurycy Nowakowski: to moje bardzo naturalne pole zainteresowań. Jako pisarz siłą rzeczy jestem częścią świata artystycznego, poza tym interesuję się też innymi dziedzinami sztuki i popkultury jako aktywny odbiorca, więc cały ten świat jest mi poniekąd bliski. Podobnie świat medialny. Od dziecka ciągnęło mnie do mediów, najpierw do gazet piłkarskich, później ze względu na muzykę do radia, a jeszcze później studiowałem dziennikarstwo. Polityka z kolei od zawsze była w moim domu, głównie za sprawą ojca, który jest politologiem i politykiem. Ostatnie pięć lat spędził jako pracownik Europarlamentu, więc siłą rzeczy tematy polityczne stanowiły w tym okresie jeden z najczęstszych tematów naszych rozmów.

Jak wielką inspiracją jest obecna sytuacja polityczna i społeczna w Polsce?
Największą. Boję się, że jestem uzależniony od przeżywania na różne sposoby sytuacji społeczno-politycznej panującej w kraju. „Niezależność” zawiera kilka elementów celowo zaczerpniętych z rzeczywistości, które wplotłem w tło i w kręgosłup historii trzymającej intrygę. Sytuacja środowiska artystycznego i jego relacje ze światem polityki nie są przedstawione jeden do jednego, bo to jednak fikcja literacka, ale myślę, że liczne podobieństwa do sytuacji prawdziwych nietrudno jest wyłapać.

Czy tematy leżą na ulicy i czy rzeczywistość nie przerasta przypadkiem fikcji tak, że trudno pisać tego typu książki?
Tematy leżą raczej w wyobraźni, ale codzienność dzisiejszej Polski stanowi bardzo wdzięczne tło dla współczesnej prozy gatunkowej, szczególnie kryminalnej. Lubię wymyślać historie, które zawierają elementy rzeczywiste, to dodaje wiarygodności kryminałom i sprawia, że są lepiej osadzone w czasie i przestrzeni, a ja bardzo chcę, żeby moje powieści stanowiły też niejako dokumenty aktualnej sytuacji panującej w Polsce. Tym bardziej, że pod wieloma względami jest naprawdę ciekawie, mnożą się różnorodne konflikty dotyczące całego społeczeństwa, a konflikt w literaturze i sztuce to dosyć istotny składnik.

Czy napisał pan tę książkę w kontrze?
To dosyć pojemne określenie ale przypuszczam, że wiem co Pan ma na myśli i chyba mogę to potwierdzić. W ogóle piszę książki, które są trochę pod prąd i pod tym względem ta „kontra” będzie coraz silniejsza. W „Niezależności” miałem przyjemność zaprezentować dwa wojujące ze sobą światy, z których żaden nie jest mi na tyle bliski, żebym się z nim utożsamiał i w jakiś sposób próbował wybielać. Dało mi to okazję to punktowania słabości obu tych światów. A i trzeciemu – medialnemu – też się w sumie nieco dostało. Tak, myślę że można powiedzieć, że „Niezależność” to powieść napisana „w kontrze” do absurdalnych reguł i relacji łączących światy kulturalny, polityczny i medialny, oraz odwracająca się plecami od politycznej poprawności. Szukam w tych chaosie, w którym żyjemy, w tym festiwalu zachłanności na władzę i koncercie technik manipulacyjnych, szczątków uczciwości i zdrowego rozsądku.

Jak wielkim wyzwaniem jest napisanie kryminału miejskiego i jak napisać kryminał miejski?
Przede wszystkim trzeba czuć dynamikę miasta i znać je trochę od strony, która wyróżnia opisywane miasto od innych. „Niezależność” też jest kryminałem miejskim, bo akcja toczy się w Warszawie i ze względu na poruszane tematy nie mogłaby się toczyć gdzie indziej. To powieść o dzisiejszej Polsce, a przynajmniej sporym jej fragmencie. Tylko Warszawa mogła być scenerią tej historii. Ale myślę, że wzorcowym kryminałem miejskim jest mój „Plagiat”, powieść którą napisałem cztery lata temu i która zwyciężyła w konkursie na najlepszy polski kryminał miejski na festiwalu w Pile w 2016 roku. Wykorzystałem wtedy moment, w którym Wrocław przygotowywał się do Europejskiej Stolicy Kultury, zrobiłem mu literackie zdjęcie w lekko krzywym zwierciadle. ESK i idea kulturalnego Wrocławia stanowiła temat, który mocno wyeksponowałem, umiejętnie przeplatając go z również osadzoną we Wrocławiu intrygą kryminalną. Uważam, że wiedza o mieście, jego historii lub aktualnych problemach ma tu kluczowe znaczenie. Pilska nagroda udowadnia, że zrobiłem wówczas z Wrocławia pełnoprawnego bohatera kryminału, coś więcej niż tylko miejsce akcji.

Czy trudniej napisać kryminał miejski czy biografię muzyka?
Oba gatunki mają swoje trudności, wyzwania i pułapki. Powiedziałbym jednak, że trudniej jest z kryminałem, choćby z tego powodu, że trzeba wymyślić ciekawą, wciągającą, oryginalną, wiarygodną historię i to z uwzględnieniem wielu drobnych szczegółów. Z kolei w biografii historię napisało już życie. Trzeba ją tylko skrupulatnie odtworzyć, zebrać w jednym miejscu jak stos puzzli, i te puzzle później ładnie ułożyć, tak żeby obrazek był kompletny, czytelny i żeby jego oglądanie sprawiało przyjemność.

Czy są we Wrocławiu osoby/artyści/politycy, którzy są ciekawą inspiracją albo o których aż się prosi żeby napisać ich biografię?
Był czas kiedy bardziej się interesowałem tym, co dzieje się w mieście, ostatnio nie mam na to czasu. Oczywiście kojarzę wielu twórców z różnych dziedzin – pisarzy, muzyków, filmowców – ale szczerze mówiąc takiej osobowości, której biografią chciałbym się teraz zająć, nie dostrzegam. Kilka lat temu, kiedy jeszcze bardzo mi zależało, żeby zachować ciągłość pracy biograficznej i spróbować sił w biografistyce filmowej, zaproponowałem współpracę aktorowi Teatru Polskiego i jednemu z wrocławskich reżyserów młodszego pokolenia. Sprawy rozeszły się po kościach. Myślę, że fajnie byłoby kiedyś wrócić do tematu. Co jakiś czas, niczym fala, wraca do mnie coś, co określiłbym mianem „lokalnego patriotyzmu”. Chciałbym kiedyś opowiedzieć w biografii jakąś bardzo wrocławską historię.

Jak ważna jest dla pana niezależność i czy jest obecnie zagrożona?
Jest bardzo ważna, kto wie, czy nie najważniejsza obok zdrowia. To bardzo szerokie pojęcie, a i skala niezależności jest bardzo rozpięta. W pełną, stuprocentową niezależność nie wierzę. Nie w tym świecie, nie w tych czasach… Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy od czegoś albo kogoś zależni. No chyba, że ktoś mieszka samotnie w domku na kurzej stopce, pośrodku dzikiego lasu, żywi się tym, co sam wyhoduje, nie pracuje, nie daje pracy, nie płaci podatków, nie ma dzieci i generalnie gwiżdże na cały świat… Ale ja nie znam takich przypadków. Czy czuję, że moja niezależność jest zagrożona? To jest chyba trochę tak, jak z niepodległością. Trzeba o niej pamiętać i walczyć o nią każdego dnia. Mnie otaczający świat w ogóle średnio się podoba, tym mocniej staram się uniezależniać od wielu spraw, układów, urzędów, ludzi i tak dalej. To takie balansowanie przy ognisku, by korzystać z ciepła, ale nie poparzyć skóry. Człowiek chce być w miarę blisko społeczeństwa, bo tu toczy się życie, ale też na tyle daleko, by jednak zachować elementarną wolność i niezależność, które są, przynajmniej w moim przypadku, niezbędne dla zachowania higieny psychicznej.

Reklama

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy membrana stadionu to dobre miejsce na wieszanie reklam?




Oddanych głosów: 255