zamknij

Wywiady

Tłumaczyłem książki Hrabala dla głupców, którzy nie czytają

Jiří Menzel, słynny czeski reżyser, autor takich filmów jak „Pociągi pod specjalnym nadzorem” (Oscar za najlepszy film nieanglojęzyczny w 1968 r.), „Postrzyżyny” czy „Obsługiwałem angielskiego króla”, był gościem specjalnym Międzynarodowego Przeglądu Filmowego „Świat bez wolności” na zaproszenie organizatora wydarzenia, Instytutu Pamięci Narodowej. Udało się nam chwilę porozmawiać z reżyserem przed projekcją jego filmu „Skowronki na uwięzi”.
Daniela Szymczak: Spotykamy się przy okazji przeglądu filmowego „Świat bez wolności”, którego jest pan gościem. Czy według pana film jako dziedzina sztuki i jego twórcy mają obowiązek pokazywać prawdę o świecie, mówić o sprawach ważnych, trudnych? Czy pan czuł kiedykolwiek taką misję?

Jiři Menzel: Ja nie jestem artystą. Robię filmy, bo mnie tego nauczono. Nie mam też na tyle pewności siebie, żeby mówić komuś, co ma robić lub myśleć. Ja chcę dawać radość, ale oczywiście nie za wszelką cenę.

To dlatego w pana filmach świat zawsze jest słodko-gorzki? Unika pan dramatyzowania, sięgając raczej po humor i ironię. Mówi pan o rzeczywistości, ale jej nie ocenia.


Ja nie mam prawa nikogo pouczać. Moim zawodem jest robienie filmów po to, żeby ludzie na nie przychodzili i chcieli je oglądać. Wiadomo jednak, że nie można przekraczać pewnych granic. Trzeba też podjąć trudną decyzję: albo robi się filmy, z których widzowie będą czerpać przyjemność, albo chce się za ich pośrednictwem przekazywać coś ważnego.

Uważa się pan bardziej za rzemieślnika niż artystę?

Dokładnie tak! Kiedyś ludzie malowali obrazy czy pisali książki dlatego, że to był ich zawód. Ich celem było robienie tego, co potrafili najlepiej. Teraz to się zmieniło. W tej chwili celem każdego twórcy jest wypromowanie siebie, swojego nazwiska, żeby pokazać się światu.

Ogromna część pana dorobku filmowego powstała we współpracy z Bohumilem Hrabalem. Jak pan go wspomina?

Tęsknię za nim. To mój starszy, bardzo mądry brat. Tak zawsze o nim myślałem.

A jak się układała wasza współpraca? Trudno było znaleźć kompromis, pogodzić w jednym filmie dwie wizje: pisarza i reżysera?


 Ta współpraca to dla nas nie była żadna praca! Opowiadaliśmy sobie. Tak po prostu. Zawsze jednak decydujący był wpływ Hrabala. Kiedy się spotkaliśmy, powiedziałem mu tak: ja nauczyłem się kręcić filmy, a resztę oddaję panu, panie Hrabal. Znacznie więcej jest widzów niż czytelników. Więc ja tłumaczyłem książki Hrabala dla tych głupców, którzy nie czytają.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

„Skowronki na uwięzi” to ironiczna farsa atakująca system stalinowski. Akcja filmu dzieje się w Czechosłowacji latach 50. XX wieku. Państwo „resocjalizuje” zbuntowanych obywateli, przede wszystkim intelektualistów i dawnych przedsiębiorców, zmuszając ich do pracy na złomowisku przy hucie stali w Kladnie niedaleko Pragi. To jedna z wielu ekranizacji prozy Bohumila Hrabala w wykonaniu Menzla. Film powstał na podstawie zbioru opowiadań „Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać”. Po jego publikacji pisarz został skierowany na „reedukację” i przez pewien czas musiał pracować w odlewni stali. Film „Skowronki na uwięzi” natomiast został zablokowany przez cenzurę i ponad 20 lat przeleżał na półce. Dopiero w 1990 r. trafił do oficjalnego obiegu, z miejsca otrzymując Złotego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie oraz przyznawaną przez krytyków Nagrodę FIPRESCI.

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.