zamknij

Kultura

„Zaniedbany, biedny, czasem zrujnowany Wrocław jest fascynujący i inspirujący"

2021-05-23, Autor: Michał Hernes

– Czasem wystarczy zejść z utartych szlaków, żeby znaleźć się w zupełnie innym Wrocławiu, tym zaniedbanym, biednym, czasem jeszcze zrujnowanym, a co za tym idzie niezwykle fascynującym i inspirującym – mówi nam Mieczysław Gorzka, autor kryminału „Polowanie na psy”.

Reklama

Mieczysław Gorzka urodził się w Środzie Śląskiej, ale od trzydziestu lat mieszka we Wrocławiu. Z wykształcenia ekonomista, prowadzi własną firmę zajmującą się podatkami oraz księgowością. Pisze opowiadania fantastyczno-naukowe, powieści fantasy, sensacyjne i kryminalne oraz horrory.

Michał Hernes: Co determinuje wybór miejsca akcji pańskich książek?
Mieczysław Gorzka: Mieszkam we Wrocławiu, więc naturalnym jest, że tu umieściłem akcję swoich książek. Staram się, aby moi bohaterowie poruszali się po miejscach, które bardzo dobrze znam, które są mi bliskie albo wiążą się z moimi wspomnieniami.

Czy łatwiej pisać o lokalizacjach, w którym się mieszka i które się dobrze zna, czy to także wyzwanie?
Oczywiście, że jest to wyzwanie. Trzeba w książce przedstawić wszystkie miejsca akcji tak, jak one naprawdę wyglądają. Można pokusić się o delikatne zmiany, dostosowując je do fabuły, jednak trzeba to tak opisać, żeby nikt nie zauważył (śmiech).

Czy szukanie nowych informacji o mieście to frajda, czy element pisarskiego rzemiosła?
To na pewno jeden z elementów rzemiosła, jednak dla mnie wciąż fascynujący. We Wrocławiu ciągle mam wiele miejsc do odkrycia. Zawsze się chwalę, że kiedy zamierzam umieścić scenę z książki w jakimś szczególnym miejscu, najpierw jadę tam osobiście i oceniam, czy się nadaje. Jeśli uznam, że tak, to robię zdjęcia, żeby w opisie w książce nie pominąć żadnych istotnych elementów.

Jak bardzo inspirujący jest dla pana Wrocław?
Wrocław ma swój specyficzny mroczny klimat. Czasem wystarczy zejść z utartych szlaków, żeby znaleźć się w zupełnie innym Wrocławiu, tym zaniedbanym, biednym, czasem jeszcze zrujnowanym, a co za tym idzie niezwykle fascynującym i inspirującym. Miasto ma wielki potencjał, jeśli chodzi o kryminalne historie.

Co pan odkrył, czego się pan dowiedział o Wrocławiu w trakcie pisania?
Odkryłem bardzo wiele miejsc, o których wcześniej nie miałem pojęcia albo nie doceniałem ich uroku. Jeżdżąc po mieście i szukając dobrej scenerii do książek, odkryłem wiele fascynujących zakątków. Wymienię tylko kilka: ruiny elewatora na ulicy Rychtalskiej, wzgórze Kapliczne w Lesie Osobowickim, zimowiska barek na Odrze, Jaz Rędziński, most kolejowy na Popowicach, Wyspę Opatowicką. Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo w dowolnej kolejności.

Dlaczego na scenerię „Polowania na psy” wybrał pan Wrocław w 1981 roku, w czasach stanu wojennego?
Doskonale pamiętam czasy stanu wojennego. Pamiętam szary, smutny Wrocław, szarych mieszkańców na twarzach których rzadko gościł uśmiech; pamiętam pusty Rynek po zmroku, pamiętam kolejki w sklepach, czołgi na ulicach, oddziały ZOMO i milicyjne patrole, brak Teleranka w pewną mroźną niedzielę, a później powtarzane w nieskończoność pamiętne przemówienie generała. Te obrazy gdzieś głęboko wryły mi się w pamięć, mimo upływu lat ciągle powracają w moich wspomnieniach. Pewnie dodatkowo zniekształcone przez czas i dlatego jeszcze bardziej smutne i przygnębiające. Od zawsze wiedziałem, że akcję jednej z moich książek umieszczę w takiej właśnie szarej rzeczywistości. Cieszę się, że udało się zrealizować ten pomysł już w „Polowaniu na psy”.

Co jeszcze pan zapamiętał z tamtych czasów?
Miałem 12 i świadomość, co to za wojna i z kim. Jednak przygotowując się do pisania przeczytałem sporo na temat stanu wojennego we Wrocławiu. Jedna z ważnych scen w książce rozgrywa się 31 sierpnia 1982 roku, w pierwszą rocznicę postania NSZZ Solidarność. Wtedy na ulicach miasta doszło do wielkich manifestacji robotniczych, które przerodziły się w bitwę z milicją i oddziałami ZOMO. W tamtych czasach były to największe starcia, do jakich doszło w całym kraju. Dziś te zdarzenia nazywane są „Bitwą wrocławską”. Długo przygotowywałem się do napasania tych scen. Chciałem. żeby realistyczne i oddawały atmosferę tego dnia. Mam nadzieję, że chociaż trochę mi się udało.

Czy napisze pan kryminał osadzony w średniowiecznym Wrocławiu?
Mam taki pomysł i na pewno kiedyś go zrealizuję. Muszę mieć tylko więcej czasu na research histeryczny, bo cała intryga jest już od dawna zaplanowana ze wszystkimi szczegółami.

Co najbardziej fascynuje pana w średniowiecznym Wrocławiu?
Od lat jestem zafascynowany średniowieczną historią Wrocławia i Śląska. Średniowiecze było okresem w dziejach, w którym występowały ekstremalne skrajności. Część społeczeństwa cierpiała straszną biedę, podczas gdy inni opływali w luksusy, duża część ludzi żyła w ascezie, w strachu przed karą boską i wiecznym potępieniem, podczas gdy druga część nie miała żadnych hamulców moralnych i bardziej ceniła sobie ziemskie rozkosze niż obietnicę życia wiecznego. Podejście do zbrodni i kar też było ekstremalne. Nawet za drobne przewinienia karano pręgierzem lub bliższym spotkaniem z katem. Uważam, że pomysł na seryjnego mordercę w tamtych czasach ma wielki potencjał. Taka historia doprawiona elementem diabelskiego zabobonu mogłaby u czytelnika wywołać dodatkowy dreszczyk podczas czytania.

Czy mapa niemieckich śladów we Wrocławiu to dobry pomysł?




Oddanych głosów: 1550

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Polska powinna wpuścić uchodźców z białoruskiej granicy?




Oddanych głosów: 192