Minister kultury i dziedzictwa narodowego, a także były wieloletni prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski zajmie zwolnione przez Jacka Protasiewicza pierwsze miejsce na dolnośląsko-opolskiej liście Platformy Obywatelskiej w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jeśli zdobędzie mandat, a to wydaje się niemal pewne, odejdzie z rządu.
To już pewne: w czwartek krajowy zarząd Platformy Obywatelskiej zdecydował, że numerem jeden na liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego w okręgu dolnośląsko-opolskim będzie Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, a także były prezydent Wrocławia.
O takim rozwiązaniu mówiło się już od kilku dni, po tym jak swoją kandydaturę, po aferze na frankfurckim lotnisku, wycofał Jacek Protasiewicz.
- W sytuacji, kiedy Jacek Protasiewicz wycofał się z kandydowania, byłoby naturalne, że liderem listy zostaje minister Zdrojewski, bo ma bardzo dobre notowania i zrobiłby bardzo dobry wynik dla Platformy. To, czy wystartuje, zależy z jednej strony od niego, a z drugiej od premiera i zarządu PO, który będzie akceptował listy - tłumaczył we wtorek rano na antenie TVN24 Paweł Graś, sekretarz generalny PO.
Jeśli Zdrojewski zdobędzie mandat (a to, biorąc pod uwagę jego wyniki w poprzednich wyborach, wydaje się niemal pewne), będzie musiał odejść z ministerstwa.
W piątek rano, na antenie radia TOK FM, były prezydent Wrocławia wykluczył scenariusz, w którym miałby być jedynie "lokomotywą wyborczą", a po uzyskaniu dobrego wyniku, zrzec się mandatu europosła i zostać w rządzie.
- To byłoby oszukiwanie wyborców - podkreśla Bogdan Zdrojewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze