Budowa kolejki nad Odrą, która połączy kampusy Politechniki Wrocławskiej przy Wybrzeżu Wyspiańskiego i ul. Na Grobli powoli dobiega końca. Wagoniki już czekają na pasażerów, a w sierpniu ruszą odbiory techniczne. Wciąż nie wiadomo jednak, ile za przejazd nad rzeką zapłacą zwykli wrocławianie (czyli nie studenci i pracownicy PWr) czy turyści. - Jesteśmy na finiszu negocjacji z miastem w tej sprawie. Ale na razie ceny biletu nie podam - zastrzega rektor uczelni.
Budowa "Polinki", bo taką oficjalną nazwę będzie nosić kolejka nad Odrą, wchodzi w końcową fazę. Przypomnijmy, od dłuższego czasu po obu stronach rzeki stoją już 15-metrowe słupy, a w połowie lipca zawisła lina, po której gondole będą się poruszać.
- Do zrobienia zostały jeszcze przyłącza wodne i kanalizacyjne i drogi dojazdowe. Większość innych prac już powoli się kończy - mówi kierownik budowy Marek Kalkowski.
Do Wrocławia przyjechały już dwa wagoniki, którymi od października będzie można przeprawić się z jednej strony Odry na drugą.
- Podróż zajmie niespełna 2 minuty, a wagoniki będzie poruszać się z prędkością 5 m/s. To całkiem szybko - dodaje Marek Kalkowski.
Całe zaplecze techniczne, silnik czy centrum sterowania znajdą się przy ul. Na Grobli. Tam też ulokowano agregaty prądotwórcze i silniki awaryjne.
- Nie ma więc ryzyka, że w przypadku braku prądu ktoś utknie w gondoli. Dzięki agregatom wagoniki z co prawdą mniejszą prędkością, ale bez problemu zjadą na stację - wyjaśnia Marek Kalkowski.
Odbiory techniczne ruszą w sierpniu, już za około 2 tygodnie kolejka ma odbyć pierwsze próbne przejazdy. Do użytku oficjalnie zostanie oddana 1 października.
>Zobacz, jak prezentują się wagoniki i stacja przy ul. Na Grobli
Wszyscy studenci i pracownicy naukowi uczelni będą mogli, przy użyciu elektronicznych legitymacji, podróżować kolejką bezpłatnie. Wciąż jednak nie wiadomo, ile za przejazd zapłacą pozostali wrocławianie, a także turyści.
- Jesteśmy już na finiszu negocjacji z miastem w tej sprawie. Szukamy optymalnego rozwiązania, tak, żeby każdy przy użyciu czy to Urbancard, czy biletów jednorazowych mógł bez przeszkód podróżować kolejką - mówi prof. Tadeusz Więckowski.
Jak dodaje rektor politechniki, kolej ma być inwestycją non profit.
- Nie chcemy na niej zarabiać, ale zależy nam, że sama się utrzymywała, czyli żeby wpływy z biletów pokrywały koszty - tłumaczy prof. Tadeusz Więckowski.
Przypomnijmy, że niedawno jeden z mieszkańców naszego miasta złożył oficjalną skargę na prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, który nie odpowiedział na apel o równe traktowanie wszystkich użytkowników kolejki. Wrocławian podkreśla, że skoro do inwestycji dokłada się, i to całkiem sporo, miasto, to każdy powienien móc jeździć nią za darmo.
Budowa kolejki od samego początku budziła sporo kontrowersji. Wiele osób, z Towarzystwem Upiększania Miasta Wrocławia na czele, postulowało rezygnację z tego pomysłu i proponowało zbudowanie w tym miejscu kładki dla pieszych i rowerzystów.
- Budowa kładki przez politechnikę nie wchodziła w grę. Inwestycje tego typu nie leżą w gestii uczelni - ucina prof. Tadeusz Więckowski.
Rektor Politechniki Wrocławskiej podkreśla, że budowa kolejki jest wewnętrzną inwestycją uczelni i to ona będzie jej właścicielem.
- Chcieliśmy połączyć nasze dwa kampusy i zdecydowaliśmy się na kolejkę. To nasza sprawa - mówi krótko prof. Więckowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze