Koniec pata w sprawie Śląska Wrocław - znamy już szczegóły porozumienia zawartego między urzędnikami a przedstawicielami Zygmunta Solorza-Żaka. Miasto w całości przejmie klub, odda też biznesmenowi część pieniędzy za wykopanie dziury, w której miała stanąć galeria handlowa. Cała operacja będzie opiewać na około 22 mln złotych - 18 mln zł to zwrot nakładów za prace wykonane na działce przy Stadionie Miejskim, a 4 mln zł ma pochłonąć wykup należących do miliardera akcji.
W czwartek wreszcie doszło do podpisania porozumienia między urzędnikami a przedstawicielami Zygmunta Solorza-Żaka.
- To porozumienie całkowicie zamyka naszą współpracę. Obie strony zrobiły to dla ratowania drużyny. Gdyby impas nadal trwał, doszłoby do sytuacji przez nikogo niepożądanej, a cała sprawa wymknęłaby się zupełnie spod kontroli, bo sąd podjąłby suwerenną decyzją i zdecydowałby o upadłości układowej lub likwidacyjnej. Likwidacyjna spowodowałaby to, że Śląsk wylądowałby w czwartej lidze - mówi Józef Birka, pełnomocnik Zygmunta Solorza-Żaka.
Miasto odkupi od miliardera jego udziały w Śląsku (po ich wcześniejszej wycenie), odda też Solorzowi-Żakowi część pieniędzy za wykopanie dziury, gdzie miała stanąć galeria handlowa.
- Porozumienia zakłada wykup akcji będących w posiadaniu spółki Bithell Holdings przez miasto, jest wpisana wstępna cena określona przez zarząd klubu na około 4 mln złotych, ale będzie ona weryfikowaną wyceną, która zostanie przeprowadzona - wyjaśnia Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia.
Z kolei z tytułu zwrotu nakładów poniesionych przez Polsat Nieruchomości na prace na działce przy Stadionie Miejskim, urzędnicy zapłacą Solorzowi-Żakowi 18 mln złotych.
>Zobacz, jak miała wyglądać galeria Zygmunta Solorza-Żaka przy Stadionie Miejskim
Jak tłumaczą urzędnicy, kwota ta jest średnią dwóch sporządzonych wcześniej przez rzeczoznawców majątkowych wycen (która wyniosła 25 mln złotych), pomniejszoną o sumy związane ze zwrotem nakładów na węzeł cieplny, korektę ceny za wywóz humusu, niezbędnych nakładów poniesionych przez miasto zabezpieczających wykop oraz sumy potrzebnej na przygotowanie nieruchomości do kolejnej inwestycji.
- Razem odejmiemy więc około 7 mln złotych - dodaje Maciej Bluj.
Te pieniądze mają zostać wypłacone po sprzedaży działki, ale nie później niż do końca listopada 2014 roku.
Urzędnicy dodają, że do pełni sukcesu potrzebna jest jeszcze jedna rzecz - na najbliższej sesji Rady Miejskiej (17 października) radni muszą podjąć uchwałę o środkach na przyszły rok w celu zapłacenia tych 18 mln złotych.
- Gdyby się więc nie udało sprzedać tej działki i tak zapłacimy te pieniądze, ale prognozy odnośnie sprzedaży są bardzo dobre - zapewnia Maciej Bluj.
W magistracie zapowiadają, że miasto będzie poszukiwać wiodącego partnera, trwają już też rozmowy z potencjalnymi sponsorami.
- Trzeba też pamiętać, że będąc właścicielem bardzo mocno postawimy na kwestie marketingowe i dodatkowe przychody z tych źródeł - mówi Bluj.
Już na początku września prezydent Wrocławia zapewniał, że gdy uda się już przejąć Śląsk, odkręci się kurek z pieniędzmi dla klubu.
- Mam bardzo poważne deklaracje od lokalnych biznesmenów, że będą oni zainteresowani wejściem do klubu jako mniejszościowi udziałowcy - mówił Rafał Dutkiewicz.
A docelowo magistrat chce znaleźć inwestora, który w większości przejmie udziały w Śląsku.
- Zostawimy sobie tylko tzw. złotą akcję, by klubowi nie stała się krzywda - dodawał Dutkiewicz.
W przyszłym tygodniu z sądu wycofany zostanie zarówno złożony przez władze klubu wniosek o ogłoszenie upadłości, jak i wniosek magistratu o ustalenie w Śląsku zarządcy przymusowego.
Przypomnijmy jak doszło do całego zamieszania.
W połowie września zarząd piłkarskiego Śląska złożył wniosek o upadłość układową spółki. Powodem tej decyzji były wielomilionowe roszczenia wysunięte wobec klubu przez głównych akcjonariuszy.
- Roszczenia te są wyłącznie efektem nieporozumień pomiędzy współwłaścicielami spółki, którzy postanowili przenieść na jej barki wzajemne rozliczenia dotyczące niedoszłej inwestycji w centrum handlowe oraz nieudanego podniesienia kapitału zakładowego spółki. Śląsk Wrocław stał się tym samym zakładnikiem w sporze pomiędzy głównymi akcjonariuszami - argumentowali członkowie zarządu Śląska.
Kością niezgody, która doprowadziła do upadłości Śląska, były nierozliczone nakłady na prace na działce przy Stadionie Miejskim, gdzie miała powstać galeria handlowa. Wcześniej Polsat Nieruchomości chciał, by poniesione koszty zwrócił magistrat. Zygmunt Solorz-Żak niedawno zmienił front i zaczął domagać się prawie 30 mln złotych za prace na działce od Śląska, a nie od miasta.
Te roszczenia i w konsekwencji ogłoszenie upadłości stanowiły odpowiedź miliardera na ruch magistratu, który kilka dni wcześniej wspólnie z wynajętymi prawnikami przedstawił skomplikowany plan, który miał doprowadzić do przejęcia przez miasto w całości piłkarskiego Śląska.
Po tych zawirowaniach bardzo realne stało się widmo utraty licencji na grę w Ekstraklasie i zdegradowanie Śląska Wrocław nawet do IV ligi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze