zamknij

Kultura

Zmarł aktor teatralny Andrzej Mrozek. Miał 80 lat

2020-04-03, Autor: mh

W wieku 80 lat zmarł aktor teatralny, filmowy i telewizyjny Andrzej Mrozek. Z Teatrem Polskim we Wrocławiu był związany przez ponad 30 lat. – Pozostanie w pamięci wielu miłośników polskiego kina jako aktor związany z szeroko pojmowanym „kinem wrocławskim” – napisano na FB Fonoteki FINA.

– Z przykrością informujemy, że w wieku 80 lat zmarł Andrzej Mrozek – poinformował Teatr Polski we Wrocławiu.

Reklama

Mrozek był absolwentem PWSFTiTV w Łodzi, a w Teatrze Polskim we Wrocławiu występował przez ponad 30 lat. W styczniu 2011 roku został odznaczony medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

– Ten zdolny absolwent łódzkiej” Filmówki” do naszego zespołu trafił w roku 1963 po sezonie spędzonym w Zielonej Górze i grał na naszych scenach do końca swojej aktorskiej kariery w roku 2010 – czytamy w komunikacie Teatru Polskiego we Wrocławiu. W latach 80 Mrozek opuścił go na kilka sezonów, by występować w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu i Teatrze im. S. Jaracza w Łodzi.

Ten aktor występował m.in. u Henryka Tomaszewskiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Krystiana Lupy, Andrzeja Wajdy, Jana Szurmieja, Pawła Miśkiewicza, Moniki Strzępki czy Remigiusza Brzyka, u którego zagrał swoje ostatnie wielkie role - szekspirowskiego Juliusza Cezara i Amstera w „Berku Joselewiczu”.

Poza teatrem, grał też w filmach i telewizji. Zagrał m.in. w „Samych swoich”, „Świecie według Kiepskich” i „Kobiecie samotnej”.

– Andrzej Mrozek pozostanie w pamięci wielu miłośników polskiego kina jako aktor związany z szeroko pojmowanym „kinem wrocławskim”, a więc filmami, które powstały w Wytwórni we Wrocławiu lub takimi, które się w tym mieście rozgrywają – napisano na FB Fonoteki FINA.

W filmach najczęściej obsadzał go wrocławski reżyser Stanisław Lenartowicz, u którego Andrzej Mrozek zagrał krwiste epizody w „Giuseppe w Warszawie”, „Całej naprzód”, „Fataliście”, „Martwej fali” czy „To ja zabiłem”.

– Zwłaszcza epizod w „Giuseppe w Warszawie” zasługuje na uwagę: Andrzej Mrozek nieruchomą maską stworzył karykaturę hitlerowskiego żandarma, który okazuje się członkiem polskiego podziemia… Ta wielopiętrowa mistyfikacja pozwoliła mu zmieścić w jego postaci kilka interesujących rysów osobowościowych: kogoś, kto musi grać Niemca, kogoś, kto chce być dobrym żołnierzem polskiego podziemia i kogoś, kto z ironią zauważa, że niektórzy boją się tej jego przebieranki. Kto wie jednak, czy aktorskiej nieśmiertelności na ekranie nie zapewnił Andrzejowi Mrozkowi Sylwester Chęciński obsadzając go w epizodzie radzieckiego żołnierza w filmie „Sami swoi”, który w zamian za podwiezienie rodziny Pawlaków domaga się od nich spirytusu. Aktor zdołał zdystansować się w tej roli od sztampy, jaka często towarzyszyła wizerunkowi radzieckim żołnierzom na ekranie – czytamy na FB Fonoteki Fina.

– Z żalem i smutkiem żegnamy Artystę i Kolegę, pamiętając Jego charakterystyczną postać i sceniczne kreacje. Rodzinie i Bliskim składamy głębokie wyrazy współczucia – czytamy w oświadczeniu dyrekcji i zespołu Teatru Polskiego we Wrocławiu.

 

 

 

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jakie rozwiązanie ws. aborcji byłoby najlepsze?





Oddanych głosów: 983