W piątek we wrocławskim sądzie ruszył proces, który magistrat wytoczył rumuńskim Romom mieszkającym na nielegalnym koczowisku przy ul. Kamieńskiego. Urzędnicy domagają się, by Romowie opuścili należący do gminy Wrocław teren. Sąd przesłuchał dwie osoby, a następną rozprawę wyznaczył na początek przyszłego roku.
Przypomnijmy, o sprawie nielegalnego koczowiska Romów przy ul. Kamieńskiego głośno zrobiło się wiosną. Miasto nakazało wtedy cudzoziemcom opuszczenie zajmowanego przez nich terenu, należącego do gminy Wrocław.
W piątek 22 listopada ruszył proces eksmisyjny, który miasto wytoczyło Romom mieszkającym w prowizorycznej osadzie. Urzędnicy domagają się, by sąd nakazał im opuszczenie tego miejsca. W trakcie pierwszej rozprawy sąd wysłuchał zeznań dwójki mieszkańców koczowiska. Kolejną rozprawę zaplanowano na 10 stycznia.
Jak tłumaczą przedstawiciele Klubu Krytyki Politycznej, który wspólnie ze stowarzyszeniem Nomada przygotował raport o sytuacji Romów w naszym mieście, wrocławska społeczność rumuńskich Romów to obecnie około stu osób, podzielonych na dwie grupy.
- Mieszkają oni w wybudowanych samodzielnie osiedlach, znajdujących się na terenach byłych ogródków działkowych przy ulicy Kamieńskiego oraz nieużytków przy ulicy Paprotnej. Oba grunty stanowią własność gminy Wrocław. Warunki, w jakich żyją mieszkańcy obu osad są bardzo trudne i nie mieszczą się w przyjętych normach. Są to slumsy, favele - podkreślają przedstawiciele Klubu Krytyki Politycznej.
Wyjaśniają, że duża część osób z wrocławskich osiedli mówi po polsku, nie umie jednak czytać i pisać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze