Radnych Prawa i Sprawiedliwości zaniepokoiły otrzymane z magistratu dokumenty na temat sytuacji finansowej w MPK. - Okazuje się, że spółka jest w bardzo złej formie, tak złej, że nie jest w stanie spłacać zobowiązań długoterminowych i nie jest partnerem dla banków, żeby zaciągać kredyty obrotowe - mówią rajcy, którzy domagają się jasnej deklaracji od prezydenta Dutkiewicza, jaki ma pomysł na ratowanie przewoźnika.
Wczoraj informowaliśmy, że miasto przekaże MPK dopłatę w wysokości 60 mln złotych. Te pieniądze przewozowa spółka przeznaczy na zakup 14 nowych tramwajów, a pod koniec roku całą kwotę zwróci.
Sprawa zainteresowała radną Prawa i Sprawiedliwości Mirosławę Stachowiak-Różecką, który złożyła zapytanie u prezydenta Dutkiewicza. Dopytywała w nim nie tylko o samą dopłatę, ale też o sytuację finansową MPK i podwyższenie kapitału zakładowego spółki.
Otrzymane w odpowiedzi na zapytanie dokumenty radną PiS-u zaniepokoiły.
- Okazuje się, że MPK jest w bardzo złej formie, tak złej, że nie jest w stanie spłacać zobowiązań długoterminowych i nie jest partnerem dla banków, żeby zaciągać kredyty obrotowe - podkreśla Mirosława Stachowiak-Różecka.
Radna powołuje się na analizę sporządzoną przez biuro nadzoru właścicielskiego w magistracie, z której m.in. wynika, że MPK zanotowało w zeszłym roku stratę w wysokości 23 mln złotych . W 2013 roku wynosiła ona ponad 45 mln zł, jednak zmniejszenie straty z prowadzonej działalności na poprawę kondycji finansowej spółki wpłynęło nieznacznie.
Bilans nadal wykazuje bowiem nieprawidłową strukturę finansowania aktywów, niedobór kapitału obrotowego wyniósł w zeszłym roku 36 mln złotych, wskaźnik bieżącej płynności wzrósł z 0,51 do 0,54 przy sugerowanym minimum na poziomie 1, a wskaźnik obsługi długu był nieprawidłowy i wyniósł 0,3 przy sugerowanym minimum 1,2.
- Świadczy to o braku zdolności spółki do terminowego regulowania zobowiązań długoterminowych, co w świetle posiadanego zadłużenia o charakterze długoterminowym zwiększa ryzyko prowadzonej działalności - czytamy w piśmie z biura nadzoru właścicielskiego.
W piśmie datowym na 12 marca 2015 roku czytamy też, że skumulowane straty spowodowały naruszenie kapitału podstawowego na poziomie 54 proc.
- W przypadku utrzymania naruszenia w ostatecznym sprawozdaniu finansowym spółki, zarząd będzie zobowiązany do zwołania zgromadzenia wspólników w celu podjęcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki - czytamy w dokumencie.
Radni Prawa i Sprawiedliwości domagają się więc od Rafała Dutkiewicza wyjaśnień, jaka jest rzeczywista kondycja finansowa spółki i jakie są plany wobec MPK.
- Zapewniano nas, że wszystko jest w porządku. Nie jest w porządku, mamy do czynienia z firmą, która jest bankrutem, jest wydmuszką. Pytam: dlaczego Rafał Dutkiewicz oszukuje wrocławian - mówi Mirosława Stachowiak-Różecka.
Zdaniem opozycyjnych radnych zwołanie kolejnej nadzwyczajnej sesji w sprawie MPK nie ma sensu, bo znów usłyszelibyśmy zapewnienia, że wszystko jest świetnie.
- Na poprzedniej sesji nadzwyczajnej wiceprezydent Wojciech Adamski mówił, że MPK zakończy rok 2014 "na zero" i życzyłby sobie, żeby taka sytuacja była w każdej spółce, natomiast z dokumentów, które otrzymaliśmy wynika, że strata będzie na poziomie 23 mln złotych. Albo więc jesteśmy celowo wprowadzani w błąd, albo w magistracie nie ma wiedzy na temat tego, co się dzieje w MPK - podkreśla Marcin Krzyżanowski z klubu PiS.
Rajcy domagają się również od prezydenta Dutkiewicza deklaracji, czy jest projekt sprzedania MPK, czego pierwszym krokiem miało być oddanie obsługi niektórych linii w prywatne ręce.
- My jesteśmy przeciwni prywatyzacji, ale wydaje się, że to jest to, do czego Rafał Dutkiewicz konsekwentnie dąży - dodaje Mirosława Stachowiak-Różecka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze