Sport

Znów ta ostatnia akcja. Śląsk Wrocław tylko zremisował z Jagiellonią

2021-11-05, Autor: Bartosz Królikowski

Miał być powrót na właściwe tory, a był jeden z najsłabszych meczów w sezonie, który był dużo bliżej happy-endu niż powinien. Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali na własnym boisku 2:2 z Jagiellonią Białystok. Wrocławianie znów stracili cenne punkty po golu w ostatniej akcji spotkania.

Reklama

Ostatnie tygodnie upłynęły Śląskowi pod znakiem wielu dobrych rzeczy w grze ofensywnej oraz wielu niedobrych w defensywie. Problem w tym, że tych drugich z reguły było więcej, stąd też aż 3 porażki w 4 poprzednich ligowych meczach. WKS stracił trochę w tabeli, bowiem z pięcioma punktami straty do podium przewodzi tym, którzy gonią, zamiast trzymać się z tymi którzy są gonieni. Wróciły tym samym kłopoty z początku sezonu, gdy Śląsk również bardzo solidnie wyglądał jeśli chodzi o strzelanie goli, ale sporo ich też tracił. Tyle że wtedy zgadzały się mimo to wyniki. Teraz tak nie jest, więc problem pali szczególnie.

Wrocławianie potrzebowali wygranej, by w lepszych nastrojach udać się na ostatnią w tym roku przerwę reprezentacyjną. Oraz rozpocząć odbudowę Twierdzy Wrocław, którą w poprzednim meczu na tym stadionie zdobył Raków Częstochowa. Okazja wydawała się niezła, bowiem na Dolny Śląsk przybyła Jagiellonia Białystok. Zespół który podobnie jak WKS ma ostatnio sporo kłopotów w defensywie. W dwóch ostatnich spotkaniach stracili 7 goli. Nie przeciwko byle komu co prawda, bo przeciw Pogoni Szczecin oraz Piastowi Gliwice, ale ofensywnie nastawiony Śląsk mógł tym bardziej to wykorzystać. Historia również przemawiała za wrocławianami, bowiem „Jaga” nie wygrała we Wrocławiu od ponad 5 lat, a ostatnie 9 spotkań tych drużyn to 5 zwycięstw WKS-u, 2 remisy i tylko 2 triumfy zespołu z Podlasia.

Historia jest jednak zawsze tylko historią, a dobrą robotę trzeba było wykonać tu, na miejscu, teraz. Lepiej w mecz weszła jednak Jagiellonia. Brakowało może klarownych, dobrych sytuacji, ale to goście byli dwukrotnie blisko. Za pierwszym razem Szymon Lewkot dosłownie w ostatniej chwili „zdjął” piłkę z głowy Israela Puerto, a za drugim tylko interwencja końcami palców Szromnika, nie pozwoliła Michałowi Żyro zdobyć gola. Ogólnie przez pierwsze pół godziny Śląsk prezentował się bardzo rozczarowująco, choć właściwie całe spotkanie takie było. Na domiar złego z kontuzją zszedł Mateusz Praszelik, wycięty równo z murawą przez Puerto, który w mało chwalebny sposób powrócił na Stadion Wrocław.

Ciśnienia podniósł dopiero w 30 minucie właśnie Erik Exposito. Hiszpan oddał mocny strzał z rzutu wolnego, który ni chybi wylądowałby prosto w okienku, gdyby nie kapitalna interwencja Xaviera Dziekońskiego. Więcej przez te 45 minut było żółtych kartek niż klarownych sytuacji pod jedną i drugą bramką. Ale Erika w tym sezonie takie rzeczy nie obowiązują. Wystarczyło jedno dobre dośrodkowanie w pole karne w doliczonym czasie gry Krzysztofa Mączyńskiego. Hiszpan dopadł do piłki kompletnie zgubiony przez obrońców i pewnym strzałem zdobył gola do szatni, zostając samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców ESA.

Po przerwie zaś bardzo szybko zarówno Śląsk mógł podwyższyć, jak i Jaga wyrównać. W obu przypadkach po stałych fragmentach głową uderzali wpierw Diogo Verdasca, a później z drugiej strony Taras Romanczuk. Dużo trudniejszą interwencję miał Szromnik, ale poradził sobie w świetnym stylu. To jednak Jagiellonia jako następna trafiła do siatki. Zrobił to w 54 minucie Tomas Prikryl. Czeski wahadłowy dopadł przed polem karnym do piłki wybitej przez obrońców i z pierwszej piłki oddał mocny, precyzyjny strzał w dolny róg bramki.

Nie minęły dwie minuty, a białostoczanie mogli we Wrocławiu prowadzić. Sytuację sam na sam z bramkarzem miał Jesus Imaz, ale Szromnik skrócił mu kąt i odbił jego strzał, ratując WKS. Śląsk dostawał jednak coraz poważniejsze ostrzeżenia. Zawodnicy Jacka Magiery dali się zdominować. W 66 minucie ukarać ich za bierność mógł Bartosz Kwiecień, ale jego strzał głową o centymetry minął słupek. Słupka nie minęło kolejne uderzenie gości, ale na szczęście dla wrocławian, ono po prostu w niego trafiło. Niemniej Śląsk na boisku po prostu nie istniał w drugiej połowie.

Ale w futbolu tak to już jest, że jeden zespół ciśnie, ciśnie i ciśnie i nic. Tymczasem drugi gra fatalnie, jedna sytuacja i cyk! Pada gol. Tak było właśnie w 82 minucie. Po dośrodkowaniu Victora Garcii piłkę głową wybijał Bojan Nastić, ale zamiast zażegnać niebezpieczeństwo, pechowo nabił Adriana Łyszczarza, który strzelił tym samym trzeciego gola w dwóch ostatnich meczach. Wydawało się, że ten trudny mecz zakończy się jednak dla wrocławian happy-endem. Ale los jednak zabrał co wpierw dał. W ostatniej akcji meczu do siatki trafił Jesus Imaz wykorzystując dośrodkowanie oraz to, że absolutnie nikt go nie krył. Piłkarze Śląska protestowali jeszcze domagając się faulu we wcześniejszej fazie akcji, ale nic nie mogli zrobić. Spotkanie zakończyło się remisem.

Można się poważnie zastanowić, czy piłkarze WKS-u mieli rację domagając się faulu w ostatniej akcji. Ale nawet jeśli tak było, Śląsk nie zasłużył dziś na wygraną. Druga połowa była fatalna i tylko nieskuteczności Jagiellonii zawdzięczają to, że nie przegrali tego starcia dużo wcześniej. Los postanowił sobie z nich zadrwić, że nastąpiły takie okoliczności. Jednak też sami sobie to zgotowali, bowiem tak dać się zdominować nie można absolutnie nikomu. Słaby mecz Śląska, zakończony w słaby sposób. Po raz kolejny, bo zauważyć trzeba że to drugie starcie z rzędu, gdy WKS traci punkty po golu w ostatniej akcji meczu.

Wrocławianie mają teraz 2 tygodnie przerwy reprezentacyjnej na poprawienie formy. Po niej zaś czeka ich trudny wyjazd, bowiem zmierzą się z niepokonaną w tym sezonie u siebie Pogonią Szczecin. Ten mecz w niedzielę 21 listopada.

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 2:2

Gole:

1:0 – Erik Exposito 45+3’

1:1 – Tomas Prikryl 54’

2:1 – Adrian Łyszczarz 82’

2:2 – Jesus Imaz 90+3’

Śląsk: Szromnik – Lewkot, Golla, Verdasca – Janasik, Makowski (67. Schwarz), Mączyński, Garcia – Pich (67. Łyszczarz), Praszelik (31. Zylla) – Exposito

Jagiellonia: Dziekoński – Kwiecień, Tiru (45. Pazdan), Puerto – Prikryl, Romanczuk, Pospisil, Nastić – Imaz – Bida, Żyro

Żółte kartki: Golla (Śląsk) - Puerto, Kwiecień, Bida (Jagiellonia)

Sędzia: Jarosław Przybył

Widzów: 7 723

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak powinniśmy świętować 11 listopada?





Oddanych głosów: 1088