Do przemyśleń na temat studniówek, ich ewolucji i zmian, jakie nastąpiły wśród licealistów w ciągu ostatniego dziesięciolecia skłoniła mnie sytuacja, której byłam świadkiem mniej więcej tydzień temu. Konkretnie- będąc w centrum handlowym kilka razy wpadłam na dziewczynę robiącą "studniówkowe" zakupy.
Buty nie muszą być wygodne
Ponad tydzień temu robiąc zakupy w jednej z naszych galerii handlowych, natknęłam się na młodą, choć dojrzale wyglądającą, jak się okazało licealistkę. Mijałyśmy się kilka razy, ale uwagę na nią zwróciłam dopiero w sklepie obuwniczym. Stała razem ze swoją mamą i oglądała szpilki- obcas na oko jakieś 12 centymetrów (panom wytłumaczę, że nie jest to mało). Buty piękne, ale od razu widać, że do najwygodniejszych nie należą. Obok stała pani ekspedientka.
- Czy to na studniówkę?- zapytała.
- Tak, mam w przyszłym tygodniu- odpowiedziała dziewczyna.
- Oj, te buty są dość twarde, a przecież będzie pani tańczyć, powinny być wygodne- tłumaczyła ekspedientka.
- Ale pasują mi do sukienki- stwierdziła dziewczyna, po czym zaprowadziła mamę do kasy.
Buty były naprawdę boskie, także jestem to w stanie zrozumieć. W końcu po północy i tak wszystkie dziewczyny zrzucają obcasy i bawią się na boso. Jeśli tylko jest w stanie w nich chodzić, proszę bardzo.
Próbna fryzura
Buszując po sklepach zatrzymałam się przy stoisku z ozdobami do włosów, koralikami, a także perukami i treskami. Obok mnie stanęła licealistka. Zaczęła oglądać spinki, kwiatki i wpięcia do włosów. Za chwilę jednak wzięła do ręki treskę (dla panów: pasmo sztucznych lub prawdziwych włosów dopinanych do swoich naturalnych) i przyłożyła ją do swoich naprawdę pięknych i gęstych włosów.
- Mamo ta mi będzie chyba pasować. Fryzjerka mówiła, że do koka się przyda. Jak myślisz? W sumie jutro mam próbną fryzurę, to zobaczę. Na razie ją biorę.
I wtedy poczułam się staro. Kiedy ja miałam studniówkę, a było to lat temu parę... żadna z dziewczyn nie myślała o treskach, doczepianiu włosów czy próbnej fryzurze. Owszem co odważniejsze chodziły do fryzjera, ale często po to, by mieć ładnie i wygodnie upięte włosy. Bez zbędnej przesady.
Bez partnera nie idę
Tych parę lat temu, kiedy to pokolenie urodzone w latach 80-tych miało swoje studniówki, nie było problemu z tym, żeby na tę imprezę przyjść samemu. Nie miało się wtedy dziewczyny czy chłopaka, to umawiało się z kolegą czy koleżanką i poloneza tańczyło właśnie z tą osobą. Nikt nie chciał brać "balastu", bo wolał się bawić w gronie znajomych. Nie było to nic niezwykłego. Dziś pójście na studniówkę bez partnera jest czymś niezwykłym. Dlatego panie i panowie, którzy nie są z nikim umówieni, towarzysza na ten wieczór szukają w.... internecie.
Na forum o2 znaleźć można ogłoszenia:
"Zastanawiam się, czy jakiś miły chłopak z okolic Lublina nie zechciałby pójść ze mną na studniówkę, wymagania: wiek od 18 do 23, wzrost powyżej 185, z poczuciem humoru".
"Krótko o mnie: nie chleję jak świnia(piję ale z umiarem), tańczę jak maserak, poczucie humoru Woodyego Allena, cynik z tendencją do ironizowania. Można ze mną pogadać".
Partner z internetu? Może niedługo studniówki przeniosą się w świat wirtualny?
Nie krytykuję nikogo. Raczej próbuję zrozumieć. Bo dzisiejszym studniówkom brakuje może trochę luzu, może spontaniczności, a może po prostu dobrej zabawy. Bez spinania się, szczególnych przygotowań i wydatków ponad miarę. W końcu to czas, żeby jeszcze przed maturą zrelaksować się, zabawić i spędzić miło czas w gronie przyjaciół z liceum. Czy naprawdę potrzebna jest do tego ta cała otoczka? A może to ja jestem staroświecka...?
Przy okazji studniówkowego szaleństwa, ogłaszamy KONKURS na najciekawsze, najzabawniejsze, najbardziej oryginale zdjęcie studniówkowe. Swoje propozycje wysyłajcie na adres: [email protected]. Na zwycięzcę czeka cenna nagroda. 10 najlepszych fotek umieścimy w naszej fotogalerii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze