zamknij

Wywiady

Nie ma maratonów bez miast!

W długiej rozmowie z Wojciechem Gęstwą, dyrektorem Młodzieżowego Centrum Sportu - rozmawiamy o tym, jak rozwija się Wrocław Maraton oraz zyskujący niesamowitą popularność Nocny Wrocław Półmaraton. Nie mogło również zabraknąć pytań o to, jak rozwiązać odwieczny problem biegów długodystansowych, które blokują ulice Wrocławia oraz rywalizację o biegaczy z innymi miastami.
Damian Filipowski: Rozmawiamy już po rekordowym - 4. PKO Nocny Wrocław Półmaraton. Czy jako główny organizator jesteście zadowoleni z całej imprezy?

Wojciech Gęstwy
: Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego, że z roku na rok zostaliśmy najszybciej rozwijającym się biegiem w Polsce i to nas bardzo cieszy. Po pierwszym nieudanym półmaratonie, w nieco ponad dwa lata udało nam się nie tylko odzyskać zaufanie biegaczy, ale stworzyć taki klimat do biegania, że jesteśmy obecnie najchętniej odwiedzanym biegiem w Polsce. Przy takiej tendencji, w przyszłym roku, już przy piątej edycji będziemy największą tego typu imprezą w historii Polski. Do tej pory był to półmaraton warszawski, gdzie w zeszłym roku wystartowało niespełna 13 tysięcy ludzi. Jeżeli w tym roku dopuścilibyśmy wszystkich chętnych do startu w 4. PKO Nocny Wrocław Półmaraton, to byłoby ich ok. 15 tysięcy. Jako świadomy organizator wiemy, na jakie bezpiecznie ilości jesteśmy przygotowani. W tym roku powiedzieliśmy, że jest to 10 tysięcy zawodników i taki był właśnie limit. Większą liczbę uczestników chcemy przyjąć dopiero w przyszłym roku, gdy będziemy mieli do dyspozycji wyremontowany już Stadion Olimpijski.

Poruszył Pan kwestię przyszłorocznej edycji półmaratonu. Czy macie już jakieś wstępne plany, co do kolejnej edycji?

Tak jak najbardziej. W kolejnym roku przygotowujemy się na przyjęcie wspomnianych wcześniej 15 tysięcy biegaczy. Cały czas widzimy, że to właśnie półmaraton jest najlepiej rozwijającym się dystansem nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Maratony, jeżeli chodzi o liczbę osób startujących - stoją na tym samym poziomie, albo nawet spadają. W Polsce z największych maratonów tylko Wrocław i Warszawa utrzymują liczbę uczestników. W naszym przypadku możemy powiedzieć nawet o tendencji wzrostowej. Wiemy jednak dobrze, że z roku na rok liczba startujących w maratonach będzie się zmniejszać, ponieważ jest to najbardziej selektywny dystans. Ludzie najczęściej biegają dystanse 5 i 10 km, i jeżeli pokonują je dla własnej przyjemności, to są w stanie przebiec półmaraton. Osobiście nie odważyłbym się po przebiegnięciu jednego takiego biegu wystartować później na pełnym dystansie 42 kilometrów w tym samym roku.

Poruszył Pan temat innych biegów organizowanych w naszym kraju. Czy istnieje takie coś jak współpraca pomiędzy organizatorami biegów w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy Wrocławiu? Czy wymieniacie się wskazówkami, pomysłami czy raczej jest to rywalizacja o uczestników?

Rynek biegowy, praktycznie jak każdy konkuruje ze sobą. Model organizowania biegów w Polsce jest dwojaki. Po pierwsze organizują to firmy prywatne - tak jak robi to Fundacja Maraton Warszawski i jest to tak naprawdę prywatny biznes. Drugi model to taki, kiedy miasto poprzez swoje jednostki - zakłady budżetowe, spółki miejskie czy jednostki miejskie jak właśnie MCS Wrocław - organizuje maratony. Na takiej zasadzie działamy my, czyli Wrocław oraz Poznań i Kraków. Te cztery wspomniane miasta, to są tak naprawdę dominujące biegi w Polsce, zarówno w maratonach, jak i półmaratonach. Jest oczywiście pomiędzy nami rywalizacja, ale akurat my jesteśmy otwarci na wszystkich, którzy chcieliby do nas przyjechać i czegoś się dowiedzieć. Ostatnio nawiązaliśmy współpracę z nowym półmaratonem w Białymstoku, który jest największym biegiem na ścianie wschodniej. Organizatorzy przyjeżdżali do nas i uczyli się na naszych imprezach organizacji, i tak jest do tej pory - i my również regularnie przyjeżdżamy do nich. Podobnie odwiedzają nas koledzy z Torunia, pomagaliśmy również przy organizacji pierwszego maratonu w Gdańsku. Może, jeżeli chodzi o półmaratony to jesteśmy jeszcze na dorobku - bo dopiero piąta edycja przed nami, ale warto zaznaczyć, że organizujemy jeden z trzech najstarszych maratonów w Polsce. Bagaż doświadczeń, które jeszcze wcześniej zbierała ekipa Marka Danielaka (honorowy dyrektor Wrocław Maraton - przy. red) i moja - jest na tyle pokaźny, że inni, którzy dopiero zaczynają, przyjeżdżają właśnie do nas, żeby się uczyć. W Poznaniu czy Warszawie organizatorzy strzegą swoich tajemnic, my akurat uważamy, że trzeba pomagać każdemu, tym bardziej że nie jest to jakaś wiedza tajemna. A mamy się czym chwalić, ponieważ zarówno zabezpieczenie trasy, jak i cała oprawa biegu jest najwyżej ceniona w Polsce.

Mimo tego, że jest między miastami pewnego rodzaju rywalizacja, to najfajniejsze jest to, że jako przedstawiciele wszystkich biegów czy to z Warszawy, Poznania, Krakowa czy Białegostoku - jeździmy na swoje imprezy i startujemy w nich nawzajem, podpatrując przy okazji, jak to wygląda u innych.

Czy może Pan podać jakiś przykład, co takiego podpatrzyliście na innych biegach i potem wprowadziliście we Wrocławiu?

To raczej częściej od nas ktoś bierze pomysły i uczy się. Są to najczęściej rzeczy związane z samym procesem rejestracji zawodników, biura zawodów czy kształtowanie polityki cenowej. Są oczywiście rzeczy, które i my podpatrujemy. Jedna z nich, którą osobiście podejrzałem na maratonie w Paryżu, to wykorzystanie rewersu numeru startowego, na którym są podstawowe informacje dotyczące zdrowia, uczulenia i innych ważnych informacji, które są bardzo przydatne podczas ewentualnej pierwszej pomocy. Kiedyś tego u nas nie było, ale podglądając to właśnie na przykładzie Paryża, ale również i Warszawy - wprowadziliśmy to u siebie.

Staramy się podpatrywać ciekawe rozwiązania i pomysły np. ustawienie strefy wodopoju czy grupy zorganizowanego dopingu. Jedną z najfajniejszych rzeczy, które widziałem akurat w Poznaniu, a jeszcze nie udało nam się tego wprowadzić u nas - to jak jeden z klubów fitness, wystawił na zewnątrz swoje rowerki i w rytmie muzyki przy trasie maratonu zorganizował normalny trening, co robiło niesamowite wrażenie. Moim zdaniem Wrocław bardzo późno, jako miasto zaczął się cieszyć z tego, że ma maraton. W Poznaniu czy Warszawie od samego początku miasto żyło biegiem, natomiast we Wrocławiu był z tym problem. Myślę, że dopiero od dwóch lat jest przewaga pozytywnych niż negatywnych odczuć w stosunku do tego typu imprez.

Poruszył Pan bardzo ważny temat podziału na zwolenników i przeciwników. Jaki macie pomysł, żeby przekonać tych drugich, że bieg ulicami Wrocławia to dobra promocja miasta oraz zdrowego, aktywnego trybu życia?


Maraton w samym swoim założeniu jest imprezą miejską. Nie ma maratonów bez miast, czy to w Londynie, Berlinie, Paryżu, Nowym Jorku, Sztokholmie czy Wrocławiu. To nie jest tak jak niektórzy przeciwnicy mówią - biegajcie sobie w lesie, to nie będzie już maraton. Po to organizowane są one w dużych miastach, żeby ściągać ludzi z całego świata i pokazać im piękno tego miejsca.

Cieszymy się, że zarówno miasto Wrocław, instytucje miejskie czy sami mieszkańcy przekonują się do tego, że ten maraton robi więcej dobrego dla promocji, niż tylko blokuje na parę godzin dwa razy w roku miasto. Najważniejsze jest to, że im zwiększa się liczba zawodników, tym maleję liczba jego przeciwników. Te osoby, które kiedyś tak narzekały - teraz same zaczęły biegać w tych imprezach, więc już nie wypada ich rodzinie czy znajomym krytykować imprezę, w której oni biorą udział. To możemy stwierdzić, chociażby na przykładzie zeszłorocznego półmaratonu, gdzie na trasie było przeszło sto tysięcy ludzi, oczywiście było to też związane z projektem Mosty, który robiliśmy z Europejską Stolicą Kultury, ale mnóstwo ludzi - głównie rodzin i znajomych było na trasie. Ta najbliższa rodzina przychodziła na start i metę, natomiast pozostali - skoro i tak miasto było zablokowane, grupowali się na trasie, aby dopingować swoich bliskich i znajomych. To właśnie powoduje, że zmniejsza się hejt wśród samych mieszkańców.

Oczywiście zawsze staramy się odpowiednio wcześniej informować o utrudnieniach. Każdym razem przeszło sto tysięcy ulotek trafia do wrocławian, a w mieście pojawiają się również informacje, że w danym miejscu o tej i o tej godzinie będą utrudnienia. Pamiętajmy, że to nie jest tak, że w tym momencie miasto jest całkowicie zamknięte, oczywiście są takie miejsca, ale trzeba też wiedzieć jak się z nich wydostać. Natomiast, jeżeli ktoś nie chce się tego dowiedzieć, to zawsze powie, że nie widział i nie słyszał. Najważniejsze jest jednak to, że czym więcej ludzi zaczyna biegać - bo zaznaczmy, że połowa uczestników to mieszkańcy Wrocławia i Dolnego Śląska - tym mniej jest narzekania.

Warto tutaj przytoczyć przykład Poznania, gdzie zawsze mówiono, że mieszkańcy nie mają nic przeciwko organizacji biegu. Jednak mało kto zwracał wtedy uwagę, że maraton odbywał się na dwóch pętlach, czyli blokowano jedną, dwie dzielnice miasta. Jednak, gdy podobnie jak od samego początku we Wrocławiu - wprowadzono jedną pętlę, to momentalnie większość miasta była zablokowana, a to potęgowało niezadowolenie mieszkańców. To pokazuje, że nie ma złotego środka, żeby zadowolić wszystkich. Na przykład godzinę rozpoczęcia nocnego półmaratonu przesunęliśmy z 21 na 22 z dwóch powodów. Pierwszy to oczywiście taki, żeby bardziej wyeksponować nocne walory Wrocławia, ale drugim było przede wszystkim to, żeby pomóc mieszkańcom i inżynierii miejskiej w rozładowaniu ruchu. W momencie, gdy startujemy o godzinie 22, zamykamy na sztywno o 21 wszystkie drogi dojazdowe oraz tereny przyległe do całej trasy. Gdybyśmy startowali o 21, byłaby to godzina 20. Jest to sobota - czas, w którym wrocławianie, w tym studenci wybierają się do Rynku czy na różne imprezy, więc jeżeli spokojnie dotrą do celu przed 21, chętniej będą nam kibicować. Później otwieramy te wszystkie trasy ok. godziny 1 w nocy, gdy oni wracają do domów. To pokazuje, że te godziny są przemyślane, więc to nie jest tak, że my na siłę chcemy komuś uprzykrzyć życie.

Jak w takim razie wygląda od strony technicznej planowanie trasy i całego biegu. 


Jeżeli chodzi o planowanie maratonu, czyli tego dłuższego dystansu 42 km i 197m, to Wrocław, mimo że jest dużym miastem, to bardzo trudno jest tutaj zrobić trasę na jednej pętli. To jest naprawdę bardzo długi dystans i gdybyśmy chcieli tylko zrobić tę część nie tylko historyczną, ale też zamieszkałą przez mieszkańców - to by było jakieś trzydzieści kilometrów. Zrobienie trasy o dystansie 42 km, wymaga licznych zakrętów i zaangażowanie praktycznie każdej dzielnicy tego miasta.

Przy dużej ilości uczestników, jaką gościmy we Wrocławiu, pamiętajmy też o przepustowości, więc musimy puszczać biegaczy po takich miejscach, które pozwolą nam bezpiecznie przeprowadzić tłum np. 10 tysięcy zawodników. Mimo że rok temu podczas półmaratonu wszystkim podobał się Ostrów Tumski, to w tym roku musieliśmy zmienić trasę, ponieważ jest to miejsce wąskie, słabo doświetlone, a do tego jest tam stara kostka brukowa. To wszystko może spowodować np. skręcenia oraz przy takiej rzeszy ludzi, potknięcie jednego zawodnika może wywołać zdarzenie niebezpieczne dla wielu innych uczestników. Mimo że było to bardzo atrakcyjne turystycznie miejsce, musieliśmy z niego zrezygnować.

Jako organizatorzy staramy się zawsze szukać kilometrów na ulicach i to ulicach szerokich, najlepiej prowadzących wśród takich zabytków, które są symbolami Wrocławia jak np. most Grunwaldzki, okolice Ostrowa Tumskiego, wyremontowanego Dworca PKP. To wszystko są miejsca, które każdy kojarzy z pocztówki Wrocławia. Z drugiej strony staramy się pokazać też te nowe miejsce, które dopiero powstały i w przyszłości też będą symbolami miasta jak np. Sky Tower czy Capitol. To wszystko powoduje, że wyznaczenie trasy jest naprawdę ciężkie. Dodatkowo staramy się tak samo, jak wszyscy organizatorzy, żeby trasa biegu była płaska. Pamiętajmy, że każdy podbieg a szczególnie w maratonie powoduje potęgowanie zmęczenie zawodnika. Wpływa to też na wyniki osiągane przez nich, a to przecież właśnie one zachęcają ich do startu w danym biegu. Największym zainteresowaniem zawsze będę się cieszyć biegi szybkie oraz te ładne i ciekawe. Na szczęście we Wrocławiu mamy zarówno bardzo ładną i szybką trasę.

Ile osób pracuje przy organizacji takiej imprezy jak półmaraton czy maraton, możemy w ogóle porównywać te dwie imprezy?

Dla nas zdecydowanie trudniejszy, wymagający więcej pracy i osób jest półmaraton. W tej edycji podczas nocnego biegu udział wzięło blisko 10 tysięcy zawodników. Startują oraz kończą bieg na Stadionie Olimpijskim, co oznacza, że w ciągu trzech godzin - bo taki jest limit na pokonanie trasy, meta musi obsłużyć 10 tysięcy zawodników. Przy maratonie mamy oczywiście dwukrotnie dłuższą trasę, ale w tym samym miejscu musimy przyjąć dwa razy mniej uczestników, dodatkowo w dłuższym czasie (limit czasu 6 godzin - przyp.red.). Jak łatwo można zobaczyć, logistycznie łatwiejszy jest dla nas maraton. Oczywiście na samej trasie wymaga on większej grupy ludzi do zabezpieczenia i obsługi. Średnio podczas naszych biegów pracuje od tysiąca do tysiąca czterystu wolontariuszy łącznie ze służbami, strażą pożarną, policją, strażą miejską, pogotowiem oraz służbami organizatora. MCS nie posiada osobnej komórki, która zajmowałaby się tylko maratonem, ponieważ mamy swoje codziennie zadania. Jest natomiast sztab dwunastu osób w pionie sportu, który przez rok oprócz swoich normalnych obowiązków wymyśla i tworzy koncepcje dotyczące maratonu i półmaratonu, dodatkowych atrakcji czy kontraktuje i wybiera wykonawców. Podsumowując, 12 osób przez cały rok pracuje nad organizacją biegu, natomiast w dniu imprezy jest to w graniach tysiąca - tysiąca czterystu osób, które czuwa nad tym, żeby zawodnicy bezpiecznie mogli pobiec przez Wrocław.

W przyszłym roku Wrocław będzie gospodarzem The World Games 2017, które odbędzie się pomiędzy dwoma wrocławskimi biegami. Czy z tej okazji planujecie coś specjalnego?


Po pierwsze promocja igrzysk zaczęła się już w tym roku. Na koszulkach każdego biegacza zarówno w półmaratonie, jak i maratonie znajduje się logo The World Games. Dodatkowo podczas biegów działa miasteczko sportów The World Games, gdzie razem z olimpijczykami, Regionalną Radą Olimpijską oraz samym komitetem organizacyjnym promujemy tę imprezę. W przyszłym roku chcemy, aby zarówno podczas półmaratonu, jak i maratonu, finiszem był wyremontowany z tej właśnie okazji nowy Stadion Olimpijski, tak żeby wszyscy zawodnicy kończyli bieg, robiąc rundę wokół areny, która będzie jednym z centralnych punktów zmagań podczas przyszłorocznych The World Games. Właśnie na tym obiekcie będziemy chcieli się skupić, ponieważ jest to dom Młodzieżowego Centrum Sportu oraz posiada niesamowitą historię i możliwości wykorzystania. Mam nadzieję, że dzięki temu część z tych 15 tysięcy zawodników, które chcemy przyjąć w przyszłym roku w czerwcu, wróci do nas miesiąc później, aby śledzić zmagania sportowców podczas igrzysk. Natomiast już we wrześniu podczas jubileuszowego 35. Wrocław Maraton, przeprowadzone zostaną również mistrzostwa Europy weteranów. Będziemy wtedy mogli już podsumować to, co udało się zaszczepić wrocławianom z The World Games.

Chciałem jeszcze poruszyć temat programu, który organizujecie dla tych osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z bieganiem. Mowa oczywiście o akcji "I ty możesz zostać maratończykiem". Czy wiecie ilu maratończyków "wyprodukowaliście" dzięki tej inicjatywie?


W pierwszej edycji tego programu w 2009 roku wzięło udział 120 osób, a w maratonie wystartowało oraz ukończyło go 78 osób - w tym ja. Mogę więc powiedzieć o sobie, jako absolwencie pierwszej edycji. Wszystkie osoby, które kończyły kolejne kampanie to ludzie, którzy się ze sobą zżyli i zaprzyjaźnili chyba na całe życie. Monitorujemy to, że wszyscy praktycznie dalej biegają. Jeżeli popatrzymy na osoby, które później podeszły do samego maratonu, to "wyprodukowaliśmy" jakieś 1 800 maratończyków. Nie monitorujemy tego pod kątem półmaratonu, ponieważ często zdarza się tak, że do programu zgłasza się przykładowo 600 osób, regularnie trenuje 400, do półmaratonu podchodzi 300 a do maratonu 70.

Cieszy nas to, że przy zapisach do biegów na całym świecie - bo dostajemy takie wiadomości, w pozycji klub widnieje ITMZ i dany rok np. 2009 czy 2010. Dzięki czemu widzimy, że ci ludzie ukończyli program "I ty możesz zostać maratończykiem" i się tym chwalą. Teraz chcemy to zastąpić jedną wspólną marką, jaką jest Wrocław Maraton Team, żeby wszyscy ci, którzy z nami biegali czy przyjeżdżali na nasze imprezy czuli się związani z tym miastem i razem z nami promowali wrocławski maraton na całym świecie. To jest właśnie dla nas najlepsze reklama, która pokazuje, że ci zawodnicy przygotowywali się pod kątem naszych imprez, ukończyli je, a teraz zaczęli biegać wyczynowo i stali się prawdziwymi zawodnikami. Osoby, które razem ze mną zaczynały biegać w 2009 roku, są dzisiaj mistrzami Polski np. w biegach górskich. To pokazuje, że dzięki temu programowi są ludzie, którzy nie tylko zaczęli swoją amatorską przygodę z bieganiem, ale stali się nawet takimi półzawodowcami i osiągają sukcesy w Polsce i na świecie. To tylko potwierdza, że ten program ma sens.

Kończąc powoli naszą rozmowę, chciałem jeszcze poruszyć temat wrocławskiego maratonu, jako marki. Czy podjęliście już jakieś działania albo pracujecie nad pomysłami, w jaki sposób promować Wrocław Maraton np. w postaci specjalnej linii odzieżowej czy gadżetów dla biegaczy, którzy mogliby reklamować was w ten sposób nie tylko w Polsce, ale i na świecie?


Udało nam się już to nawet zrobić, ponieważ razem z naszym sponsorem technicznym - firmą Asics, czyli liderem w tej branży, mamy przygotowaną dedykowaną naszym imprezom linię odzieżową. Dodatkowo posiadamy serię gadżetów- kubków, czapek, frotek, bandanek i innych akcesoriów biegowych, które mamy nadzieje są pomocne zawodnikom, a z drugiej strony będą promowały nas.

Pierwszym krokiem było znalezienie odpowiedniego partnera technicznego, który widzi w tym potencjał i który będzie produkował seryjnie naszą odzież, którą poprzez swoją sieć dystrybucji będzie później sprzedawał. W tym roku udało nam się to po raz pierwszy, mamy swoją odzież i chcemy to dalej rozwijać, ponieważ widzimy w tym duży potencjał. Chcemy, aby w naszej kolekcji pojawiły się np. kurtki przeciwdeszczowe oraz myślimy również o specjalnych desygnowanych zegarkach sportowych.

Cieszy nas też zainteresowanie ze strony firm, które chcą z nami przy takich rzeczach współpracować, czego nie było kilka lat temu. To potwierdza, jak dużo dobrej pracy przez ten czas wykonaliśmy, dzięki czemu ten branding i siła marki Wrocław Maraton w ostatnich dwóch latach bardzo zyskała. Wiele firm same do nas przychodzi i zgłasza chęć współpracy. Tak jest w przypadku suplementacji, gdzie firma Olimp, która jest liderem w Europie w tej branży - została naszym partnerem. Wcześniej wspomniana już firma Asics czy Toyota - czyli firmy, które są już markami globalnymi, chcą razem z wrocławskim maratonem promować zdrowy i aktywny tryb życia. Dzięki temu informacja o naszych imprezach dociera też do szerszego grona odbiorców nie tylko w Polsce, co widzimy po tym, że do biegu coraz częściej zgłaszają się grupy zorganizowane z zagranicy. Na półmaratonie mieliśmy przedstawicieli z 29 krajów, natomiast patrząc już teraz na maraton, mamy uczestników z 32 krajów. To również powoduje, że z roku na rok mamy wzrost frekwencji podczas naszych biegów.

Nie moglibyśmy zakończyć inaczej tej rozmowy jak zachęceniem do udziału w 34. PKO Wrocław Maraton. Dlaczego warto wystartować 11 września we Wrocławiu, co specjalnego przygotowaliście dla biegaczy tym razem?

Przede wszystkim warto podkreślić, że wrocławska trasa od lat uznawana jest za jedną z najładniejszych. Co roku staramy się ją oczywiście korygować, tym razem chcemy ją tak zmienić, aby była jeszcze bardziej przyjazna dla samych zawodników – będzie więc jeszcze szybsza. Poprowadzona tak, żeby można było osiągać jak najlepsze wyniki sportowe. Dodatkowo od dwóch lat podejmuje starania, aby zaangażować jak największą grupę szkół czy organizacji miejskich oraz nawet różne inicjatywy prywatne do zorganizowanego wspólnego kibicowania. To jest coś, co do niedawna jeszcze we Wrocławiu nie istniało. Oczywiście staraliśmy się na to w jakimś stopniu wpływać i cieszymy się, że co roku tych grup dopingowych jest więcej. W tym roku chcemy mieć na trasie takich grup 30 lub nawet więcej, ponieważ to jest coś bardzo ważnego dla zawodnika - czyli pewna forma motywacji, głośnego dopingu, który pomaga osiągać lepsze wyniki. Na pewno będziemy starać się powalczyć o ten - nazwijmy to tytuł najlepiej dopingującego miasta w Polsce z Poznaniem, który do tej pory był takim liderem.

Dla tych wszystkich, którzy aktywnie chcą wziąć udział - zapraszamy już tradycyjnie na bieg towarzyszący, czyli milę olimpijską. Nie każdy od razu musi zostać maratończykiem, można przebiec niecałe dwa kilometry razem z dziećmi, psami - tutaj na Stadionie Olimpijskim. Najpierw rusza maraton, a chwilę później ruszamy na trasę niespełna dwukilometrowej pętli wokół całego obiektu. To właśnie może być pierwszy etap, żeby w przyszłości przebiec pełny dystans i zostać maratończykiem. Dodatkowo razem z The World Games oraz olimpijczykami przygotowujemy zarówno na trasie, jak i stadionie szereg atrakcji. Dla wszystkich zawodników odbędzie się panel dyskusyjny, w którym poruszymy temat problemów współczesnego biegacza. Będą też targi EXPO, gdzie poznamy nowinki ze świata technologii wspierającej bieganie. To wszystko sprawia, że wrocławski maraton, poza taką sferą sportową, która jest oczywiście najważniejsza - staje się też okazją do spotkań wielu pokoleń. Dodatkowo we Wrocławiu zawsze jest dobry klimat, jeżeli chodzi o maraton, zawsze jest ciepło i mamy idealną pogodę do zabawy. Oczywiście dla biegaczy im cieplej, tym gorzej, ale dla nas jako organizatora i wszystkich oglądających jest to wielka frajda. Mam nadzieję, że w tym roku 11 września spotkamy się na trasie 34. Wrocław Maraton.


Dziękuję za rozmowę.

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (9):
  • ~biegacz 2016-06-26 10:36:40

    Fajnie, ze ktoś wiecej napisal o maratonie wroclawskim. No dokładnie 1/2 maratonie, ale teraz wiem wiecej. Ciekawa perspektywa. kolejnych maratonow.Może Wroclaw stanie sie tez miastem maratonów. mamy tyle fajnych terenow. a z się prosi by organiziwac je po terenach ziolnych , a nie po ulicach. Np taki maraton po wrocławskich parkach. Biegna od parku do parku ect. szczegoly mozna dopracowac. ot taki pomysl.Mysle , że zadne miasto w Polsce nie ma takich warunków

    1 0
  • ~007 james bond 2016-06-26 10:49:12

    Dobrze gościu kombinujesz. faktycznie taki maraton wrocławski - \"Miedzy parkami \" to fajny temat. Pokaże nasze miasto w pełnej krasie. może wlodarze miasta podejma temat. to powinno być takie wroclawskie a nie jakieś tam The World Games. Budujmy cos naszego wrcławskiego. pan \' Biegacz \' poddał fajny temat. ja jestem za.

    1 0
  • ~emeryt 2016-06-26 10:55:02

    Kochani biegacze zazdroszcze wam tej przyjemnosci ale tylko moge pokibicowac. czy to jest apel o wroclawski maraton \" Miedzy parkami\" , to ja jestem za. a między jakimi parkami jest ten maraton? bo ja widziałem tylko po ulicach>

    1 0
  • ~biegacz 2016-06-26 10:58:54

    Jeszcze raz ja. a co Pan Gęstawy na to. Mozna to zrobić w dniach wrocławia, albo na zakonczenie roku szkolnego.

    2 0
  • ~jas 2016-06-26 11:09:56

    Kochani ta niedziela to jakis tworczy mix. Chyba ta pogoda. i siedzimy przed kompem i wymyslamy. ja ostatnio odkryłem ten portal i ciesze sie ze jest taki wroclawski. To i niech maroato bedzie taki oryginalny wroclawski. miedzy parkami , moze między mostami.

    2 0
  • ~Sebo 2016-06-26 12:21:25

    Rano biegan do pracy wzdluż odry - jakies 7,5 km. W pracy mam prysznic i ubranie do przebrania. super sprawa.I wracam do domu biegnac. prysznic mam=łe co nieco i swiat jest piekny. Jestem panie biegacz za pomysłem. nich to bedzie cos wroclawskiego nie tylko nazwa.

    2 0
  • ~karel 2016-06-26 14:52:14

    a co będzie nowy maraton? Fajnie byłoby. Mowmy o tym . Moze organizator tego połmaratonu skorzysta z tych podpowiedzi.

    1 0
  • ~dani 2016-06-27 17:23:34

    fajny maraton Dobiegłem do końca. a na mecie "odcieli mi prąd" .ale zaraz sie pozbieralem i zaczalem juz trenowac do nastepnego za rok.moze jak niektorzy podpowiadaja Maraton Miedzy parkami

    0 0
  • ~janusz 2016-06-29 14:19:14

    jestem wielki fanem PKO Wrocław Maraton i tego miasta. Chetnie przyjezdzam tam przy kazdej okazji takze biegowej.

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.