Sport

Wzmocniony Śląsk rusza do walki w Ekstraklasie. Wiosną drużyna powalczy o coś więcej niż utrzymanie?

Nowy rok, nowe nadzieje - piłkarze Śląska Wrocław wiosną będą starali zmazać plamę, którą dali w rundzie jesiennej. I powalczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie w Ekstraklasie. W pierwszym meczu Ekstraklasy ich formę sprawdzi Wisła Kraków, a spotkanie to będzie miało dodatkowy smaczek. “Białą Gwiazdę” w zimie przejął bowiem zwolniony ze Śląska trener Tadeusz Pawłowski.

Reklama

To nie tak miało być, Panowie - chciałoby się podsumować jesienne występy Śląska Wrocław. Zespół miał duże ambicje, przed sezonem pozyskał ciekawych piłkarzy (m.in. Adama Kokoszkę i Kamila Bilińskiego), ale tuż po wakacjach wszystko się zacięło. Odszedł ze Śląska Robert Pich i drużyna przestała wygrywać. Dość powiedzieć, że wrocławianie na kolejne zwycięstwo w lidze czekali od września aż do grudnia! Za tę fatalną passę posadą zapłacił trener Tadeusz Pawłowski, z klubu zwolniono niemal cały sztab szkoleniowy. Zdarzyło się nawet, że po jednej porażce zdymisjonowano Grzegorza Kowalskiego, który przejął zespół do zwolnionym trenerze Pawłowskim. I nie wyglądało to dobrze.
Po kadrowym tornado, w Śląsku zaczęły się porządki na modłę nowego szkoleniowca, Romualda Szukiełowicza. Do sztabu trenerskiego dołączył były wieloletni zawodnik Śląska, Dariusz Sztylka, zespół ma też nowego drugiego trenera, opiekuna bramkarzy. Wcześniej pojawił się nowy trener przygotowania fizycznego oraz lekarz. Ale trenerzy i asystenci nie grają, a piłkarsko Śląsk jesienią wyglądał coraz słabiej. Zespół potrzebował wzmocnień i takich w klubie się doczekano. W Śląsku pracę znalazł obrońca z Gruzji Lasza Dwali, węgierski pomocnik Andras Gosztonyi i rozgrywający z Japonii Ryota Morioka, z którym w Śląsku wiążą ogromne nadzieje. A już prawdziwą bombą transferową okazało się ściągnięcie na wypożyczenie Roberta Picha z niemieckiego 1. FC Kaiserslautern. Zwłaszcza, gdy przypomnimy sobie, że Śląsk sprzedał Słowaka za 300 tys. euro zaledwie kilka miesięcy temu.

Ale żeby nie było zbyt słodko, to trzeba też wspomnieć o kadrowych porażkach. Gdy piszemy ten tekst, Śląsk nie przedłużył wygasających po sezonie kontraktów z ważnymi zawodnikami, m.in. Tomaszem Hołotą, Tomem Hateleyem, Mariuszem PawelcemMariuszem Pawełkiem. Odejście każdego z tych zawodników będzie stratą dla klubu, ale kto wie - może w ich sprawie coś jeszcze się wydarzy. Odszedł lider Śląska z jesieni, Flavio Paixao, do tego w niesmacznej atmosferze, bo Portugalczyk nie czekał na propozycję Śląska, ale sam zadbał o swoją przyszłość i związał się umową z Lechią Gdańsk. W efekcie, w Śląsku przeniesiono go do zespołu rezerw, bo Flavio obiecał, że pierwszeństwo w negocjacjach z klubami Ekstraklasy będzie miał u niego Śląsk. Trener Szukiełowicz poczuł się oszukany i odprawił Portugalczyka z kwitkiem, dlatego Lechia zdecydowała się go wykupić już w zimie.

Czy Śląsk z nowym trenerem i nowymi piłkarzami odzyska straconą moc? Mówimy przecież o zespole, który poprzedni sezon zakończył na czwartym miejscu w Ekstraklasie, a w wakacje walczył w eliminacjach Ligi Europy. W tym sezonie sprawy potoczyły się źle i wrocławianie przez moment wylądowali na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Dopiero dwa zwycięstwa zaliczone w grudniu pozwoliły odbić się od dna. Śląsk jest teraz w sytuacji nieco paradoksalnej. Mimo mizernej formy, wyrwał się ze strefy spadkowej, ale jego przewaga nad ostatnim w ligowej stawce Górnikiem Zabrze to tylko punkt. Z drugiej strony, wrocławianie do ósmego - premiowanego awansem do grupy medalowej - miejsca w tabeli tracą tylko dwa “oczka”. Widać więc doskonale, że jeśli Śląsk na początku piłkarskiej wiosny od razu złapie rytm i formę, może szybko zacząć marsz w górę tabeli. I wcale nie będzie musiał maszerować zbyt długo, aby przeskoczyć rywali. Pierwszym z nich będzie zresztą Wisła Kraków, która nad Śląskiem ma dwa punkty przewagi i zajmuje trzynaste miejsce - “oczko” wyżej niż właśnie wrocławianie.

To właśnie krakowska Wisła jako pierwsza sprawdzi efekty pracy wykonanej przez Śląsk w zimie. “Biała Gwiazda” jest już w rękach trenera Tadeusza Pawłowskiego, który we Wrocławiu jest jednym z symboli piłkarskiego Śląska właśnie. Popularnego “Teddy’ego” z klubu odprawiono w sposób co najmniej nieelegancki, ale bez pracy nie był zbyt długo. Zatrudniono go w Wiśle z zadaniem odbudowania drużyny, która jesień zakończyła tuż nad strefą spadkową. Zadanie może być trudne, dlatego trener Pawłowski dostał do dyspozycji nowych piłkarzy w każdej formacji. Obronę wzmocnił Rafał Pietrzak z pierwszoligowego GKS Katowice, w pomocy zagra enfant terrible polskiej piłki Patryk Małecki (który wraca pod Wawel po kilku latach przerwy) i Ukrainiec Witalij Bałaszow, a do ofensywy Wisły dołączył utalentowany Krzysztof Drzazga z KS Polkowice oraz Czech Zdenek Ondrasek.

Drużyna straciła zaś jednego z lepszych bramkarzy w Ekstraklasie, Radosława Cierzniaka. Jego los jest zresztą podobny do sytuacji Flavio Paixao ze Śląska. Cierzniakowi umowa z Wisłą wygasa po sezonie i już teraz podpisał kontrakt z Legią Warszawa. W Krakowie uznano, że piłkarz nadużył zaufania władz klubu, dlatego zesłano go do drużyny rezerw, ale bez prawa gry. Teraz piłka po stronie Legii, która Cierzniaka może już teraz wykupić. Tak czy owak, drużynie ubyło ważnego piłkarza, który jesienią był jej najmocniejszym punktem. I Cierzniak na pewno nie zagra ze Śląskiem, podobnie jak leczący uraz Paweł Brożek. Dla Wisły będą to duże osłabienia, w Śląsku zaś raczej nie zobaczymy ściągniętego do drużyny dosłownie przed chwilą Roberta Picha.

Mistrzem jesieni 2015 r. w Ekstraklasie niespodziewanie okazał się Piast Gliwice. Piszemy o niespodziance, bo gliwiczanie jesienią grali jak z nut, choć mało kto się spodziewał, że zespół pod wodzą trenera Radoslava Latala tak “odpali”. Na Piasta praktycznie nie było mocnych, przegrał tylko cztery mecze, a zimą nie stracił żadnego z kluczowych piłkarzy. Został w Piaście Kamil Vacek, a także napastnik Martin Nespor. Gliwiczanie zatrudnili za to nowych piłkarzy, z których każdy powinien być wzmocnieniem. Z krakowskiej Wisły przyszedł Maciej Jankowski, do drużyny dołączył m.in. też chorwacki obrońca Kristijan Ipsa i napastnik ze Słowacji Martin Bukata. Zanosi się więc na to, że Piast nie spuści z tonu i utrzyma kurs na mistrzostwo Polski. Będzie mu się grało dość komfortowo, bo nad Legią Warszawa ma obecnie 5 pkt. przewagi.

Legioniści nie chcą jednak drugiego sezonu z rzędu skończyć jako wicemistrzowie kraju. Dlatego zimą na rynku transferowym nieco zaszaleli. Z Lecha Poznań przyszedł Kasper Hamalainen, z Lechii Gdańsk Ariel Borysiuk, z niemieckiego VFB Stuttgart Czech Adam Hlousek, a z rosyjskiego FK Krasnodar obrońca reprezentacji Polski Artur Jędrzejczyk. W Legii został też etatowy snajper Nemanja Nikolić, a trener Stanisław Czerczesow szuka jeszcze bramkarza, bo do angielskiego Hull odszedł Dusan Kuciak, a rezerwowy wcześniej Artur Malarz raczej nie gwarantuje usług najwyższej jakości.

Na trzecim miejscu jesień zakończyła Cracovia. Zimą “Pasy” straciły najlepszego strzelca, Denissa Rakelsa, który odszedł do angielskiego Reading. Nazwiska pozyskanych przez Cracovię piłkarzy na kolana nie rzucają, zasadne jest więc pytanie, czy zespół trenera Jacka Zielińskiego wiosną utrzyma wysoką formę. Medalowe aspiracje zgłaszają za to w Pogoni Szczecin. “Portowcy” nie tylko nie stracili żadnego z ważnych piłkarzy, ale jeszcze się wzmocnili, pozyskując Węgra Adama Gyurcso.

W gronie drużyn walczących o podium chce się zameldować także Lech Poznań, który jesienią zaliczył długą drogę - od zespołu, który kompromitował się na każdym kroku do ekipy, która pod wodzą nowego trenera Jana Urbana w końcu zaczęła grać w piłkę. I “Kolejorz” zdążył dojechać do miejsca nr sześć, ze stratą ośmiu pkt. do trzeciej w tabeli Cracovii. Lech stracił ważnego piłkarza, czyli Kaspra Hamalainena, odszedł też podstawowy obrońca Barry Douglas. Pozyskał zaś graczy, którzy póki co są dużą zagadką. To Hiszpan Sisi, napastnik z Finlandii Niki Bille Nielsen i obrońca z Czarnogóry Vladimir Volkov. W Lechu ma kto grać w piłkę, pytanie tylko, czy jakość nowych piłkarzy przewyższy koszt strat poniesionych przez drużynę za sprawą zawodników, których już w Lechu nie ma.

Tak się w Ekstraklasie poukładało w tym sezonie, że renomowane firmy (Lech, Wisła, Śląsk) wpadły w głęboki dołek i albo powoli z niego wychodzą, albo chcą to zrobić wiosną. Do głosu doszły zaś drużyny, na które przed sezonem mało kto stawiał: Piast Gliwice, Cracovia, Pogoń Szczecin, jesień na wysokim miejscu zakończył też niespodziewanie Ruch Chorzów. Teraz walka zacznie się już na całego, bo miejsce w grupie, gdzie gra się o utrzymanie, dla wielu klubów będzie dyshonorem. Zwłaszcza dla Śląska, w którym apetyty co roku są znacznie większe. Czy wrocławianie zdołają się wdrapać do górnej ósemki Ekstraklasy? To pytanie dla kibiców Śląska kluczowe. Odpowiedź na nie mogą poznać całkiem szybko, bo zespół od miejsca numer osiem dzieli krótki dystans. I to na początku wiosennego grania trzeba szybko zabrać się do roboty, bo na tracenie kolejnych punktów nie ma już czasu. Dlatego od meczu z Wisłą Kraków Śląskowi nie pozostaje nic innego, jak tylko wygrywać.

22. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Wisła Kraków, piątek (12 lutego), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 20:30.
Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1238