zamknij

Kultura

Wybitny aktor żegna się z kinem [RECENZJA]

2018-02-25, Autor: Michał Hernes

„Nić widmo” to aktorski popis nagrodzonego trzema Oscarami Daniela Day Lewisa, który zapowiedział, że to ostatni film w jego karierze. W najnowszej produkcji Paula Thomasa Andersona zagrał on znakomitego krawca, który nie widzi życia poza swoją pracą. Czy odmieni go spotkanie z pewną intrygującą kobietą?

Reklama

Paul Thomas Anderson ("Magnolia", "Mistrz", 'Boogie Nights") to jeden z mistrzów współczesnego kina, który z Danielem Day Lewisem ("Moja lewa stopa, "Gangi Nowego Jorku") spotkał się już na planie filmu „Aż poleje się krew”. Amerykański reżyser postanowił zaprosić go do współpracy przy „Nici widmie” i obaj pracowali nad scenariuszem tego filmu. Amerykański aktor znany jest z perfekcjonizmu i wielkiego poświęcenia w pracy nad rolami. „Nić widmo” opowiada natomiast o bezkompromisowym artyście, dla którego praca jest obsesją i całym życiem. W trackie seansu można się zastanawiać, ile jest w tej postaci z Day Lewisa i czy nie jest to jego autotematyczne pożegnanie z kinem.

Mimo niesamowitej charyzmy i siły tego aktora, którą widać w nowym filmie, wrażenie robi także to, jak wspaniale dotrzymały mu kroku Lesley Manville i Vicky Krieps. Popisowo zagrała szczególnie ta pierwsza i choć nie ma w tej produkcji zbyt wielu scen, to niemal każde jej pojawienie się na ekranie robi różnice. Ta niedoceniana należycie aktorka, znana ze współpracy z Mikiem Legih, dostała nominację do Oscara i bardzo na nią zasługuje.

W „Nici widmie” wrażenie robi również perfekcjonizm reżysera, Paula Thomasa Andersona i jego dbałość o każdy detal – dźwięk, muzykę Jonny’ego Greenwooda, warstwę wizualną i kostiumy. Ten film to przepiękne arcydzieło.

Szukam słów, by podzielić się wrażeniami po obejrzeniu jednego z najpiękniejszych i najlepszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałem.
Jeśli rację miał poeta, mówiąc, że "słowa to tylko spekulacja (Od łacińskiego speculum, lustro): Szukają, lecz nie potrafią znaleźć znaczenia i widzimy tylko figury snu", to "Nić widmo" jest przykładem przepięknego snu, jaki nazywamy filmem, pełnym przepięknych filmowych figur. To zaskakująca, mistrzowsko opowiedziana i wyreżyserowa historia miłosna o bohaterze, który jest "larger - than - life".

Każdy kadr tego filmu budzi we mnie wielki zachwyt, a niektóre sprawiły, że po plecach przeszły mi ciarki!


Oceń publikację: + 1 + 8 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Muzeum Śląska Wrocław to potrzebna inwestycja?




Oddanych głosów: 208