Reklama

Filmowe przeboje Ani Dąbrowskiej

07/04/2010 00:00

O sukcesie niejednego filmu zadecydowała dobra i wpadająca w ucho piosenka. Zainspirowana takimi właśnie utworami, Ania Dąbrowska w swoim najnowszym projekcie „Ania Movie” postanowiła na nowo wyśpiewać znane i cenione klasyki kina. 16 kwietnia w Centrum Sztuki Impart artystka wystąpi z koncertem promującym tę płytę.

„Absolwent” bez „Sounds of Silence”? Niewyobrażalny. „M.A.S.H.” bez „Suicide is Painless”? Nie do przyjęcia. „Nocny kowboj” bez nostalgicznego „Everybody’s Talkin”? Niepełny.


 


Właśnie z takimi filmowymi piosenkami zmierzyła się Ania Dąbrowska, którą fascynuje ambitny i trącący myszką pop. Tym razem zresztą jej ambicje były większe niż zwykle.


 


– Od jakiegoś czasu krążył mi po głowie pomysł, żeby nagrać płytę z moimi ulubionymi piosenkami i kiedy zaczęłam się przygotowywać, okazało się, że większość z nich pochodzi z filmów. Poszliśmy więc w tę stronę – tłumaczy swoje wybory wokalistka. – To megakompozycje, które świetnie się śpiewa i interpretuje. Wszystkie od dawna mam na podręcznej playliście.

Reklama

 


Album zatytułowany „Ania Movie” zawiera piosenki tak odległe stylistycznie i czasowo jak wspomniana wcześniej „Sounds of Silence” Simona & Garfunkela, „Strawberry Fields Forever” The Beatles, „Bang Bang” Sonny & Cher i „Silent Sigh” Badly Drawn Boy. Co połączyło tak odległe muzyczne światy?


 


– Najważniejsze było, żebym lubiła te piosenki i chciała je śpiewać. Najpierw sama piosenka musiała do mnie trafić, a później ja musiałam trafić z jej interpretacją – mówi artystka.


 


Płytę wyprodukował Kuba Galiński, multiinstrumentalista z zespołu Ani, który chrzest bojowy przeszedł produkując dwie EPki artystki („W Spodniach, Czy W Sukience” i „Nigdy Więcej Nie Tańcz Ze Mną”), a materiał zmiksował Bogdan Kondracki. Zespół w nagraniach wsparło też grono znakomitych gości, z Zespołem Smyczkowym Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją Adama Sztaby na czele.

Reklama

 


Ognisty, gangsterski funk z filmów blaxploitation i natchniona ballada hipisowskich bardów. Jedyny w swoim rodzaju beatlesowski sznyt i pościelowa ballada z erotycznego klasyka. Na „Ania Movie” wszystko jest możliwe i wszystko jest stylowe. To pop z klasą i charakterem, aranżacyjnym rozmachem i pełnym, niemal bigbandowym brzmieniem, nawiązujący raczej do muzyki lat 60. i 70. niż komputerowo preparowanych i bezdusznych hitów z dzisiejszych list przebojów.


 


materiały prasowe, JS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości