zamknij

Sport

Zatrzymać Sokoła. Ostatni domowy mecz WKS-u w rundzie zasadniczej [ZAPOWIEDŹ]

2018-03-23, Autor: prochu

Przed zawodnikami Śląska ostatni mecz na własnym parkiecie w sezonie zasadniczym. By wrócić do hali AWF-u na play-offy, wrocławianie muszą wygrać dwa ostatnie spotkania. Pierwsze z nich - z Sokołem Łańcut - już w sobotę, 24 marca. Początek meczu o godzinie 19.

Przed ostatnimi trzema kolejkami sezonu zasadniczego 1. ligi wciąż nie wiadomo, które z drużyn zajmą miejsca 7-8 i zagrają w fazie play-off. W najlepszej sytuacji jest Znicz Basket Pruszków, który ma bilans 15-14 i teoretycznie najłatwiejszy terminarz z drużyn walczących o czołową ósemkę. Śląsk (15-15) ma przewagę dwóch punktów nad Enea Astorią Bydgoszcz i Biofarm Basketem Poznań (14-15), ale w przedostatniej kolejce będzie pauzował. Podopieczni Radosława Hyżego na szczęście nie potrzebują jednak kalkulatorów i mają wszystko w swoich rękach. Zwycięstwo w dwóch ostatnich spotkaniach - z Sokołem i Astorią - zagwarantuje im udział w play-offach. Nawet w przypadku niekorzystnego scenariusza i zwycięstw rywali w pozostałych meczach koszykarze WKS-u wyprzedzą wtedy Astorię i zrównają się punktami z Biofarm Basketem. W przypadku identycznego bilansu o miejscu w tabeli zadecydują bezpośrednie spotkania, a Śląsk w tym sezonie dwukrotnie pokonał poznaniaków.

Reklama

Najpierw trzeba jednak wygrać z Sokołem. Zespół z Łańcuta to zdecydowanie drużyna własnego parkietu. Podopieczni Dariusza Kaszowskiego u siebie przegrali tylko raz (bilans 13-1), natomiast na wyjazdach wygrywają zaledwie co drugie spotkanie (7-7). Trzy ostatnie podróże - do Siedlec, Leszna i Krakowa - kończyły się dla nich porażkami. Sokół z bilansem 20-8 zajmuje 5. miejsce w tabeli, ale na pewno powalczy o wyższą pozycję. Rywale z miejsc 2-4 mają nad nim niewielką przewagę, a zawodników z Łańcuta czeka jeszcze zaległy mecz z Energa Kotwicą Kołobrzeg. Stawka sobotniego meczu będzie więc duża dla obu zespołów, ale niewątpliwie więcej do stracenia mają podopieczni Radosława Hyżego. Jak ten mobilizuje swoich zawodników w kluczowych momentach sezonu?

- Trener ma z nami bardzo dobry kontakt. Jest nie tylko naszym zwierzchnikiem, ale też - w pewnym stopniu - mentorem. Samo to już wystarczy, by wykrzesać z siebie więcej w trakcie meczu. Trener zawsze w nas wierzy, było tak również w Krakowie. Nawet mimo dużej straty w przerwie dodał nam skrzydeł. Zespół R8 składa się jednak z bardzo dobrych zawodników, którzy każdy nasz błąd potrafili zamienić na punkty. W drugiej kwarcie pozwoliliśmy sobie narzucić styl gry przeciwnika, co w połączeniu z jego wyśmienitą skutecznością zbudowało wysoką przewagę. Dzięki trenerowi nie poddaliśmy się jednak i walczyliśmy do końca. Nie inaczej będzie w spotkaniu z Sokołem - mówi Karol Michałek, środkowy Śląska. Przypomnijmy, że w ostatnim meczu Śląsk przegrywał z R8 Basketem Kraków już 20 punktami, ale wrócił do gry w czwartej kwarcie. W końcówce znów został jednak wypunktowany i ostatecznie przegrał 75:93.

O sile Sokoła stanowią bracia bliźniacy - Marek i Kamil Zywertowie. Ten pierwszy jest drugim najlepszym strzelcem ligi (średni 17,3 punktu na mecz), natomiast Kamil to lider asystentów na zapleczu PLK (6,9 asyst). Nieco gorzej prezentują się statystyki podkoszowych Sokoła. Zespół z Podkarpacia notuje średnio 35,1 zbiórek na mecz - to jeden z gorszych wyników w całej lidze i aż 6,5 zbiórki mniej niż przeciętna wrocławian. Ponadto Maciej KlimaRafał Kulikowski to najstarsi zawodnicy w kadrze trenera Kaszowskiego. Czy będą mieli problemy z powstrzymaniem młodego i ruchliwego Aleksandra Dziewy oraz wspierającego go Michałka?

- Myślę, że moja współpraca z Olkiem przebiega bardzo dobrze. Na boisku z każdym meczem coraz lepiej się rozumiemy i uzupełniamy. Olek ma wielki potencjał ofensywny i jego wkład w zwycięstwa drużyny widać bardzo wyraźnie. Ja z kolei jestem człowiekiem od czarnej roboty i staram się otwierać drogę do kosza partnerom. Czy moje doświadczenie pomaga młodszemu koledze? Owszem, zdarza się, że podpowiem Olkowi to i owo. On sam jest jednak na tyle inteligentnym graczem, że bardzo dobrze "czyta grę" i szybko się rozwija. Pomagamy sobie i uczymy się od siebie nawzajem - kończy Michałek.

W obu drużynach w sobotę zabraknie zawodników, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. Michał Sadło na początku sezonu zerwał wiązadła w kolanie i do składu Sokoła wróci po świętach wielkanocnych. Z kolei trener Hyży wciąż nie może skorzystać z Macieja KrakowczykaMarcina Blumy. W pierwszym spotkaniu między sobotnimi rywalami Sokół wygrał 66:59 po zaciętej rywalizacji. Najwięcej punktów dla Śląska zdobyli Jan GrzelińskiAdrian Mroczek-Truskowski. Dla kapitana wrocławskiego zespołu oraz Marcina Pławuckiego rewanż będzie okazją do spotkania znajomych twarzy - obaj grali dla Sokoła w sezonie 2015/16. Sentymentów jednak na pewno nie będzie - stawką jest gra w play-offach.

Śląsk Wrocław - Sokół Łańcut - sobota, 24 marca - godzina 19 - hala AWF przy Stadionie Olimpijskim

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy naprawy torowisk powinny być prowadzone nocą?




Oddanych głosów: 1291