W piątek za dwa tygodnie mieszkańcy wrocławskiej Leśnicy chcą zablokować ul. Średzką i w ten sposób wyrazić swoje poparcie dla jak najszybszej budowy obwodnicy tego osiedla. Trzy dni po blokadzie, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska ma ostatecznie rozpatrzyć odwołania od decyzji środowiskowej w sprawie tej inwestycji. Pewne jest już jednak, że budowa nie ruszy w tym roku.
Mieszkańcy wrocławskiej Leśnicy przygotowują blokadę drogi krajowej nr 94 przebiegającej przez to osiedle. W piątek 22 listopada zbiorą się o godzinie 17 na placu obok pętli tramwajowej, skąd przejdą na ulicę Średzką na wysokości leśnickiego Zamku. Akcja ma potrwać do godziny 19.
- Ustalając godzinę manifestacji chcemy umożliwić mieszkańcom Leśnicy i okolicznych miejscowości powrót z pracy do domów. Po powrocie z pracy zapraszamy wszystkich na manifestację - tłumaczą organizatorzy, którzy zachęcają, by na pikietę przynieść transparenty i inne rekwizyty.
Akcja społeczna "Blokada Leśnicy" ma wyrazić poparcie dla budowy obwodnicy i przyśpieszyć całą inwestycję. A zanim ona powstanie, inicjatorzy całego przedsięwzięcia domagają się, by ograniczyć tranzyt i skierować go na inne trasy.
>Zobacz, jak na wizualizacjach prezentuje się obwodnica Leśnicy
Trzy dni po tej akcji powinniśmy poznać ostateczną decyzję w sprawie budowy obwodnicy.
Przypomnijmy, na początku roku ogłoszenie przetargu na budowę obwodnicy Leśnicy wstrzymał bunt mieszkańców Jerzmanowa. Oprotestowali oni tę inwestycję i złożyli do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska wniosek o wydanie negatywnej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla tego przedsięwzięcia. Do RDOŚ wpłynęły też protesty mieszkańców sąsiednich terenów, przez które ma przechodzić obwodnica.
Wydanie decyzji środowiskowej znacznie się opóźniło - pierwotnie miało to się stać pod koniec kwietnia, a ostatecznie poznaliśmy ją pod koniec maja. Co prawda decyzja okazała się pozytywna, ale zanim zdążyła się uprawomocnić, przeciwnicy inwestycji odwołali się od niej. Do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska wpłynęły dwa odwołania.
Odwołania do GDOŚ wpłynęły w połowie czerwca, ich rozpatrzenie miało potrwać co najmniej miesiąc, ale urzędnicy nie wykluczali, że termin ten zostanie wydłużony. Tak też się stało.
- Ze względu na skomplikowany charakter sprawy, Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska powiadomił strony i społeczeństwo o tym, iż wniesione odwołania nie mogły być rozpatrzone w ustawowym terminie - podkreśla Ewelina Walczak z GDOŚ.
Najpierw termin przesunięto na 23 września, jednak i ta data nie została dotrzymana. Nowy termin załatwienia sprawy GDOŚ wyznaczył dopiero na 25 listopada. Tym samym pewne stało się, że budowa, nawet jeśli generalny dyrektor ochrony środowiska utrzyma w mocy decyzję RDOŚ, nie ruszy w tym roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze