- Temat rowerów na Rynku jest teoretycznie bardzo oklepany. Było już tak wiele różnych akcji, petycji i protestów. Ponieważ zakaz w praktyce nie jest egzekwowany, wydawałoby się, że szkoda o nim pisać. Jednak sprawa, oprócz wymiaru praktycznego, ma też ważny wymiar symboliczny - podkreśla Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
Jak tłumaczą członkowie Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, zakaz jazdy rowerem po Rynku jest niczym innym jak wyrazem zaściankowości myślenia władz miejskich, a także brzydkim przykładem taniego populizmu opartego na pobudzaniu złych emocji i antagonizowaniu różnych grup użytkowników przestrzeni miejskiej - w tym przypadku rowerzystów i pieszych.
- Przede wszystkim fatalny wydźwięk ma stwierdzenie Pana Rzecznika Czumy, że "Rynek to salon miasta, a po salonie rowerem się nie jeździ", które sugeruje, że jest to przestrzeń zbyt ekskluzywna dla nas - elementu gorszej kategorii na rowerze. Co innego limuzyny ważnych urzędników, auta służb mundurowych, „dostawczaki” - to wyższe, bo zmotoryzowane sfery. Nawet końskie kupy, związane z ruchem dorożek, też bardziej pasują do salonu, niż coś tak pospolitego jak rower - podkreśla Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej
Przedstawiciele WIR tłumaczą, że taka retoryka, to z jednej strony policzek wymierzony rowerzystom, przed którym władza się nie waha i ewidentne kuriozum w kontekście faktu, że rower w obecnych czasach stał się jednym z ważnych atrybutów nowoczesnego miasta.
- Na klipach reklamowych Wrocławia kierowanych do zachodnich turystów rower (także na Rynku!) jest eksponowany niemal bez umiaru. Dla "zwykłych" obywateli Rynek na rowerze jest nieosiągalny - zaznacza Cezary Grochowski.
Zdaniem rowerzystów, wcześniej do obrony tego pomysłu władze miasta zawsze używały argumentów o bezpieczeństwie.
- Zakaz rzekomo miał je zapewnić. I tu mamy zagadkę. Zapewnił czy nie zapewnił? Jeżeli zapewnił nie będąc egzekwowanym, to zasadniczo logika wskazuje, że nie był potrzebny. Jeżeli zaś ludzie dalej boją się rowerzystów na Rynku, to należy podjąć dodatkowe środki wobec chuliganów na rowerach, bo większość rowerzystów jeździ spokojnie. Nie ma zatem sensu nadal stosować zbiorowej odpowiedzialności, szykanując wszystkich za wybryki nielicznych, skoro i tak okazała się ona nieskuteczna. Wspomnę, że próba wyegzekwowania zakazu jako środka zaradczego byłaby bardzo kosztowna. Trzeba by utrzymywać stałe patrole na każdym rogu Rynku, bo inaczej się nie uda. Oczywiście problem realnego zagrożenia ze strony rowerzystów nie uzasadnia takich środków. Nie egzekwowany zakaz zaś demoralizuje - pisze na stronie Rowerowy Wrocław Cezary Grochowski.
Jak tłumaczy członek WIR, o ile nie da się wytłumaczyć racjonalnie sensu zakazu na Rynku, to wytłumaczenie jego istnienia jest proste.
- Prezydent kiedyś tak postanowił, a bycie konsekwentnym i stanowczym władcą jest częścią jego wizerunku, więc nie może się łatwo z tego wycofać - nawet jeśli fakty mówią same za siebie. Trudno mu się wycofać, tym bardziej, że zakaz obliczony był na tani poklask tej części społeczeństwa, która z zasady nie lubi cyklistów i chętnie poprze każdą wymierzoną w nich szykanę. Teraz ktoś w Wysokim Gabinecie Prezydenta kalkuluje, która grupa liczniejsza i komu lepiej się nie narazić. Zniesienie zakazu byłoby policzkiem dla każdego cyklofoba w mieście - podkreśla Cezary Grochowski.
Przedstawiciel Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej tłumaczy, że rowerzyści dawno już przyzwyczaili się do zakazu, którego i tak nie muszą respektować, więc z tej strony problemu jakby nie ma. Sam Prezydent Dutkiewicz przejechał się kawałek po Rynku (nie pierwszy to raz) przy okazji otwarcia stacji rowerów miejskich, puszczając do rowerzystów oko.
- Jedno jest pewne - postawa Wysokich Władz Miasta w sprawie zakazu nie ma wiele wspólnego z interesem mieszkańców i nie służy niczemu konstruktywnemu - podsumowuje Cezary Grochowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze