Jesienią logicznie myślący robili awanturę, że torowisko na ul. Pułaskiego jest wydzielone, ale jednocześnie nie jest, bo urzędnicy polecili namalować linię ciągłą tuż przy szynie, podczas gdy tramwaj, jest szerszy. W efekcie samochody miały węższą jezdnię, ale tramwaj i tak nie jedzie szybciej – bo blokuje go każdy kierowca jadący wg. przepisów. Teraz zrobili to podobnie, bo „inaczej wydzielić torów się nie dało”. W końcu to wydzielenie torów, więc można dodać do statystyk. Nawet jak gołym okiem widać, że nie ma to sensu.
Dzisiaj (zdjęcie u góry), to rozwiązanie dodatkowych korków jeszcze nie generuje – jest przecież środek długiego weekendu. Jednak jak spojrzycie na zdjęcia po prawej stronie, z października, na pierwszym zobaczycie, gdzie kończy się linia oddzielająca wydzielone torowisko, na drugim efekt takiego rozwiązania. Tak we wrześniu urzędnicy wymyślili wydzielanie torów na Pułaskiego. I choć było wiadomo, że nie ma to żadnego sensu – co jesienią było oczywiste także dla nich, znów wrócili do tego pomysłu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze