zamknij

Wywiady

W Parku Staromiejskim chcę uczyć historii naszego miasta

O ratowaniu pozostałości po fontannie Neptuna z pl. Nowy Targ, aniołach, gremanofilach, Hanzie, która nie była niemiecka, oswajaniu historii oraz  oazie ciszy, bezpieczeństwa i spokoju w centrum Wrocławia rozmawiamy z Roberto Skolimowskim, dyrektorem Teatru Lalek.
Redakcja: Czy to prawda, że chce Pan postawić korpus Neptuna, pozostałość po fontannie z pl. Nowy Targ w Parku Staromiejskim?
Roberto Skolimowski: Tak. Po stronie ulicy Teatralnej stanie coś w rodzaju lapidarium, w którym popiersie Neptuna będzie wyeksponowane, a obok niego będą zdjęcia i opisy tego, jak ta fontanna wyglądała.
Zresztą Neptun miałby być tylko początkiem. Zamysł jest taki, aby wydobywać na światło dzienne piękne detale architektoniczne z budynków, których niestety już nie ma i pokazać wrocławianom ciekawe rzeczy.

- Nie boi się Pan?
- Czego?

- We Wrocławiu tak jakoś dziwnie jest, że ktokolwiek wspomina o eksponowaniu czegokolwiek z czasów Breslau od razu dostaje łatkę „germanofila”...
- Jednym z wielu elementów historycznych ogrodów, a ten park jest tak naprawdę ogrodem, były właśnie tego typu obiekty. Elementy związane z historią będą świetnie pasowały do założenia ogrodu staromiejskiego – a między nimi fragment posągu Neptuna, który przez setki lat stał na jednym z najważniejszych placów w mieście. Wokół którego gromadziło się tysiące ludzi. Nie możemy żyć w oderwaniu od historii. Udawać, że jej nie było. Musimy się pogodzić z faktami i je dla siebie oswoić.

- Ja się z Panem zgadzam, tylko potrafię przewidzieć co się stanie, jak we Wrocławiu odtworzymy, czy choćby wyeksponujemy fragment pomnika podkreślający fakt, że to miasto było w „niemieckiej” Hanzie...
- Niemieckiej? Zanim powstała Unia Europejska, Europejska Wspólnota Gospodarcza – to była organizacja skupiająca miasta nadmorskie, albo takie jak Wrocław, które z morzem łączyła rzeka, ale nie była to organizacja niemiecka!

- Oczywiście, że nie, ale ile razy Pan już słyszał, że Hanza to niemiecki związek miast?
- Niestety wiele.
Coś Panu powiem. Moje pokolenie pamięta jeszcze czasy, w których komunistyczna propaganda wmawiała nam, że jesteśmy na ziemiach odwiecznie Polskich. W wyniku tej propagandy zachodnie ziemie, stojące na wyższym poziomie cywilizacyjnym – co uderzało osiedlających się tutaj pod koniec lat 40. i 50. Polaków, niszczały. Dopiero niedawno zaczęło do nas docierać, że jesteśmy gospodarzami w tym miejscu, ale to miejsce ma swoją historię – i warto ją poznać, warto oswoić.

- Czy ma pan upatrzony kolejny eksponat do tego lapidarium, które w ogrodzie będzie edukować?
- Tak. Są przepiękne barokowe anioły z tych budynków, które znajdują się na tyłach kościoła dominikanów.

- Czyli chce Pan edukować wrocławian?
- Oczywiście. Dlatego właśnie bajkobus odtwarza wrocławskie legendy: bo tak jak Kraków ma smoka, Warszawa syrenkę i bazyliszka, a my nasze legendy.
W czerwcu 2010 roku zorganizowaliśmy spacerownik po Ostrowie Tumskim – i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Tłumy chodziły dwie godziny w słońcu po to, żeby posłuchać opowieści Beaty Maciejewskiej o tych kamieniach, o tym co się w tych miejscach działo. 

- Podobnie jest z Parkiem Staromiejskim, który nie jest parkiem, tylko ogrodem?
- Przywróciliśmy kształt ogrodu, jaki miał on w XIX wieku, a teraz chcemy przywołać jego ducha. Mam kwartet smyczkowy, który co weekend daje koncerty. W następną sobotę razem z policją, strażą miejską, WORD-em i rowerzystami zorganizujemy na Promenadzie i w Parku wielkie wydarzenie. Dzieci będą mogły zdobyć kartę rowerową, rodzice zobaczyć na symulatorze zderzeń co się z ich pociechami stanie, jak nie będą im zapinać pasów. Będzie Dr Bike – no będzie się dużo działo. Oprócz tego ciągle i stale dajemy przedstawienia.

- No właśnie. Weekend. We Wrocławiu tak się jakoś utarło, że w weekend pełne są galerie handlowe, wieczorami lokale w Pasażu Niepolda, pod nasypem i w okolicach Rynku, część idzie na stadion oglądać piłkę nożną no i część do kościoła. Gdzie mieści się w tych zachowania Park Staromiejski?
- Po mszy, a wokół nas kościołów nie brakuje, wrocławianie przychodzą do parku całymi rodzinami. To ma być miejsce, w którym mają odpocząć, zrelaksować się, zetknąć ze sztuką. Chcemy nim pokazać, że weekend można robić znacznie ciekawsze rzeczy niż spędzać czas w galeriach handlowych.

- A kiedy otworzy Pan pozostałe bramy do ogrodu/parku?
- Nigdy. Nie mogę dopuścić do tego, żeby to było miejsce przechodnie, tak samo jak nie mogę wpuścić tu rowerów. Jak gdzieś biega pięć setek dzieci to musi tam być bezpiecznie. U nas nikomu nic nie ukradli, nikomu nic się nie stało, bo jest jedno, strzeżone wyjście. To ma być oaza ciszy, bezpieczeństwa i spokoju.

rozmawiał: Bartłomiej Knapik

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (6):
  • ~ 2011-04-29 17:51:00

    Czas przyjrzeć się legalności tego jednego wejścia. Co z możliwościami ewakuacji? Co na to przepisy p. poż. Ta sprawa mi po prostu śmierdzi i są sposoby, aby to sprawdzić.

    0 0
  • ~ 2011-04-29 18:48:29

    Jak Ci śmierdzi to zrób coś z tym. Rusz się, a nie tylko marudzić potrawisz.

    0 0
  • ~ 2011-04-29 19:09:23

    A skąd wiesz czy nie uruchomiłem pewnych procedur?

    0 0
  • ~ 2011-04-29 19:12:18

    właśnie
    po co wydano zatem kasę na zamknięte bramy? to były publiczne pieniądze?

    0 0
  • ~ 2011-04-29 20:55:33

    Fajnie, że są jeszcze u nas w mieście odpowiedni ludzie na właściwych stanowiskach! Ludzie, którzy kochają Wrocław jego historię i robią cos dla wrocławian, a nie tylko krzyczą głośno w mediach jak kochają i sieją propagandę polityczną tak jak jeden jedyny najodpowiedniejszy i niezastapiony Dudu!

    0 0
  • ~ 2011-04-29 22:10:31

    A można tam jeść lody? przynosić swoje jedzenie? prowadzić rower? grać w bule? można głośno rozmawiać? albo drapać się po tyłku?

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.