zamknij

Wywiady

Wrocław rozwija się wolniej, ale wciąż się rozwija

Przez kilka lat mieliśmy gigantyczne tempo wzrostu, ocierające się o przegrzanie. Musiało przyjść pewne uspokojenie wzrostu. Ale nie jest tak, że się cofamy. Nadal rośniemy, tylko wolniej. I sądzę, że za 20-30 lat, prześcigniemy średnią unijną
- uważa Tomasz Gondek dyrektor Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.
Redakcja: Według miesięcznika Forbes jesteśmy dopiero na 7 miejscu rankingu „Miasta atrakcyjne dla biznesu”. Zdaniem profesora Jana Rymarczyka z Uniwersytetu Ekonomicznego to dowód na to, że duzi inwestorzy, których ściągamy, nie tworzą wokół siebie wianuszka mniejszych firm – podwykonawców...
Tomasz Gondek: Nie w każdej branży to prawda. W branży AGD, wokół Whirpoola czy Fagora działają nasze firmy rodzinne i dobrze sobie radzą. Choć rzeczywiście w elektronice LG czy Electrolux wolą sprowadzać podzespoły z zagranicy.

- Zdaniem Rymarczyka nasz problem polega na tym, że ściągaliśmy duży kapitał, a średnie i małe przedsiębiorstwa, a właśnie o takich firmach mówi ranking Forbesa, nie mają się najlepiej. Stawia tezę, że nie są one na wystarczającym poziomie technologicznym, by być dobrymi podwykonawcami dla dużych koncernów.
- Nie wiem w stu procentach, z czego może wynikać nasza pozycja w tym rankingu, ale proszę zwrócić uwagę na to, że nie pokazuje on jakiegoś regresu w rozwoju Wrocławia. Mówi tylko o tym, że rośniemy wolniej. Przecież ranking porównuje liczbę nowych firm rejestrowanych u nas rok do roku. Więc nie jest tak, że się cofamy. Nadal rośniemy, tylko wolniej.
Duże firmy ściągaliśmy właśnie po to, żeby małe i średnie miały klientów. W 2004 roku główny problem polegał u nas na zbyt małej cyrkulacji kapitału. Ściągnęliśmy duże firmy, które nie tylko podpisywały umowy z podwykonawcami. Także płaciły swoim pracownikom przyzwoite pensje, a Ci wydawali je w lokalnych sklepach, remontowali mieszkania itd. Dzięki takiej strategii we Wrocławiu zwiększył się rynek.
Kolejny aspekt takiej strategi to zupełnie inna kultura pracy. HP czy Google mają takie standardy rozwoju pracowników, tak w nich inwestują, że konkurencja musiała się do tego dostosować. Wreszcie liczyliśmy na to, że byli pracownicy dużych koncernów pracując w nich zdobędą know-how, po czym założą własne firmy. I to się teraz dzieje. Research Engineering Center to firma założona przez byłych pracowników Siemensa, która kupiła część firmy, z której się wywodzi. RINF to także ludzie z tego koncernu, którzy założyli własny biznes, a PGS to byli pracownicy General Electric.

- Nie jest trochę tak, że Poznań, w tym rankingu na 2 miejscu, to miasto średnich firm, a Wrocław to miasto korporacji?
- Nie zgodzę się. W tej chwili ściągamy inwestorów nie tyle dużych, co najbardziej wyspecjalizowanych. Szczytem usług na świecie jest Knowledge Process Outsourcing, czyli firmy, które szukają rozwiązań najtrudniejszych problemów. W Polsce są dwie takie firmy: McKinsey i Irevna. Pierwsza świadczy usługi doradcze z dziedziny strategii, organizacji i procesów biznesowych dla całego świata. Jeśli firma potrzebuje analizy, powiedzmy rynku medycznego w jakimś kraju i w jakimś segmencie, albo obniżenia kosztów poprzez redukcję emisji CO2, to zgłasza się właśnie tutaj.
Irevna zajmuje się analizą finansową dla spółek chcących wejść na jakiekolwiek giełdy na świecie: Nasdaq, Londyn, Hongkong itd. Irvena we Wrocławiu zatrudni stu doktorów matematyki. To nie są duże firmy, ale z najwyższej półki. McKinsey ma w ogóle cztery oddziały na świecie: Boston, New Dehli, Szanghaj i Wrocław. Mamy więc średnie firmy i to takie, których nie ma nikt inny.
Sądzę, że z Poznaniem może być taka sprawa, że przez jakiś czas rozwijaliśmy się znacznie szybciej od nich. W 2006 roku Wrocław miał tempo wzrostu lepsze niż Chiny, gdzie był wzrost o ok. 10. W tym czasie Poznań nie miał 5 proc. I teraz trochę nas goni, choć sądzę, że w liczbach bezwzględnych dalej jesteśmy lepsi.

- Czyli wciąż jesteśmy w spowolnieniu gospodarczym?
- Przez kilka lat mieliśmy gigantyczne tempo wzrostu, ocierające się o przegrzanie. Musiało przyjść pewne uspokojenie wzrostu.
Boom gospodarczy nie jest wcale najlepszym, co może się nam zdarzyć. Lepiej się rozwijać wolniej, ale stabilnie, bez dołków.

- Zapytam o przyszłość. Będziemy mieli kolejny boom?
- Nie sądzę, żeby powtórzył się nam scenariusz z lat 2006 – 07. Jednak uważam, że w ciągu 20-30 lat prześcigniemy unijną średnią. Nasza strategia rozwoju jest dobra. Odnosząc się do tego rankingu stawiamy na jakość firm, a nie ich ilość.
Jeśli nie załamią się finanse publiczne w skali całego kraju, jeśli Polska nie będzie powielać scenariusza Grecji czy na Węgrzech, to naszemu rozwojowi nic nie powinno zagrozić.

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.