Sport

Wszyscy gotowi? No to zaczynamy. Śląsk Wrocław zainauguruje sezon Ekstraklasy meczem z Piastem [ZAPOWIEDŹ]

2020-08-22, Autor: Bartosz Królikowski

Tak się w tym roku sytuacja ułożyła, że nie zdążyliśmy jeszcze solidnie za Ekstraklasą zatęsknić, a ona już powraca. Z jednej strony to dobrze, bo będzie znów co oglądać. Z drugiej strony piłkarze nie mieli czasu na odpowiednią regenerację i okres przygotowawczy. Tak czy inaczej, czas na nowy sezon, a Śląsk bardzo udaną poprzednią kampanią, sam sobie postawił wysoko poprzeczkę. Wymagająca rywalizacja zaczyna się już w pierwszej kolejce, gdyż ich rywalem będzie trzecia drużyna minionych rozgrywek, Piast Gliwice.

Reklama

Ostatni tydzień nie był łatwy dla kibiców Śląska. Chcieli nabrać optymizmu przed nadchodzącymi rozgrywkami, a dostali głównie powody do obaw. Mecz Pucharu Polski z ŁKS-em skończył się… cóż, tak jak zwykle w ostatnich latach kończy się przygoda Śląska z tymi rozgrywkami. Ale nie chodzi już o to, że wrocławianie odpadli. Czasami w futbolu odpaść może ten kto na to nie zasługuje. Wszakże zdarza się dzień, gdy choć grasz bardzo dobrze, piłka z upartością osła nie chce wpaść do bramki. Tyle że tak nie było w tym przypadku. Weźmy pod uwagę fakt, że ŁKS to drużyna, która w zeszłym sezonie spadła z Ekstraklasy z takim impetem, jakiego świat dawno nie widział. Że jeśli chodzi o ruchy kadrowe, niewiele w zasadzie się tam zmieniło. Że minął tylko niewiele ponad miesiąc od końca poprzedniego sezonu. Że tam nawet trener się nie zmienił. Teraz wychodzi Śląsk na taką drużynę i wiedząc, że oni pod pressingiem szybko się gubią, wrocławianie tak ich pokonali raptem w czerwcu na własnym stadionie 4:0, oddaje im pole gry. Przeciwko drużynie, która w poprzednim sezonie w 37 meczach straciła 68 goli, robiąc czasami takie błędy, że nic tylko się przeżegnać stopą, Śląsk poluje na kontry. Można zrozumieć, iż czasami grasz tak jak przeciwnik pozwala. Możesz mieć gorszy dzień. Ale ŁKS naprawdę nie pokazał wielkiego futbolu. Nawet z tak nastawionym Śląskiem wygrał po karnych. Choć mógł wcześniej, ale Śląsk miał w swojej drużynie chociaż uncję wirtuozerii w postaci Matusa Putnockiego, który ratował ich kilkakrotnie. Zasadniczo do tych karnych doszło głównie dzięki ŁKS-owi, bo to ich obrońca przy pierwszym golu dla Śląska w prostej sytuacji nie trafił głową w piłkę, wykładając ją Robertowi Pichowi na złotej tacy. To ich obrońcy uznali, że pomimo wielu goli jakie Piotr Celeban strzelił w karierze głową, pokrycie go przy rożnym to zbędny wysiłek. Oczywiście zawodnicy WKS-u musieli jeszcze te szanse wykorzystać, nie można im tego odbierać. Ale jeśli przypomnimy sobie ile razy zmuszony do wysiłku został Putnocky, a jak niewiele razy w porównaniu napracować się musiał Arkadiusz Malarz, dojdziemy do wniosku, że coś bardzo nie działało.

Oczywiście to był pierwszy mecz. Śląsk z uwagi na takie warunki, a nie inne rozegrał tylko jeden sparing i to wewnętrzny. Nie było okazji do „wgrania” nowych zawodników na boisko. Było wszakże widać, że Fabian Piasecki jeszcze nie do końca wpasował się do tej drużyny. Kiepsko zagrał też Waldemar Sobota, choć on akurat próbował. Z marnym skutkiem, ale próbował. Z nowicjuszy w większym wymiarze czasowym zagrał też Patryk Janasik, który na boisku był większość drugiej połowy i całą dogrywkę, ale nie wyróżnił się niczym. Bez większych błędów, bez błysków. Trochę krócej grał Mateusz Praszelik, ale przy jego nazwisku plus za dobre dośrodkowanie na głowę Celebana, którego strzał dał drugiego gola. Ogólnie mówiąc, nowi zawodnicy choć grali w większości przeciętnie, nie byli największym problemem Śląska w tamtym meczu.

Zabrakło przede wszystkim środka pola. Krzysztof Mączyński ma pewien niewidzialny na pierwszy rzut oka wpływ na tą drużynę. Jak tylko znika, Śląsk nie umie wygrywać. W zeszłym sezonie WKS triumfował tylko w jednym meczu, gdy zabrakło ich kapitana. To nie wróży dobrze, bo przez uraz kolana „Mąka” nie zagra jeszcze przez około miesiąc. Zwłaszcza, że na kwarantannie przebywają wciąż „imprezowicze” Mark Tamas i Erik Exposito, Israel Puerto dopiero ją zakończył, a Dino Stiglec nabawił się urazu w meczu z ŁKS-em, który niemal na pewno eliminuje go z meczu z Piastem. Nie trzeba chyba dodawać, że kontuzjowany jest też Guillermo Cotugno, który po tym jak dostał pozwolenie na powrót do trenowania, szybciutko złapał uraz. Trener Lavicka daleki jest więc od strefy jakiegokolwiek komfortu, przy wyborze składu.

Takich problemów nie ma z kolei Waldemar Fornalik. Jego Piast Gliwice uniknął kontuzji oraz problemów z koronawirusem. W Pucharze Polski pewnie rozbił beniaminka 1. Ligi Resovię Rzeszów 4:0. Gliwiczanie stracili tego lata kilka ważnych ogniw. Przede wszystkim do Turcji odszedł najlepszy strzelec minionego sezonu w Piaście, Jorge Felix. Na Słowenię powrócił też ważny środkowy obrońca Uros Korun, a dawny znajomy Śląska Tom Hateley, będzie grał teraz w cypryjskim słońcu. W Gliwicach zadbali jednak o odpowiednie wzmocnienia. Przede wszystkim do Ekstraklasy ściągnęli byłego znakomitego strzelca Zagłębia Lubin, Jakuba Świerczoka. Ostatnie sezony spędził on całkiem nieźle sobie radząc w bułgarskim Łudogorcu Razgrad. Ten transfer dopięty został raptem kilka dni temu, więc zapewne przeciwko Śląskowi Świerczok jeśli zagra, to wejdzie zapewne z ławki. Ale tak czy inaczej to jest wzmocnienie konkret.

Trener Fornalik stanie też przed zadaniem, które jest jego specjalnością. Odbudowywaniem piłkarzy i wyciąganiem z nich tego co dobre i głęboko ukryte z różnych powodów. Ofensywny pomocnik Patryk Lipski ostatnie sezony spędził w dużej części na ławce Lechii Gdańsk, zatracając blask, który pokazywał jeszcze w Ruchu Chorzów. Napastnik Michał Żyro od lat mordowany jest kontuzjami, ale ostatnie pół sezonu spędził w 1.Lidze w Stali Mielec, gdzie w 14 meczach strzelił 6 goli i zaliczył 4 asysty. Po powrocie z Anglii nie udało mu się w Ekstraklasie w Pogoni Szczecin oraz Koronie Kielce. Czyżby do trzech razy sztuka? Ciekawym wzmocnieniem dla Piasta jest też pomocnik Javier Hyjek. Polak hiszpańskiego pochodzenia był uznawany za jeden z największych talentów w Atletico Madryt. Zdarzało mu się nawet trenować pod okiem Diego Simeone z gwiazdami drużyny. Póki co nie miał szans się tam przebić, więc przybył do Polski, by pod okiem Fornalika budować swoją karierę. Piast nie obfituje w wielu młodzieżowców, więc to tylko działa na jego korzyść.

Czego zatem można się spodziewać po tym meczu? Śląsk mimo iż gra u siebie faworytem nie będzie. Tak to należy ocenić, biorąc pod uwagę to co oba zespoły pokazały w Pucharze Polski oraz problemy kadrowe WKS-u. Wrocławianie przede wszystkim w obronie zagrają eksperymentalnym ustawieniem, gdyż na boisko wyjdą po prostu ci, którzy są zdrowi i w pełnym treningu. Przeciwko ŁKS-owi para stoperów Golla-Celeban nie była nie do przejścia, ale obaj zawodnicy to gwarancja pewnego poziomu. Lubambo Musonda sprokurował głupio rzut karny, ale on mimo wszystko wciąż uczy się gry w obronie. Po latach gry na skrzydle, pół roku nie wystarczy by zmienić się w kompletnego obrońcę. Środek pola też będzie poszatkowany i nietypowy, a kibice Śląska mogą tylko mieć nadzieję, że będzie to wyglądać jakkolwiek lepiej niż w Łodzi. Kluczem do zwycięstwa będzie po prostu wiara w nie i w moc Stadionu Wrocław, na którym przypomnijmy, w zeszłym sezonie WKS przegrał tylko raz.

Mecz Śląsk Wrocław – Piast Gliwice odbędzie się w sobotę 22 sierpnia o 17:30 na Stadionie Wrocław. Transmisja na antenie Canal+Sport.

Bilans Śląsk vs Piast z poprzedniego sezonu:

3 mecze, 2 zwycięstwa Śląska, 1 wygrana Piasta, bilans bramkowy 5:2 na korzyść Śląska

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Musonda, Celeban, Golla, Janasik – Sobota, Łabojko, Makowski, Praszelik, Pich - Piasecki

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Zaszczepisz się czwartą dawką szczepionki na COVID?




Oddanych głosów: 381