zamknij

Sport

Wyrwać się z wyjazdowego padołu łez. Śląsk jedzie do Bielska-Białej na mecz z Podbeskidziem [ZAPOWIEDŹ]

2020-11-28, Autor: Bartosz Królikowski

Piłkarze Śląska Wrocław przegrali czwarty z rzędu wyjazdowy mecz w tym sezonie, pokazując po raz kolejny nie najwyższą formę poza domem. Tym razem zwłaszcza w obronie. Kibice WKS-u muszą mieć nadzieję na jak najszybsze przełamanie wyjazdowej niemocy, bo przed wrocławianami kolejna delegacja. Tym razem udadzą się w gości do beniaminka, gdyż ich rywalem będzie Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Jeśli chodzi o ocenę ostatniego mecz Śląska z Lechią Gdańsk, to najlepiej powiedzieć tak, gra nieco lepsza, a wynik jak zawsze na wyjazdach. Przy czym ta lepsza gra odnosi się tylko do ofensywy i słowo „lepsza”, nie oznacza tutaj że dobra. Faktem jest, iż w przodzie WKS-u nie działo się tak kompletnie nic jak w spotkaniach z Jagiellonią Białystok, czy Górnikiem Zabrze. Było tak głównie za sprawą Mateusza Praszelika, który posłał kilka naprawdę ciekawych piłek, z czego jedną wykorzystał Robert Pich. Szkoda tylko, że młodzieżowiec Śląska nie bardzo miał z kim pograć, bo choćby Waldemar Sobota to cień zawodnika z początku sezonu. Doświadczony pomocnik ewidentnie zgubił formę i widać to jak na dłoni. Wciąż mało pożytku WKS ma z Bartłomieja Pawłowskiego, który jednak tym razem premierowego gola strzelił. Pięknego, bo bezpośrednio z wolnego, którego sam wywalczył. Ale to był jedynie przebłysk, gdyż poza tym praktycznie nic. Także Śląsk grał w Gdańsku dość pokracznie w ofensywie i to dalej nie było to co w pierwszych meczach sezonu. Ale tym razem były chociaż przebłyski.

Reklama

Jednak gdzie się przód nieco usprawnił, tam kompletnie posypały się tyły. To był jeden z najgorszych meczów Śląska w defensywie za kadencji Vitezslava Lavicki. O ile w pierwszej połowie to wszystko jeszcze się dość solidnie trzymało, tak w drugiej nieszczęścia poszły hurtem. Przy pierwszym golu dla Lechii, Mark Tamas tak pokracznie wybijał (a może blokował? Sam nie wiem nawet co to dokładnie miało być) piłkę, że Conrado lepszego podania nie mógł dostać. Przy golu nr 3 dla gdańszczan Israel Puerto we własnym polu karnym był jak dziecko we mgle, a Łukasz Zwoliński miał tyle miejsca, że spokojnie rozstawiłby tam namiot jakby chciał, o wykończeniu akcji nie mówiąc. Piotr Celeban nie dawał sobie rady z przebojowym Conrado. Niestety ale defensywa Śląska bez Wojciecha Golli to nie to samo co z nim. Było to widać już wiosną i latem w poprzednim sezonie, widać było i teraz. Trener Lavicka musi znaleźć sposób, by lepiej zgrać Tamasa oraz Puerto, bo inaczej o czyste konta będzie bardzo trudno. Również z drużynami od Lechii słabszymi.

Najbliżsi rywale Śląska, Podbeskidzie Bielsko-Biała do ligowych mocarzy nie należą. Bielszczanie od początku sezonu wygrali tylko dwa mecze, głównie przez koszmarną defensywę, która jak dotąd w 10 meczach straciła 23 gole. Ale jednocześnie beniaminek tych goli 12 strzelił, co nie jest najgorszym wynikiem w lidze. Poza tym Podbeskidzie nie przegrało ostatnich dwóch spotkań. Wywieźli remis z trudnego szczecińskiego terenu (1:1) i na własnym boisku ograli Zagłębie Lubin (2:1). Napędzeni tymi punktami będą niebezpieczni, zwłaszcza że większość ze swoich 9 punktów zdobyli na własnym boisku.

Za strzelanie goli dla Podbeskidzia odpowiada głównie dobry znajomy Śląska, Kamil Biliński, który niespodziewanie pokazuje świetną formę. W tym sezonie strzelił już 5 goli. Możliwe jednak, że przeciwko WKS-owi nie zagra, podobnie jak z Zagłębiem z powodu urazu. Nawet jeśli nie, to bielszczanie wciąż mają Marko Roginicia. Chorwat gola w Ekstraklasie jeszcze nie zdobył, ale to napastnik bardzo dużo pracujący dla drużyny. Znakomicie walczący w powietrzu. Obaj napastnicy beniaminka mogą liczyć na podania od Łukasza Sierpiny. Doświadczony 32-letni skrzydłowy ma już 5 asyst w tym sezonie i jest motorem napędowym. Chociaż karnych strzelać nie umie, bo przeciwko Zagłębiu przy jedenastce się poślizgnął i strzelił jak niegdyś Erik Exposito w Szczecinie, czyli wysoko nad poprzeczką.

Z jednej strony, Podbeskidzie poprawiło ostatnio nieco swoją grę, zwłaszcza obronną. Aczkolwiek z drugiej strony, jeśli Śląsk nie miałby przełamać swojej wyjazdowej niemocy w starciu z przeciętnym bądź co bądź beniaminkiem, to z kim miałby? Taka jest prawda. Nawet jeśli ogólnie WKS lepiej sobie nawet radzi z mocniejszymi rywalami. Drużyna która chce walczyć o podium, a zakładałbym że przynajmniej przed sezonem to było celem, nie może przegrywać tak seryjnie na wyjazdach. Wszakże nawet uczynienie z własnego stadionu twierdzy, nie zrekompensuje wszystkich strat poniesionych w delegacji.

Mecz Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław odbędzie się w sobotę 28 listopada o 17:30 na stadionie w Bielsku Białej. Transmisja na Canal+ Sport.

Ostatni mecz ligowy tych drużyn w Bielsku:

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław 1:2 (Mójta 67’(K) – Mervo 30’, Morioka 49’), 23 kwietnie 2016 roku, 33. Kolejka sezonu 2015/16

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Celeban, Puerto, Tamas, Stiglec – Musonda, Sobota, Mączyński, Praszelik, Pich - Piasecki

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy sprzedaż książki "Mein Kampf" w celach innych niż naukowe powinna być zakazana?




Oddanych głosów: 71