zamknij

Edukacja

„Zagraniczni studenci ubarwiają nasze miasto. Dzięki nim staje się się bardziej światowe” [WYWIAD]

2019-09-09, Autor: Michał Hernes

– Zdaniem zagranicznych studentów Wrocław jest otwartym miastem i dobrze się w nim czują. Oni przybliżają nam z kolei dalekie krańce świata – mówi Ewa Mroczek z Działu Spraw Międzynarodowych Politechniki Wrocławskiej.

Michał Hernes: Nie da się ukryć, że Polsce, w tym we Wrocławiu, studiuje coraz więcej zagranicznych studentów.   
Ewa Mroczek: Robimy wszystko, by było ich coraz więcej i rzeczywiście z roku na rok ich liczba wzrasta, ale nie wszystko od nas zależy. Duży problem z wizami mają zwłaszcza studenci, którzy przyjeżdżają do Polski z dalszych krajów, np. Hindusi. W konsulatach są spore kolejki i załatwianie formalności trwa długo. To dla nas problem, bo studia zaczynają się 1. października, a obcokrajowcy potrzebują nawet kilku miesięcy, żeby otrzymać wizę. Często informują nas, że brakuje miejsc w kolejkach. Sygnalizujemy to konsulatom i ich pracownicy wiedzą, że jest z tym kłopot, ale widocznie wciąż przerasta to ich możliwości.

Reklama

Z czego wynika tak duże zainteresowanie Polską wśród zagranicznych studentów?
Polska jest coraz bardziej postrzegana jako stabilny i bezpieczny kraj. Od kilku lat mamy dobry kontakt z Hindusami – od pięciu lat organizujemy dla nich szkoły letnie i współpracujemy z tamtejszymi uczelniami, do których regularnie jeżdżą nasi przedstawiciele. Gdy przyjeżdżają do nas na miesiąc, są zachwyceni. To ich pierwszy kontakt z Europą i podkreślają, że Polska to przyjazny, bezpieczny i zielony kraj. Nie bez znaczenia pozostaje też to, że we Wrocławiu jest coraz więcej firm, zarówno większych jak i lokalnych, które zatrudniają sporo cudzoziemców. Na wrocławskich ulicach jest ich coraz więcej, nie tylko Ukraińców, ale też chociażby Hindusów.

Z jakich jeszcze dalekich krajów przyjeżdżają do Wrocławia studenci?
Mamy wielu studentów z Turcji i coraz więcej z Azji, aczkolwiek nie jest to łatwy rynek. Ze względu na kulturowe różnice można dostrzec w Azjatach niepewność i trochę niechęć przed wyjazdem za granicę. W grę wchodzi te bariera językowa i dlatego oferujemy im roczne kursy języka polskiego oraz angielskiego, a dopiero potem zaczynają edukację. Gdy już jednak dostaną się na studia, zaliczają się do pilniejszych studentów.

Cały czas pracujemy nad Wietnamem i również nie jest to łatwe dla tamtych studentów ze względów finansowych. Jeśli Wietnamczycy już do nas przyjeżdżają, to w ramach stypendiów dla najzdolniejszych, które oferuje Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej. Są dobrzy i zmotywowani, widać więc, że przeprowadzają się tu po to, by się uczyć i zdobywać wiedzę.

Urząd Marszałkowski zorganizował w tym roku wyprawę do Wietnamu i co prawda była to bardziej gospodarcza misja, ale mieliśmy też spotkanie z uczelniami, zaprezentowałam ofertę Politechniki  Wrocławskiej i nawiązaliśmy kolejne kontakty. Staramy się pozyskać tych studentów i mamy już kandydatów na intensywny kurs języka polskiego oraz na studia, także ta liczba jest wypracowywana.

Zgłosiliście się z propozycją współpracy do Urzędu Marszałkowskiego?
Współpracowaliśmy ze sobą już wcześniej. Tym razem chodziło o to, żeby odświeżyć i nawiązać kontakt z naszymi przedstawicielami i absolwentami, którzy od lat tam funkcjonują i promują m.in. Politechnikę. Uczelnia mnie tam wysłała i na pewno był to bardzo owocny wyjazd, bo można było poznać ten kraj z trochę innej strony, nie tylko poprzez targi edukacyjne.

Z końcem września Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej organizuje kolejną misję, w której weźmie udział sporo przedstawicieli uczelni i będą to targi oraz spotkania w liceach. To bardzo ważne, bo dociera się wtedy bezpośrednio do dzieci i można odpowiedzieć na nurtujące je pytania inaczej niż poprzez ulotki czy informacje w Internecie. To ciągła praca.

I wyzwanie.
Tak,  trzeba się do tego przygotować, ale nasi absolwenci, np. w Wietnamie bardzo nam w tym pomagają. Wprawdzie bardzo często są to osoby w osoby w wieku przedemerytalnym, ale nie zmienia to  faktu, że są bardzo zaangażowani. Mówią zresztą świetnie po polsku i mają towarzystwa przyjaźni czy nawet uwielbienia Polski. Polska jest w ich sercach zapisana złotymi literkami, robią więc, co mogą, żeby dalej promować nasz kraj i zachęcać młodych ludzi do studiowania w Polsce.  Świat stał się jednak bardziej otwarty, mamy Internet i wygląda to inaczej, niż kiedy przed laty wyjeżdżali do Polski.

Z jakich jeszcze krajów przyjeżdżają do Polski studenci?
Główną grupą nadal są studenci z Ukrainy i Białorusi, którzy przyjeżdżają m.in. w ramach programów stypendialnych, ale też płacący za studia czy na podstawie karty Polaka. Są wśród nich także obywatele Indii i Turcji. Mówię głównie o studentach studiujących na pełnym cyklu, ale mamy także stypendystów z krajów afrykańskich, przede wszystkim z Angoli, Nigerii i Ghany.

Jeśli natomiast chodzi o studentów, którzy przyjeżdżają na wymiany, w ramach Erasmusa lub podpisanych umów bilateralnych, to dalej króluje Hiszpania, Portugalia, ale też Włochy, Francja, Niemcy i Turcja. Od kilku lat mamy również możliwość współpracować w ramach Erasmusa z krajami pozaeuropejskimi, przyjeżdżają więc do nas studenci i pracownicy z Albanii, Bangladeszu, Butanu, Indii, Nepalu, Rosji, Serbii i Ukrainy.

Chcemy, żeby nasz kampus był różnorodny, międzynarodowy i żeby nie była w nim widoczna dominacja jednego roku regionu. To  zawsze dobrze robi studentom. To sprzyja umiędzynarodowieniu uczelni.

Domyślam się, że zważywszy na niż demograficzny w Polsce i rosnącą populację na świecie to jest bardzo ważne.
Na pewno tak, aczkolwiek ważne jest to, żeby iść bardziej w jakość niż ilość, a także zróżnicowanie – zarówno kierunków, jak i studentów. Narodowa Agencja oferuje wiele programów i oferta się zwiększa, ale zawsze trochę trzeba poczekać na efekty.  Powtórzę: nie wszystko od nas zależy, ale staramy się prowadzić promocję w miejscach, które wydają nam się obiecujące i skąd otrzymujemy zapytania.

Ważne jest też zwiększenie świadomości dotyczącej roli uczelni w procesie adaptacji kulturowej i integracji studentów.
Na pewno tak, bo ciągle słyszymy, że przyjeżdża do nas dużo imigrantów. Różne przyczyny składają się na to, że chcą oni opuścić swój kraj. Ważne jest, żeby pomóc im zrozumieć pewne procesy i inny świat, do którego przyjeżdżają, bo często nie są na to przygotowani. Wydaje im się, że przyjeżdżają do lepszego miejsca, gdzie wszystko jest i wszystko im się należy. Prawda wygląda inaczej.

Ważna jest w tym wszystkim również administracja.
Zagraniczni studenci nie od dziś studiują na polskich uczelniach – ich liczba rośnie i ważne jest, żeby byli lepiej obsługiwani i  zadowoleni. Żebyśmy nie czuli, że czegoś nam w tej obsłudze brakuje.

W zeszłym roku Politechnika dostała aplikowała w ramach projektów oferowanych przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej o grant, który nazywa się Welcome to Poland. Dostaliśmy go głównie na szkolenia językowe i kulturowe dla pracowników administracji, dziekanatów i akademików. Chodzi o to, żeby studenci lepiej się tam czuli i by łatwiej było im się dogadać, a pracownikom było łatwiej ich zrozumieć.

Potrzebne są zarówno szkolenie językowe, jak i kulturowe, dotyczy to obu stron. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że różnice kulturowe istnieją nawet w Europie i pomiędzy europejskimi krajami, a co dopiero między tymi tak od siebie oddalonymi jak europejskie i azjatyckie.

Mamy też ambitny cel, żeby stworzyć Centrum Międzynarodowe Politechniki Wrocławskiej, gdzie kompleksowo będą obsługiwani studenci, ale też pracownicy. Wielu naszych pracowników przyjeżdża do Wrocławia w ramach Erasmusa lub podpisanych umów, są to np. profesorzy wizytujący. Ważne jest, by powstało miejsce, gdzie wszyscy oni będą dobrze obsłużeni i gdzie kompleksowo będzie można wszystko załatwić.

Co nie zmienia faktu, że powinno to mieć miejsce w każdym miejscu na uczelni i żeby osoby mówiące w innych językach mogły się tam porozumieć. Na pewno uczelnia robi wysiłek w tym kierunku. Zresztą nie tylko Politechnika, ale też wiele polskich uczelni miało taką możliwość i aplikowało o te granty.

Czyli ważne jest poczucie odpowiedzialności, obserwacja i wyciąganie wniosków?
Na pewno tak. Poza otwartością ważna i potrzebna jest także nauka. Międzynarodowe szkolenia otwierają nam oczy na wiele spraw. Zdarza się, że ktoś co chwile do nas wraca i ciągle pyta o to samo. Szkolenia uświadamiają nam przykładowo, jak ważne w kulturze azjatyckiej jest zachowanie twarzy i nie wypada powiedzieć, że się czegoś nie zrozumiało. Zamiast tego kiwa się głową i wraca się po raz kolejny, żeby się o to dopytać. Mając taką wiedzę, powinniśmy zachęcać daną osobę, żeby wracała o nas i zadawała pytania.

Powtórzę – studenci są raczej  w większości zadowoleni i powtarzają, że Polska jest przyjaznym krajem. Odnoszę wrażenie, że to nam czasem się wydaje, że jest odwrotnie. Poddajemy się myśleniu o tym, że jesteśmy rasistami. Być może wynika to z tego, że upublicznia się złe fakty, a nie mówi się o tych dobrych.

Generalnie opinia zagranicznych studentów o Polsce i Wrocławiu jest dobra. To ich zdaniem otwarte miasto i dobrze się w nim czują. Czujemy się więc zobowiązani, żeby tak było, bo ci studenci ubarwiają nasze miasto i dzięki nim robi się bardziej światowe. Przybliżają nam też dalekie krańce świata. Często za sprawą tych kursów świetnie mówią też po polsku i jestem naprawdę pod wrażeniem, jak posługują się naszym językiem studenci z Afryki czy Azji. Widać, że sprawia im to frajdę, że mogą się z nami dogadać.

Czy zagraniczni studenci ubarwiają Wrocław?




Oddanych głosów: 153

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 9

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy otwarcie Biblioteki Żydowskiej we Wrocławiu to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 445