To miał być mecz, w którym piłkarze Śląska Wrocław mieli zrobić wielki krok do mistrzostwa Polski. Zamiast tego, zostali upokorzeni przed własną publicznością przez Legię Warszawa. Zespół trenera Oresta Lenczyka przegrał aż 0:4, co gorsza prezentując fatalny styl gry i statystując rywalowi przez większą część meczu.
Niedzielne spotkanie ułożyło się dla wrocławian koszmarnie. Nie zdążyli dobrze wejść w mecz i złapać choć cienia rytmu gry, a już musieli przełknąć gorycz straconego gola. Już w 1. minucie spotkania stoper Śląska Dariusz Pietrasiak w fatalnym stylu stracił piłkę pod własnym polem karnym. Z prezentu ochoczo skorzystał Janusz Gol, który pewnym strzałem pokonał bramkarza wrocławian Mariana Kelemena. Pierwsze minuty gry przyniosły legionistom niespodziewany, ale bardzo przyjemny prezent. Śląsk jednak nie stracił rezonu i próbował atakować. Gra wrocławskich piłkarzy mogła się podobać, próbowali kombinowanych akcji, do ataków aktywnie podłączali się boczni obrońcy: Piotr Celeban i Patrik Mraz. I Śląsk mógł szybko pokusić się o wyrównującego gola. Ale po pięknym strzale głową Jarosława Fojuta, obrońcy Legii w ostatniej chwili wybili piłkę z linii bramkowej, a dobitkę Dalibora Stevanovicia efektownie obronił Dusan Kuciak.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze