W czwartek w końcu poznaliśmy decyzję w sprawie upadłości firmy Gant Development - sąd ogłosił upadłość układową spółki, co oznacza, że deweloper nadal będzie funkcjonować, a część generowanych przez firmę zysków będzie przeznaczanych na spłatę zadłużenia, sięgającego 300 mln złotych.
Przypomnijmy, na początku października do wrocławskiego sądu wpłynął wniosek o upadłość likwidacyjną spółki Gant Development.
Najpierw z takim wnioskiem zgłosiło się trzech wierzycieli. W odpowiedzi na to Gant sam złożył w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości, ale z możliwością zawarcia układu - w ten sposób firma dalej mogłaby prowadzić działalność.
Potem wniosek o likwidację spółki złożyło trzech kolejnych wierzycieli. Wszystkie sześć wniosków o upadłość likwidacyjną zostało połączonych w jeden, a sąd wyznaczył tymczasowego nadzorcę, który zabezpieczył majątek spółki i przygotował raport o stanie finansowym firmy.
Wnioski pierwotnie miały zostać rozpatrzone podczas rozprawy 30 października, ale rozstrzygnięcie odroczono najpierw do 18 listopada, potem do 11 grudnia.
Na początku grudnia wpłynął jednak kolejny wniosek o upadłość likwidacyjną spółki i sąd po raz trzeci odroczył rozpoznanie sprawy, tym razem do 20 grudnia. Jednak wtedy znów nie poznaliśmy decyzji sądu, pojawił się za to następny wniosek o upadłość likwidacyjną. Sąd zdecydował, że swoją decyzję ogłosi 2 stycznia.
Tak też się stało - w czwartek sąd gospodarczy ogłosił upadłość układową spółki. Dzięki temu deweloper nadal będzie mógł funkcjonować, a długi firmy (sięgające 300 mln zł) mają być sukcesywnie spłacane z wypracowywanych przez spółkę zysków. Część zadłużenia, zgodnie z propozycją Ganta, ma zostać zamieniona na akcje spółki.
Jeśli układ nie będzie realizowany, sąd zmieni swoją decyzją i ogłosi upadłość likwidacyjną.
Eksperów rynku nieruchomości sytuacja, w jakiej znalazł się Gant Development, dziwi.
- Samo nasuwa się pytanie, w jaki sposób mogło dojść do sytuacji polegającej na tym, że na wyraźnie odzyskującym oddech pierwotnym rynku mieszkaniowym, w środowisku coraz to lepiej prosperujących większych firm deweloperskich, jedna z bardziej rozpoznawalnych i renomowanych spółek staje wprost na krawędzi bankructwa? Trudno to wyjaśnić inaczej, jak tylko wskazując na zasadę wyjątku potwierdzającego regułę - analizują znawcy rynku.
Tłumaczą , że jeżeli faktycznie dojdzie do bankructwa dewelopera jeszcze nie tak dawno aspirującego do miana branżowego lidera, w jakimś stopniu ucierpi cała krajowa "deweloperka".
- Przede wszystkim może pojawić się przynajmniej okresowa awersja inwestorów do obejmowania obligacji korporacyjnych firm deweloperskich, ale w dalszej kolejności także siostrzanej budowlanki, a być może jeszcze innych branż. Spowoduje to więc prawdopodobnie pewne perturbacje w pozyskiwaniu kapitału poprzez emisję obligacji także przez wiarygodne finansowo podmioty gospodarcze - prognozuje Jarosław Jędrzyński, analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com.
Dodajmy, że w połowie października sąd podjął decyzję o upadłości innego wrocławskiego dewelopera - firmy AS-BAU.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze