Jedni zachwycają się ich formą, drudzy narzekają na wysokie koszty ich budowy i eksploatacji. Dla jednych są wyznacznikiem klasy miasta, dla innych – zbędnym ornamentem. W postulacie „chleba i igrzysk” zdecydowanie reprezentują to drugie pojęcie. Wrocławskie fontanny – zbyt często prowokujące do dyskusji estetycznych i politycznych – od kilku lat przeżywają renesans.
To powody, dla których, na koniec sezonu, fontannom dedykujemy dzisiejszy artykuł z cyklu „Odkrywamy Wrocław”.----------------
W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.
Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.
Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze