Wybory 2024

Zdrojewski jak u Bladaczki, PiS walczy ze sobą, C.K. Róża Thun, Lewica błądzi…

2024-06-07, Autor: Arkadiusz Franas

Gdyby oceniać kończącą się kampanię wyborczą po liczbie banerów, to wygląda na to, że mamy wybory lidera PiS a nie europosłów. Reszta dostała kompletnej zadyszki po poprzednich kampaniach i jedzie na oparach. Albo nie wie jak ją zrobić, bo co by tu obiecać wyborcom? Podwyżki? Remont ulicy? To nie ten parlament. To parlament, w którym polityk zarabia trochę ponad 40 tysięcy złotych. A są tacy, co potrafią więcej.

Reklama

 Z dwóch Sienkiewiczów piszących książki niewątpliwie wolę tego starszego. Ale to jego prawnuk, Bartłomiej Sienkiewicz, jakiś czas temu powiedział: „Część polityków w moim wieku udaje się na coś w rodzaju cmentarzyska słoni, kiedy przychodzi ich czas. Ja na razie mam co robić, więc wykpiłem rozliczne plotki, że za chwilę mam się tam znaleźć. Po tym, co mam codziennie, na razie się tam nie wybieram”.

Ale niedługo potem zmienił zdanie i się wybiera. Jak i kilku jego kolegów, którzy mieli „odpisowywać” Polskę, ale chęci im starczyło zaledwie na kilka miesięcy. Ta i inne wpadki obecnego rządu powodują, że elektorat PO jest w lekkim szoku, a niektórzy wręcz już mówią, że nigdy więcej nie zagłosują na tę partię. Ilu jest tych „niektórych” przekonamy się już w niedzielę.

Na Dolnym Śląsku, dla wielu niedawnych wielbicieli PO, dochodzi jeszcze kwestia zamieszania wokół posła Michała Jarosa, którego Donald Tusk nie chciał jako kandydata na prezydenta Wrocławia. A potem jeszcze koledzy z partii zrobili go w konia, gdy ten, z poparciem centrali, miał zostać marszałkiem Dolnego Śląska. Nie został, bo część radnych sejmikowych PO go nie poparła.

Delikatnie mówiąc - elektorat jest zagubiony. Choć też trzeba od razu dodać, że zwycięstwo PO na Dolnym Śląsku jest niezagrożone, a już dziś wiadomo, że pewnie najwięcej głosów zgarnie Bogdan Zdrojewski. Fenomen tego polityka jest niezwykły i należałoby go naukowo przebadać.

Zadam Państwu pytanie, które ostatnio zadałem kilku politykom różnych opcji: co takiego Bogdan Zdrojewski zrobił dla Wrocławia i regionu, że jego popularność nie maleje?

Jakie uzyskałem odpowiedzi? No przecież… był ministrem…. Tyle udało mi uzbierać, a ciszę trudno zapisać literkami. Starsi oczywiście przywołali jeszcze powódź z 1997 roku czy odnowienie Rynku. A ciągle wygrywa każde wybory. I jeszcze na tej popularności od kilkunastu lat w polskiej polityce holuje swoją małżonkę, której zasługi są już kompletnie nieznane. Po prostu nazywa się Zdrojewska. Wystarczy.

Casus Bogdana Zdrojewskiego nieodparcie przypomina słynny wykład profesora Bladaczki, który w „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza dowodził: „ Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? (…) Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!”.

Najzacieklej o miejsce na „cmentarzysku słoni” walczą politycy Prawa i Sprawiedliwości. Głównie między sobą, co widać na licznych wrocławskich i podwrocławskich płotach. Najpierw pojawił się na nich, w niewyobrażalnej liczbie, Michał Dworczyk, najbliższy współpracownik premiera Mateusza Morawieckiego. Były szef kancelarii premiera jest trójką na liście, więc musi wykonać tytaniczną pracę, by przeskoczyć europosłanki Annę Zalewską i Beatą Kempę. Panie, gdy zobaczyły co wyczynia ich kolega, zaczęły się „przytulać” do niego na tych płotach, często przesuwając Dworczyka.

Gdyby człowiek w tej kampanii opierał się tylko na reklamie outdoorowej, to mógłby odnieść wrażenie, że to wybory lidera Zjednoczonej Prawicy na Dolnym Śląsku. I trochę tak jest, zwłaszcza po tym jak Anna Zalewska namieszała we wrocławskim PiS podczas ostatnich wyborów samorządowych.   

Według sondaży na mandat z okręgu dolnośląsko-opolskiego może liczyć także Trzecia Droga. Tym razem Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz także sięgnęli po posiłki z innego regionu kraju, jak i w wyborach do Sejmu, i zaprosili na „naszą” listę przesiąkniętą do szpiku kości europarlamentem Różę Marię Barbarę Gräfin von Thun und Hohenstein. Ta kontrowersyjna dla wielu działaczka to oczywiście niezwykła indywidualność, ale i indywidualistka. Nie gra na listę, gra na siebie. Zresztą jak większość w tych wyborach. Pani Róża ma bardzo wyrazisty pogląd na kształt Unii Europejskiej, choć chyba nie do końca potrafi go zaprezentować wyborcom. Czasami człowiek odnosi wrażenie, że Europa pani poseł ma nieco przypominać wielokulturowe Austro-Węgry, z którym związani byli przodkowie jej i jej męża. Tylko oczywiście w wersji demokratycznej. Czy przekona do siebie Dolnoślązaków i po raz czwarty zostanie europosłanką? Dolnoślązaków chyba nie zdążyła poznać i przekonać, ponieważ debiutuje w tym regionie, a mandat uzyska tylko wtedy, gdy jej ugrupowanie zyska wysokie poparcie. Przeliczniki w głosowaniu do europarlamentu są tak skomplikowane, że nawet nie warto to Państwu tłumaczyć. Jedno jest pewne, nikt nie wie jaki program ma Trzecia Droga w tych wyborach i jej szansa polega na tym, że ludzie po raz kolejny będą szukali trzeciej drogi, poza duopolem PO-PiS. Chyba, że znajdą ją gdzie indziej.

Lewica? Niektórym wychodzi, że ewentualnie też w naszym regonie wezmą jeden mandat. I wtedy zyska go poseł i wiceminister Krzysztof Śmiszek. Są tylko dwa problemy. Lewica na Dolnym Śląsku kompletnie się skompromitowała w Sejmiku, w którym mają jeden mandat. Ale ich radna nie przychodziła na sesje, ponieważ postanowiła pojechać na wczasy i liczy, że i tak zostanie posłanką, gdy do Europarlamentu dostanie się Śmiszek. A żeby było śmieszniej, to liderzy Lewicy i tak mają do wszystkich pretensje, że nie dostali miejsca w zarządzie województwa… W normalnym życiu nazywa się to bezczelnością, ale nie wiem jak w polityce. Drugi problem? Nie wdając się w szczegóły zacytuję „Gazetę Wyborczą”: „W partii politycznej powinny obowiązywać te same standardy, co w korporacji. Kiedy lider partii startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego, jego partner powinien z tego zrezygnować”. A jak wiadomo tym liderem i partnerem jest Robert Biedroń.

Jest też Konfederacja, która w skali kraju ma szansę nawet na trzeci wynik, tylko na Dolnym Śląsku jakoś najmniej o nich słychać. W innych regionach szaleją, a do takiej Legnicy Grzegorz Braun przyjechał podpisywać gaśnice dopiero w środę. Tylko, że Braun już jakiś czas temu opuścił Wrocław na rzecz Rzeszowa, a na Dolny Śląsk przybył tylko wspomóc swoją współpracownicę. Ale nie zdziwię się jak zdobędą mandat. Z prostej przyczyny. Konfederacja coraz bardziej staje się trzecią drogą dla wyborców rozczarowanych PiS-em.

Największy problem tych wyborów może być jednak taki, że pierwszą drogą będzie pozostanie w domach. Powód? Jeden z moich znajomych ujął to tak: ile razy można głosować na tych samych? Zwłaszcza, że na wielu trzeba głosować tylko dlatego „że wielkim poetą był”.

 

 

 

Oceń publikację: + 1 + 14 - 1 - 6

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy ulica Szczytnicka powinna być deptakiem?



Oddanych głosów: 2107