Reklama

Odkrywamy Wrocław: Przedmieście Oławskie

28/11/2010 00:00

Okolica pełna „alkoholowych grup spotkaniowych” spędzających czas w bramach i przed klatkami schodowymi. Potłuczone butelki, dźwięki pijackich awantur dobiegające z uchylonych okien. Przez ostatnie lata Przedmieście Oławskie dorobiło się fatalnej opinii. Historia tzw. Wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego nie jest taka jednoznaczna.

Wąwozy brukowanych ulic pełne wysokich i mrocznych kamienic. Hordy umorusanych dzieciaków
o łobuzerskich spojrzeniach, mocno umalowane nastolatki pchające wózki z dziećmi po krzywych
chodnikach z połamanych płyt. Okolica pełna „alkoholowych grup spotkaniowych” spędzających czas w bramach i przed klatkami schodowymi. Potłuczone butelki, dźwięki pijackich awantur dobiegające z uchylonych okien, dywany łupinek po ziarnach słonecznika pod nielicznymi ławkami na błotnistych podwórkach i snujący się w skupieniu poszukiwacze złomu.



Tak do niedawna wyglądały wrocławskie dzielnice śródmiejskie, zbudowane w początkach XX
wieku jako przedmieścia. W latach 60. i 70. obszary wypełnione kwartałami wielopiętrowych
czynszowych kamienic, które przetrwały wojnę, nie wzbudzały w mieszkańcach pozytywnych
skojarzeń. Przed wojną były to dzielnice o większym splendorze, niektóre uchodziły wręcz za
reprezentacyjne (szczególnie te położone na południu i południowym wschodzie od Starego Miasta).



Warto przypomnieć, że do 1945 roku Wrocław podzielony był dwustopniowo: na Stadtteile (części
miasta odpowiadające dawnym przedmieściom), które dalej dzieliły się na Viertel (dzielnice). Wokół Starego Miasta (Altstadt) znajdowały się: Przedmieście Odrzańskie (okolice pl. Św. Macieja, Kępa Mieszczańska i Strzelińska, Ołbin, Kleczków i Polanka), Przedmieście Piaskowe (Ostrów Tumski, okolice obecnego Ronda Reagana, Szczytniki, Zalesie), Przedmieście Oławskie (okolice dzisiejszego pl. Wróblewskiego i ulicy Traugutta, Rakowiec, Parczów), Przedmieście Strzelińskie (Glinianki, Gaj, Huby, Tarnogaj), Przedmieście Świdnickie (na południe od Rynku, ul. Świdnicka, pl. Kościuszki, ul. Powstańców Śląskich) oraz Przedmieście Mikołajskie (zachodnie rubieże Starego Miasta, Szczepin i Popowice).



Sporo zwartej kamienicznej zabudowy tych przedmieść zniknęło niemal całkowicie z powierzchni
miasta pod koniec wojny. W stosunkowo dobrym stanie przetrwało Przedmieście Odrzańskie na
północy i Oławskie – na południowym wschodzie. Na tych obszarach ocalało około 60% budynków.

Niechlubne miano „Trójkąta Bermudzkiego” przylgnęło jednak tylko do dzielnicy, która zaczynała
się przy pl. Wróblewskiego, jej południową granicę stanowiły tory kolejowe , a od północy – rzeka
Oława. Później obszar ten zawężono do całkiem zgrabnego trójkąta wyznaczonego ulicami Traugutta, Kościuszki i Pułaskiego. Było to miejsce gdzie zrodziło się wiele miejskich legend inspirowanych napisami na murach typu „Bóg wybacza Trójkąt nigdy!” czy „Kto tu wejdzie nie wyjdzie stąd żywy” czy też historiami o nożownikach czających się na zagubionych nieznajomych w zakamarkach ulicy Mierniczej czy Prądzyńskiego. Oczywiście „swoich” nie ruszano, więc gdy ktokolwiek chciał przespacerować się po „trójkącie” robił to najczęściej w towarzystwie mieszkańca tej dzielnicy.



Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywano w różnych stereotypach, np. takich, że większość
mieszkańców „Trójkąta” to ludzie z rodzin patologicznych, a dzieci są pozbawione opieki, bo ich
rodzice są często nietrzeźwi. Za pewnik więc uznano, że większość dzieci z „Trójkąta” włóczy się
po okolicy, a życia uczy ich ulica i twarde zasady na niej panujące, oparte często na przemocy.
Wierzono, że takie dzieci wyrastają na chuliganów i bandytów, co zapewnia tej dzielnicy „ciągłość
jakościową” w społecznym przekroju. Inna sprawa, że wiele mieszkań komunalnych znajdowało się
również na Ołbinie oraz Nadodrzu wydzielonym z niego w 1991 roku, co również traktowano jako
źródło patologii. Stało to w jawnej sprzeczności z faktem, że dzielnice te były pełne „normalnych”
mieszkańców, którzy przebąkiwali od czasu do czasu, że „nieraz są hałasy, ale gdzie ich nie ma”? Za kontrprzykłady uchodziły takie dzielnice jak Brochów czy blokowiska w typie Nowego Dworu, po których również włóczyły się wieczorami bandy agresywnych nicponi. Jednak miejskie legendy żyją swoim życiem i rządzą się swoimi prawami.



Klimat takich ulic jak Traugutta, Komuny Paryskiej, Prądzyńskiego czy ich „królowej” – ulicy
Mierniczej – był i jest niesamowity, pobudzający wyobraźnię. Świadczyć o tym może fakt, że
wrocławski „Trójkąt Bermudzki” często stanowił tło do filmów fabularnych, czego świetnym
przykładem był „Avalon” – japoński film science-fiction z 2001 roku, wyreżyserowany przez Mamoru Oshiiego i zrealizowany w konwencji cyberpunkowej, koszmarnej dystonii. Mało jest w Polsce takich miejsc jak „Trójkąt”, a te które mogłyby być podobne znajdują się już tylko w dużych niemieckich miastach – z tą różnicą, że są wyremontowane i zamieszkałe przez klasę średnią. Przecież za efektownymi fasadami wielu kamienic „Trójkąta” kryją się cuchnące moczem bramy, wspólne ubikacje na półpiętrach, kruszące się schody i chwiejące się poręcze. To wszystko może zachwycać tylko kogoś, kto wie na pewno, że nie będzie musiał spędzić tam więcej niż jednego dnia lub chce potraktować tę okolicę jak scenografię . W 1994 roku Wrocław został Berlinem z maja roku 1945. Peter Schultze-Rohr kręcił "Berlin, ostatni tydzień wojny". W trójkącie pojawiły się niemieckie słupy ogłoszeniowe, szyldy, składy węgla.



To jest błogosławieństwo i przekleństwo jednocześnie. Rafał Waltenberger (scenograf "Wyspy
na ulicy Ptasiej", "Chłopców od św. Piotra" i "Charakteru" kręconych częściowo we Wrocławiu)
powtarza ciągle zachodnim producentom: „śpieszcie się, bo nic nie trwa wiecznie, za parę lat pokryją wszystko asfaltem”. Takie dzielnice są jak skanseny, choć mieszkańcy woleliby aby przypomniały śródmiejskie obszary czeskiej Pragi czy Lipska. We Wrocławiu trwa program rewitalizacji Nadodrza, natomiast „Trójkąt” wciąż pozostaje w cieniu. Drodzy „turyści ekstremalni”, miłośnicy autentycznego Wrocławia – śpieszcie się podziwiać dawne Przedmieście Odrzańskie, bo niedługo klimat ten zniknie bezpowrotnie, a problemy które stanowiły istotę „Trójkąta” pojawią się nawet na obecnych osiedlach strzeżonych.



----------------




W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.

Reklama



Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.




Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.





Wojciech Prastowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości