Wrocławski sąd wydał w środę wyrok w sprawie lekarki, która jedynie pobieżnie zbadała stan pacjenta w szpitalu przy ul. Ołbińskiej. Prawie 60-letni mężczyzna zmarł kilkadziesiąt minut po wypuszczeniu go z izby przyjęć placówki.
Wszystko działo się już prawie dwa lata temu - we wrześniu. Straż Miejska na ulicy Rozbrat spostrzegła mdlejącego mężczyznę. Po chwili 58-latek całkowicie stracił przytomność, mimo podjętej przez strażników reanimacji nie udało się go uratować.
Szybko okazało się, że kilkadziesiąt minut wcześniej został on wypuszczony ze szpitala przy ul. Ołbińskiej. Tam mającego problemy z sercem Zdzisława K. zawiozło pogotowie ratunkowego. Lekarka ze szpitala MSWiA po dokonaniu jedynie pobieżnych oględzin pacjenta zdecydowała o braku konieczności hospitalizacji. Wiadomo, że Zdzisław K. nadużywał alkoholu
Według sądu lekarka - Małgorzata T. dopuściła się w świetle zebranych dowodów, jedynie narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia. W tym przypadku nie mogło być mowy o na przykład nieumyślnym spowodowaniu śmierci. Sama lekarka jest przekonana, że postępowała zgodnie z zasadami sztuki zawodowej.
Jej obrona wskazywała, że w opinii biegłych sądowych brak m.in. sekcji zwłok zmarłego mężczyzny. Dodatkowo nie można wykluczyć, że jakieś inne zdarzenie, które mogło wydarzyć się między wypuszczeniem ze szpitala, a momentem znalezienia przez strażników, nie miało wpływu na stan zdrowia i w efekcie śmierć pacjenta. Gdy karetka odwiozła Zdzisława K. pod dom na ul. Rozbrat, gdzie mieszkał, był on w pełni sprawny i przytomny.
Zgodnie z wyrokiem Małgorzata T. została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Wyrok nie jest prawomocny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze